Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [16]  PRZYJAC. [32]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
ineczka16
Pamiętnik internetowy
Raz - nie wciąż, dwa razy - nie zawsze...

Paulina
Urodzony: ----
Miejsce zamieszkania: Poznań
129 / 175


2012-04-15

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
KORONA MI Z GŁOWY NIE SPADNIE, czyli Dębno Maraton - 15.04.2012 (czytano: 468 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://www.fmix.pl/zdjecie/3181950/img

 

Teraz prawdopodobnie kończyłabym maraton w Dębnie (godzina około 15-15.30) i miałabym zaliczony kolejny przystanek 4/5 z Korony Maratonów Polskich. Jednak siedzę w domku i piszę sobie ten wpis na moim blogu.

Zatem... KORONA MI Z GŁOWY NIE SPADNIE!
Może kiedyś, bo nie mówię nie.

Decyzja o rezygnacji nie należała wcale do najłatwiejszych. Jakiś żal pozostał, ale zdrowie ważniejsze. W ciągu tygodnia nie udało mi się podleczyć tego przeziębienia (w końcu całą jesień i zimę byłam zdrowa, to teraz wylazło paskudztwo), a 42 kilosków nie pokonałabym kaszląc czy dławiąc się zawartością nosa...

Gdy już podjęłam decyzję o rezygnacji zadzwoniłam do Biura Zawodów z zapytaniem co w takiej sytuacji mam zrobić (że się rozchorowałam i udział w biegu jest niemożliwy). Powiedziano, że mogę przekazać mój pakiet startowy innemu uczestnikowi, tylko mam mailowo poinformować o tym Biuro i podać dane osoby. Wystawiłam "ogłoszenie-informację" na forum i pozostało mi czekać. Następnego dnia odezwała się biegaczka, czy jest to aktualne.

Gdyby kwota wpisowego była niższa, machnęłabym ręką i by mi to po prostu przepadło, trudno - takie jest życie. Jednak stówkę mieć, a nie, to dlaczego tak nie postąpić? Oczywiście sprawy finansowe załatwiłyśmy między sobą, jak standardową transakcję kupna-sprzedaży. Towarem był po prostu numer startowy. Nie wzbogaciłam się na tym, po prostu dostałam zwrot kosztów opłaty startowej (ale zamiast od organizatora, to od innego uczestnika biegu, a ta osoba po prostu nie musiała płacić 200 zł - drugi termin). Jestem bogatsza tylko o kolejne doświadczenie i mam świadomość, że nie zawsze wszystko jest stracone, gdy piszą w regulaminie biegowym, że opłata startowa nie podlega zwrotowi (no chyba że jest zapis, że nie można przenosić tego na inne osoby, tu akurat o tym nie wspomnieli).

Gratuluję wszystkim maratończykom ukończenia dzisiejszego biegu. Gratuluję osiągniętego wyniku i zazdroszczę satysfakcji z ukończenia maratonu. Nic nie smakuje bowiem tak, jak przekroczenie linii mety pełnego maratonu.

...

A tak poza tym to wczoraj w ramach lekkiego treningu udałam się do WPN na 15 km spacerek. Nie biegłam, tylko szłam z plecakiem. A dokładnie to szłam ze Stęszewa do Mosiny, ale nie w linii prostej, tylko w Górce odbiliśmy w prawo i doszliśmy nad mój ukochany Kociołek. Z małą przerwą na piknik wyszło coś koło 3-3,5 godziny (musieliśmy zdążyć na pociąg najpóźniej o 18.33). Spacerując po znanych mi ścieżkach przypominały mi się sytuacje z treningów, zdarzenia i takie tam... Trochę brakuje mi wybiegania po WPN, tego ogromu przestrzeni i krajobrazów, ale tak jak jest, to jest dobrze. Niczego nie żałuję.

Powiem szczerze, że mniej byłam zmęczona po przebiegnięciu 20 km w 2 godziny, niż po wczorajszym 15 km spacerku w 3 godziny. Bardzo stopy bolały, ale w sumie nie miałam moich asicsów, tylko zwykłe buty do chodzenia na płaskiej podeszwie.

Mimo tych niedogodności i trwającego jeszcze przeziębienia dziś odważyłam się przebiec 10 km. Czułam się dobrze, gdy deszcz padał mi na twarz, a wiatr hulał we włosach...

Teraz tylko czekam już na Toruń i potem Pragę :)

Na zdjęciu powyżej - wczorajszy piknik na Górce :)
Na zdjęciu poniżej - trasa spacerku zaznaczona na fioletowo :)
W linku - zdjęcia z wycieczki (to i następne)

mapa WPN 14.04.2012

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


ineczka16 (2012-04-17,07:41): No mi też szkoda, że tak wyszło... A co do próżnowania - staram się najbardziej jak mogę optymalnie wykorzystać czas :)
dario_7 (2012-04-17,13:20): Paula, tak to już bywa, że plany sobie, a życie sobie. Słuszna decyzja - zdrowie jest najważniejsze. A tysiące kilometrów i setki maratonów jeszcze przed Tobą ;))) Pozdrowionka! :)
ineczka16 (2012-04-18,07:33): Dzięki Darku za optymistyczne słowa, masz rację - tysiące kilometrów jeszcze przede mną :) i tak jak napisałeś, tak to już w życiu bywa plany swoje a potem różnie to wygląda... Pozdrawiam!







 Ostatnio zalogowani
bogaw
14:51
jaro109
14:30
biegacz54
14:25
Andrea
14:24
gora1509
14:21
Bystry1983
14:14
krych26
14:10
smszpyrka
13:46
kostekmar
13:44
Admin
13:32
BOP55
12:41
running fish
12:36
uro69
11:41
Pawel63
11:39
Henryk W.
11:34
Borowion
11:24
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |