2012-12-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Od jutra.... (czytano: 942 razy)

Zachodzę w "głowę" gdzie podziała się moja silna wola??
Gdzie ją zaprzepaściłam???
Marysieńko..jaka silna wola??
Przecież Ty jej nigdy nie miałaś!!
Po wczorajszym "obżarstwie" obiecałam sobie
że od dziś przechodzę na dietkę..
No i co???
Jak to co???
Wyszło jak zwykle..znaczy nici z dietki..
Jak już się najadłam obiecałam sobie, że od jutra
ponawiam próbę..
Dlaczego od jutra a nie od dziś??
Dlaczego to moje objadanie męczy mnie dopiero
jak już się najem??
Dlaczego nie potrafię sobie odmówić jedzonka??
Dlaczego ciągle powtarzam...
Marysieńko!!!!!.Jak zjesz tego marsika...
świat się nie zawali.., nic się nie stanie!!!!
I jak nie ulec pokusie, skoro wszystkie te "słodkie" pokusy mam na wyciągnięcie ręki???
Pewnie, że nie..tylko, że ja nie poprzestaję na jednym batoniku..."wsuwam" ich ..kilka.
Wciąż powtarzam..
Od jutra biorę się za siebie...
Kurczę!!!!! Dlaczego nie od dziś???
No cóż jestem tylko słabą kobietką..
Dobrze, że choć biegania nie odkładam na jutro..
Na pewno pójdę "wylatać" dopiero co, skonsumowaną drożdżówkę....ale "wprzódy" muszę po towar pojechać, później wklepać go w komputer.....no a od 14 za kasą "stanąć"...
Cholerka...czasu starczy mi chyba tylko na zamęczanie" orbitreka.
Ciekawa jestem, czy to tylko moja słabość, czy
może inni też tak mają????
Od razu byłoby mi łatwiej....
Łatwiej samą siebie usprawiedliwić.
No co?????
Każde usprawiedliwienie dobre...jeżeli tylko sumienie..uspokoić potrafi..
A na fotce mój 3 maraton....
Piła 1983 rok...czas 3.05.24..tak tak w Pile był maraton.
Gdyby były problemy z rozpoznaniem mnie w wydaniu sprzed 29 lat...to zdradzę, że ja to ta z nr 203:)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu kwiatu666 (2012-12-21,08:54): Uwielbiam takie pamiątkowe foty sprzed lat :p
Ze słodyczami też mam podobnie ale obiecuję sobie że od 1 stycznia wszystko się zmieni a do tego czasu z pełną premedytacją się obżeram :D dario_7 (2012-12-21,08:57): A ja od pewnego czasu mam niekończącą się "chcicę" na gorzką czekoladę. Zjadam już ok. kilograma tygodniowo i wciąż mi mało!!! Ale skoro mój organizm jej do czegoś potrzebuję, to nie protestuję. Wolę z nim nie zadzierać ;))) jacdzi (2012-12-21,09:04): A ja widzac tytul wpisu bylem przekonany ze zdecydowalas sie OD JUTRA stolowac wylacznie w Mac Donaldzie. bartus75 (2012-12-21,09:25): prawda jest taka że od 15lat mówiłem sobie że zacznę biegać ale od jutra ... teraz wiem że to był mój jeden z większych życiowych błędów :( .. naszczęscie w nieszczęściu*.. zacząłem któregoś pięknego dnia biegać i wiem że to super przygoda !! /*o powodach początku biegania kiedyś napiszę szerzej/ Beata28 (2012-12-21,09:29): Jak pracowałam w sklepie to łatwo mi przychodziło zajadanie drożdżówek i marsików... :) DamianSz (2012-12-21,09:34): Fajna fota - więcej takich fotek Maryś mniej pisania ,-) Kaja1210 (2012-12-21,10:06): Jak widzę słodycze to kwiczę - powtarzając za pewnym zespołem. Jednym słowem słodki nałóg nie jest mi obcy, niestety. Dodam jeszcze - taka piękna historia biegowa!
maleńka26 (2012-12-21,10:15): Marysiu Tobie nadwaga nie grozi,figurkę masz jak ta ,,lala,,. kudlaty_71 (2012-12-21,10:34): ...hmmm...jakoś Marysiu po Tobie nie widać tego nadmiaru jedzonka i słodkości :)))...a fotka rewelacyjna... adamus (2012-12-21,10:35): A 202 to Uryga ?? darianita (2012-12-21,10:40): ...nie mogę oprzeć się "krówkom"...i nie zamierzam.
...zdjęcie super , nic się nie zmieniasz, z tego zdjęcia tak naprawdę to numer jest najmniej widoczny...i tak Cię wszyscy rozpoznają:) Marysieńka (2012-12-21,11:50): Tomku....żałuję, że kiedyś na biegach było tak mało osób które biegaczom zdjęcia robiły....dlatego tak mało tych fotek mam:)) Marysieńka (2012-12-21,11:52): Darku....gorzka czekolada, to jedna z niewielu za jakimi moje podniebienie nie przepada....ja z moim żołądkiem również wolę nie zadzierać, dlatego posłusznie spełniam jego wszystkie "chcice" :) Marysieńka (2012-12-21,11:53): Jacku.....dużo bardziej wolę kuchnię mojego....byłego:)) Marysieńka (2012-12-21,11:54): Bartku.....ja to swoje... od jutra koniec ze słodyczami powtarzam sobie od ponad 30 lat...mam cierpliwość prawda??? :)) Marysieńka (2012-12-21,11:56): Damek....specjalnie dla Ciebie postaram się kilka poszukać...ale mogę mieć problem...po tylu przeprowadzkach:)) Marysieńka (2012-12-21,11:56): Beatko.....ja mam swój własny sklep....podchodzę i biorę...nabijam na kasę...ale nie płacę....szef może dużo..nawet drugi raz za towar nie płacić..a co??? :)) Marysieńka (2012-12-21,11:57): Kasiu.....no właśnie tak to jest jak ma się słabość do...samej siebie:)) Marysieńka (2012-12-21,11:58): Lucyna.....dzięki:))))) Marysieńka (2012-12-21,12:02): Mirek....ta z numerem 202 to Grażyna Mierzejewska....maraton w Pile wygrała Gabrysia Górzyńska, druga byłam ja..a Grażyna 3...choć ona była typowana do 2 miejsca, bo ja trenowałam od niespełna roku i to bez żadnego planu a ona w klubie Flota Gdynia biegała i legitymowała się dużo lepszymi wynikami na 10 i 20 kilometrów ode mnie:)) Marysieńka (2012-12-21,12:02): Darku.....tia....nie zmieniłam się..jasne..ale i tak miło mi:)) Hepatica (2012-12-21,12:08): Marysiu, dla takich fotografii warto nie zapominać o bieganiu i czasami ulegać słodyczom:))). Jak widzisz Twój organizm sam Ci szepce do ucha - " Biegaj, a od czasu do czasu zjedz o kilka marsików za dużo. To nic strasznego, kiedy będziesz pamiętać o tym, żeby się trochę potem poruszać:))) Marysieńka (2012-12-21,12:11): Krysiu....chyba słodycze, którymi namiętnie się zajadam, były i są....największym "motywatorem" do tego bym wyszła pobiegać:)) adamus (2012-12-21,12:20): A ja mam silną wolę; Obiecałem, że będę jadł wszystko i w takich ilościach jak mi się podoba i dotrzymuję danego sobie słowa :))) Marysieńka (2012-12-21,12:37): Mirek.....no popatrz...muszę zmienić nastawienie:)) renia_42195 (2012-12-21,12:57): Rozumiem Twoją słabą silną wolę :) Też taką mam w pewnych kwestiach :) Ja potrafiłam za dawnych, bardzo dawnych czasów skonsumować opakowanie ptasiego mleczka (0,5 kg) - nie wiem jak to mogłam robić, bo dziś zjadam ledwo cukierka raz na kilka dni, a kiedyś to mogłam jeść słodkie od rana do wieczora. Werq (2012-12-21,13:35): Pani Marysiu...TRUFLE, moja zmora, pełno ich wszędzie i niby mawiają, że kobitka jak w ciąży niech sobie pozwoli ale to nie tylko moja ciążowa przypadłość...widzę TRUFLE i po chwili już pakuje je do torebki, potem na wagę, płace i jem:P Co zrobić...choć ćwiczeń nie odkładam na przysłowiowe jutro...dziś mami fitnessik:) Krzysiek_biega (2012-12-21,14:27): Uwielbiam patrzeć na archiwalne zdjęcia. Nawet nie wiedziałem że w Pile był kiedyś maraton... irko58 (2012-12-21,14:31): SUPER FOTKA Marysieńka (2012-12-22,08:16): Wera...i to jest prawidłowa kolejność:))) Marysieńka (2012-12-22,08:17): Krzysiek....jestem pewna, że nie Ty jeden nie wiedziałeś o maratonie w Pile...ale co się dziwić, skoro wówczas byłeś...prawie oseskiem..hahaha:)) Marysieńka (2012-12-22,08:18): Irena......żałuję, że fotek z tamtych lat mam tak mało:)) snipster (2012-12-23,12:20): Dieta to zakazane słowo :) mam z łasuchowością podobny problem, czasem brakuje mi umiaru... ;) Marysieńka (2012-12-23,12:32): Snipi....Tobie tylko czasem brakuje umiaru...mi brakuje go każdego dnia..ale ja jestem tylko słaba kobietką....więc cóż mogę poradzić?:)) pau (2012-12-30,23:30): Mam podobnie. Wpycham w siebie mnóstwo słodyczy i przestaję dopiero wtedy, gdy uświadomię sobie, że za pół godziny mam rtrning. A biegać z pełnym żołądkiem nie lubię, więc natychmiast odkładam wszelkie kalorie i żałuję wcześniejszego obżarstwa. :-)
|