Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [16]  PRZYJAC. [32]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
ineczka16
Pamiętnik internetowy
Raz - nie wciąż, dwa razy - nie zawsze...

Paulina
Urodzony: ----
Miejsce zamieszkania: Poznań
131 / 175


2012-05-06

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
RUN TO RUN - Run Toruń 29.04.2012 (czytano: 1204 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://www.runtorun.pl/wyniki_100_puma_k.pdf

 

Z wyjazdem do Torunia było tak. Najpierw wymyśliliśmy sobie termin, potem miasto i gdy już formalności z hotelem były załatwione weszłam w kalendarz biegowy zobaczyć, czy może będzie jakaś impreza biegowa... I masz babo placek! Dyszka w niedzielę :)

Początkowo chciałam biec w Chełmży Półmaraton, ale zrezygnowałam z tego pomysłu mając na miejscu w Toruniu dyszkę. Impreza raczkująca, nowa, ale z ciekawą trasą. Wpisowe niewysokie do końca marca (a my na koniec marca właśnie zamawialiśmy hotel). Zniżki dla uczestników biegu w naszym hotelu - ale o tym dowiedziałam się kilka dni przed przyjazdem (super!). Wszystko pasowało i się układało jakby tak właśnie miało być - skrojone na miarę na moje potrzeby :)

Wyjazd w sobotę z rana, w południe wysiadaliśmy na stacji Toruń Miasto. Niecały kilometr do hotelu, rozpakowanie się i do Plazy po pakiet startowy. Mimo, że była sobota i wszystko rzadziej kursowało, to nigdzie nie czekaliśmy dłużej niż 5 minut. Przeszliśmy całą Plazę w poszukiwaniu biura zawodów. Troszkę słabo to było oznakowane, ale w ostateczności znaleźliśmy biuro.

Pakiet startowy jak na początkującą imprezę dość bogaty. Standardowo koszulka bawełniana (za techniczna płaciło się dodatkowo, ja mam już ich tyle, że zrezygnowałam z dodatkowego wydatku). Bidon - mam już ich kilka, ale nie lubię ich używać. Nie żebym zrzędziła, ale jestem leniwa i nie lubię myć po każdym treningu plastikowego opakowania. Wolę zwykłą butelkę z wodą ze sportową zakrętką. Poza koszulką i bidonem były 2 batony: vitarade biegowy i zwykły musli, saszetka do rozpuszczenia do bidonu vitarade pomarańczowy i żelik wiśniowy. Zostaną z pewnością wykorzystane w niedługim czasie na jakimś dużym biegu. Ale to nie koniec niespodzianek z pakietu startowego. Były jeszcze chusteczki (oddałam je siostrze, bo nie lubię wyciąganych pojedyńczo z pudełka) i... voucher na bowling w Fantasy Parku w Toruniu do zrealizowania od poniedziałku do piątku. To mnie najbardziej ucieszyło, a i dodam, że go wykorzystałam i nawet wygrałam! A pierwszy raz w życiu grałam, dużo frajdy - polecam :)

Po odebraniu pakietu stwierdziliśmy, że szkoda marnować czas na łażenie po Plazie i wróciliśmy do Centrum. Pakiet zaniosłam do hotelu, żeby nie przeszkadzał w zwiedzaniu, lub żeby nie zgubić chipa, numeru itp...

Następnego dnia pobudka koło 8 rano. Zeszliśmy na śniadanko do hotelowego bufetu. Pojadłam, popiłam i po 10.30 wyruszyliśmy w kierunku Plazy. Nie sprawdzając dzień wcześniej co jak jedzie znów wszystko pięknie pasowało i nie czekaliśmy dłużej jak 5-10 minut. Upał od rana niemiłosierny. Nim dojechałam do Plazy byłam wykończona, wypiłam butelkę wody, włosy były mokre i generalnie byłam zła, że zapomniałam gumki by je związać w kucyk.

W Plazie pierwsze co zrobiłam, to kupiłam gumki do włosów. Gumki, bo pojedyńczych nie sprzedawali tylko cały pęczek. Następnie przeszłam wszystkie sklepy sportowe w poszukiwaniu chusty, bo moja z Grodziska gdzieś się zapodziała. W sklepach mieli tylko czapeczki z daszkiem. A ja ich nie lubię, bo są zbyt sztywne i przeważnie źle mi leżą. Ostatecznie w jednym ze sklepów niesportowych znalazłam chustę na gumce (w dziale dziecięcym, a jest mi troszkę luźna). Po tych akcjach ostatnie chwile na wyciszenie i poszukiwanie startu.

101_1857

Uważam, że mogliby też bardziej oznakować start. Skąd ja mogę wiedzieć, gdzie w tamtej Plazie jest parking i jak się dostać. W końcu przyjechałam tramwajem a nie autem. Ostatecznie poszłam za jakimiś biegaczami i trafiłam. Rozgrzewkę prowadziły dziewczyny - coś jak przed półmaratonem w Poznaniu. Poskakałam, pomachałam rękami i ustawiłam się w tłumie. Ktoś mi powiedział "cześć", inny pan "dzień dobry". Nie wiem czy się pomylili, bo ja nikogo w Toruniu znajomego nie spotkałam.

