2012-11-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Oddychanie, jedzenie, spanie, ... bieganie (czytano: 1133 razy)

Samotny trening leśnymi ścieżkami, pełnymi opadłych liści, które swoim szelestem dają znać, że niechybnie zbliża się zima, ma tę zaletę, że jest dużo czasu na myślenie. Szczególnie, jak „robi się” naście, a nawet dziesiąt kilometrów. Zawsze jakiś temat się znajdzie. Ostatnio jestem „pod wpływem” książek, które dotyczą biegania. Jednym z wątków, który mnie szczególnie zainteresował, to granice ludzkich możliwości. Ile? Ile człowiek jest w stanie przebiegnąć? Jak długo może przemierzać kolejne kilometry ziemskiego globu? Jakie są granice ludzkich możliwości? Ogromne! Nie wierzycie? Oto jeden z fragmentów ostatnio przeze mnie często cytowanej książki Scotta Jurka „Jedz i biegaj”: „Członkowie japońskiej buddyjskiej sekty tendai trenują według zasad kaihogyo, podejmują wielowątkową, codzienną górską pielgrzymkę, podczas której odwiedzają setki położonych w odludnych miejscach kapliczek, świętych szczytów, kamieni, lasów, polan i wodospadów. Dla mnichów wszystko jest święte.
Najbardziej żarliwi mnisi przez tysiąc dni z rzędu biegają po czterdzieści kilometrów. Zakładają na nogi słomiane sandały, a za pasem mocują sobie sztylet – żeby móc się zabić, gdyby nie udało im się kontynuować treningu. Po pięciu latach poszczą przez dziewięć dni, w ten sposób wyostrzając sobie zmysły do tego stopnia, że słyszą popiół spadający z kadzidełka. W siódmym roku pielgrzymki mnisi przystępują do „wielkiego maratonu”: przez rok każdego dnia pokonują osiemdziesiąt pięć kilometrów. Trasa ich biegu obejmuje nie tylko świecące pustkami święte miejsca na górze Hiei, ale też zatłoczone ulice centrum Kioto. Każdy mnich, mijając bary i kluby ze striptizem, ma obowiązek zatrzymać się i pobłogosławić mieszczuchów spieszących do swoich zajęć. (Scott Jurek, Jedz i biegaj, 122). Dla mnie kosmos! Te kilka zdań po raz kolejny utwierdziło mnie w moim nieśmiałym przekonaniu, że bieganie i to długie bieganie, jest czymś naturalnym dla człowieka jak oddychanie, jedzenie, spanie … A więc biegajmy… Na zdrowie!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Kkasia (2012-11-07,08:26): dzięki Wojtku za ten wpis :)
|