2012-12-27
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Minimalistka...???? (czytano: 792 razy)

Nauczyłam się żyć chwilą.
Nauczyłam się , nie wybierać odległych celów.
Nauczyłam się brać tylko tyle ile mogę wziąć.
Nie czekam, nie wybieram długich dróg, bo mogę nie zdążyć. Bo gdy zbyt długa droga mogę nigdy nie dotrzeć do celu.
Po cóż więc „gryźć” tyle, że nie dam rady przełknąć???
Nauczyłam się brać tyle, ile wiem, że na pewno, dam radę. Nauczyłam się być minimalistką.
Minimalistką jeśli chodzi o życzenia do spełnienia.
Minimalistką jeśli chodzi o marzenia.
Po cóż marzyć o czymś co nigdy się nie spełni???
Po cóż żyć złudzeniami???
Nie lepiej mniej oczekiwać???
Czyż nie jest przyjemniej gdy spełniają się marzenia, bo były takie przyziemne, takie proste, takie naturalne??????
Im wyżej sięgam tym upadek boleśniejszy, tym huk większy jak „ląduję” na ziemi, bo za wysoko mierzyłam i nie starczyło sił ani wytrwałości by tam dotrzeć.
Byłam zachłanna, żądałam od życia zbyt wiele, oczekiwałam tego co nierealne. Dziś wiem, że w życiu nie ma nic za darmo, że za wszystko kiedyś przyjdzie nam zapłacić.
Marzyłam o nierealnym ceną było rozczarowanie, że nie spełniło się.
Dziś marzę o czymś co wiem iż w głównej mierze spełnienie ode mnie zależne.
Nie sięgam po cudze marzenia, nikomu nie zazdroszczę, że los dał mu to czego chciał, tylko robię wszystko bym i ja dostała to o czym marzę.
Uparcie dążę do celu. Jeżeli coś mi nie wychodzi nie szukam winnych wokół siebie, bo wiem, że to ja sama jestem winna, że to ja coś "sknociłam".
„Zakasam” wówczas rękawy, podwijam nogawki i ze zdwojonym zapałem zabieram się za „robotę”.
Czasami ciężka to „orka”, ale jeśli nagrodą jest cel, do którego zdążam na pewno nie zrezygnuję w połowie drogi.
Na pewno nie zrezygnuję, choćby ta droga pod górkę prowadziła.
Nie zrezygnuję choćbym i upadała.
Z pewnością znajdę siły by podnieść się, by wstać i iść dalej, iść na spotkanie własnym oczekiwaniom.
A oczekiwania od 2013 roku???
Mam tylko trzy....jakie????
Wierzę, że się spełnią...
No dobra, mam więcej, ale i tak będę skakała ze szczęścia jeżeli spełnią się tylko te trzy....
Po wczorajszym dniu....radość jeszcze mnie "rozpiera"...wszystko wydaje się być takie proste, takie łatwe do zrealizowania.
Po wczorajszym dniu nie ma rzeczy niemożliwych...
Mimo wszystko jestem szczęściarą, bo jeszcze przedwczoraj nie śmiałam nawet o tym marzyć....a jednak spełniło się:))
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu renia_42195 (2012-12-27,08:36): No i co napisać? Marysieńko, napisane wspaniale :) Lepiej tego nie można było ująć :) Życzę by marzenia się spełniły :))) snipster (2012-12-27,08:53): Marysiu, spełnienie spełnionego i niespełnionego ;) podobno niemożliwe nie istnieje ;) paulo (2012-12-27,08:56): piękne przesłanie. Dużo mądrości. Od Ciebie Marysiu można się też wiele uczyć. Dziękuję. jacdzi (2012-12-27,09:20): M i ni ma listka. Naga, jak ja stworzyla natura mknie do mety.... No tak, w Pszczewie fifi nie rosna. michu77 (2012-12-27,09:24): ...sporo czasu minęło, zanim doszedłem do tego, że kluczem do szczęścia jest zadowolenie z miejsca w którym jesteśmy, z rzeczy które posiadamy... a nie pogoń za ... być może nieosiągalnym ;) dotas (2012-12-27,09:29): Umieć się cieszyć z tego co się ma i marzyć o rzeczach realnych i ważnych dla Ciebie, bez porównywania się z innymi to mądrość życiowa, dla wielu nieosiągalna :) wiosna (2012-12-27,10:58): Za wszystko się w życiu płaci, to fakt.
Ale nawet jak zapłacimy frycowe, to nasze ono jest. Nie marzymy to nie żyjemy. Honda (2012-12-27,12:49): Dlaczego o takich rzeczach nie uczą w szkole?... Ważniejsze jest rozmnażanie pantofelka i znajomość wzorów skróconego mnożenia czy też prawo odbicia światła... To bardzo piękne co Pani napisała... takie.. prawdziwe! Trafiło prosto do mojego serca. Starajmy się marzyć o tym, co może się spełnić dzięki naszemu wysiłkowi... Radość ze spełnienia będzie podwójna:) dario_7 (2012-12-27,13:20): Marysieńko, wobec tego oby w nadchodzącym roku było jak najwięcej takich dni jak wczoraj i takich marzeń, które się spełniają! :))) Krzysiek_biega (2012-12-27,13:29): To tak jak ja, żyje chwilą i dzięki czemu miałem sezon życia. Nie myślałem czy będę miał kontuzje czy też nie. 4 maratony w ciągu miesiąca ze średnią poniżej 2:30 przejdą do historii. I nie ważne że teraz odpoczywam i nie wiem kiedy będę wstanie wznowić treningi...:) Tr (2012-12-27,16:52): Niech Ci się wsyzstko spełnia Maryś. Bardzo Ci tego życzę. Marysieńka (2012-12-28,08:09): Reniu...nie dziękuję, by nie "zapeszyć" :)) Marysieńka (2012-12-28,08:10): Snipi...dokładnie....w moim słowniku nie ma słowa...niemożliwe:)) Marysieńka (2012-12-28,08:11): Pawle...cała przyjemność po mojej stronie...dzięki:)) Marysieńka (2012-12-28,08:12): Jacku...wszędzie można natknąć się na takie..."okazy" jak ja:)) Marysieńka (2012-12-28,08:13): Michał....bo czasami najtrudniej "pojąć" to co takie naturalne, to co prawdą:))) Marysieńka (2012-12-28,08:14): Dorotko.....nauczyłam się, choć troszkę to trwało...cieszyć się z drobnostek, których większość nawet nie zauważa:)) Marysieńka (2012-12-28,08:15): Gosiu...człowiek bez marzeń...."wegetuje"..to moje zdanie:)) Marysieńka (2012-12-28,08:16): Honorata.....bo niektórych rzeczy musimy sami się nauczyć, musimy do nich "dorosnąć" :)) Marysieńka (2012-12-28,08:17): Darku...jasne, że będą....i chyba nie muszę pisać dlaczego tak sądzę:)) Marysieńka (2012-12-28,08:19): Krzysiek...i tak powinno się żyć....chwilą bez zbędnego zadręczania się....co będzie jutro...choć kiedy dzieci moje były mniejsze...chyba nieco inaczej myślałam...martwiłam się o nie:)) Marysieńka (2012-12-28,08:20): Iza......spełni się, bo większość marzeń zależy ode mnie samej, a komu jak komu...sobie ufam w siebie wierzę:))
|