Po chwili odliczanie: 10, 9, 8... 3, 2, 1 i... poszli! Eeeee pobiegli. Upał w samo południe był nie do zniesienia. Na bieg przewidziałam 0,5 l czystej wody. Żadne tam Powerady, bo tym się nie można polewać po twarzy. Pierwszy kilometr jakoś się dłużył, na drugim złapałam rytm, w okolicach trzeciego była...

DSC_4462Run%2520Torun

MOTOARENA. Nie przepadam jakoś wybitnie za żużlem, ale podobało mi się to, że przebiegaliśmy przez motoarenę. Że biegliśmy po tym żużlu i takie jakieś dziwne euforyczne coś miałam w sobie. Nie potrafię tego nazwać. W każdym bądź razie fakt przebiegnięcia przez ten obiekt sportowy zrobił na mnie duże wrażenie :)

motoarena

Po wybiegnięciu z tego stadionu około 5 km w linii prostej biegliśmy szosą w kierunku Centrum. Nawet było przyjemnie. Wiał delikatny wiaterek, trasa płaska, cień drzew. Na 5 km wodopój. Chyba 2 kubeczki wypiłam, a z 5-6 wylałam na głowę i ubranie by się ochłodzić. Cudowny chłodek spowodował, że przyspieszyłam. Ale nie na długo. Mokre ubranie chłodziło tylko do pewnego momentu. Jakiś facet krzyknął w okolicach mostu: jesteś 30 kobietą! Myślę sobie - nieźle... Ciekawe ile ich biegnie...? 40? 50?

Nim dobiegłam do Ruin Zamku Krzyżackiego przy Bulwarze Filadelfijskim już byłam sucha. Do tamtego miejsca jakoś przyjemnie się biegło. Potem był podbieg i troszkę zwolniłam. Gdy już pokonałam górkę, nadal było ciężko, bo w niektórych częściach starówki po której biegliśmy były "kocie łby". Żeby nie skręcić nogi profilaktycznie zwolniłam i upał, upał, upał...

Przecinając Rynek Staromiejski i pozdrawiając Mikołaja Kopernika miałam już fatamorganę przed oczami, a kolejni biegacze w tym upale padali jak muchy. Karetki jeździły jak oszalałe. Ale ja sobie wmawiałam: już blisko. Jeszcze 1000m, 500m, 200m, kółeczko po Rynku Nowomiejskim i meta!

101_1859

Jak na upał i te "kocie łby" czas nie najgorszy - 55 min. Aż strach pomyśleć co by było gdyby... Nie było takiego upału, ale optymalnie dla biegaczy a nie kibiców...

Gdybać już nie będę. Było co było. Ostatecznie w klasyfikacji open byłam 348 na 633 co ukończyli bieg. W kobietach przesunęłam się z tego 30 miejsca co facet krzyczał na 26 na 106 biegaczek. A w kategorii wiekowej byłam 10 na 30 moich konkurentek. W sumie nienajgorzej...
Myślę, że dużym atutem tej trasy była meta właśnie na Starówce.
A w sprincie na 100m "Szybcy jak..." no Żiżi nie doścignęłam jak to ona znokautowała ukraińskie wyścigówki na Maniackiej, ale w Toruniu byłam 10/100 w kobietach (wyniki w linku) :)

Po biegu prysznic w hotelu, bo mieliśmy bliziutko i wróciliśmy około 14 na losowanie nagród. Ja co prawda nic nie wygrałam, ale było blisko. Nagrody też nie byle jakie: upominki od "Pumy" i 1 voucher do Barcelony na samolot... Fajnie...

Po zakończonej imprezce udaliśmy się na dalsze zwiedzanie. W sumie to zwiedzaliśmy aż do godzin popołudniowych 01.05.2012, czyli prawie 4 dni. Widzieliśmy większość zabytków, ciekawych miejsc. Aż żal było wracać... Warto było początek weekendu majowego spędzić w królestwie Mikołaja Kopernika i piernika :)

medal

I kiedyś jeszcze tam wrócę... A biegaczom polecam tę imprezę za rok!!!

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


gerappa Poznań (2012-05-07,10:32): gratuluję udanej wycieczki i super wyniku :)
ineczka16 (2012-05-07,10:39): Dziękuję Agnieszko :)
Namorek (2012-05-07,23:01): Brawo !!! Powodzenia w Pradze ! Trasa dużo trudniejsza niż w Dębnie . Ma być dosyć ciepło powyżej 20 stopni . Ale damy radę ! :-)))
ineczka16 (2012-05-08,08:57): Dziękuję Roman... A co do Pragi - pożyjemy, zobaczymy :) nie liczę na żadne rekordy tylko dobrą zabawę :P







 Ostatnio zalogowani
Admin
08:39
platat
08:18
Henryk W.
06:42
BonifacyPsikuta
03:00
marwil
03:00
maratonczyk
01:28
Piotr100
01:05
yaros
00:24
przemcio33
23:59
AntonAusTirol
23:35
RobertG10
23:19
kris1020
23:14
Wojciech
22:19
romelos
21:12
42.195
20:46
Bartuś
20:41
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |