2011-12-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| "Strategia motyli" (czytano: 401 razy)

„Strategia motyli”
Po "Listach do M " obejrzanym w kinie „Kryterium „wybrałem się na sztukę „Strategia motyli „
do Bałtyckiego Teatru Dramatycznego .
Esther Vilar na stałe zagościła ze swoimi sztukami na deskach koszalińskiego teatru.
W 2009 roku obejrzałem sztukę tej pisarki zatytułowana „Zazdrość „ po której miałem pewien niedosyt , niedosyt pewnie spowodowany byle jakością scenografii jak i odegranie ról na odwal.
Udając się na „Strategie motyli” nie liczyłem na zachwyt mając w pamięci poprzedni spektakl.
Poszedłem nie dla sztuki a dla Joanny Trzepiecińskiej która gościnnie zagrała role Eve.
Pani Joanna jest nieliczną aktorką, która darzę uznaniem a filmy w których gra staram się nie omijać.
Nie będę streszczał całego spektaklu ,
napisze jedynie że miejscem rozgrywania akcji jest Argentyna i okolice Buenos Aires .
Niczym w transakcjach bankowych czy operacjach giełdowych na Wall Street dwie główne bohaterki dobijają targu o kochanka . Może już nie o niego a spuściznę po nim
Finał :
Obie są zadowolone. Młoda staję bogata a starsza Eve ma to czego chciała - wszystko .
Zapłaciła młodej za romans
odkupiła go
i poprzez kasę zdyskredytowała
może miłość
może tylko romans.
W ten sposób stając się jedną z najbogatszych kobiet w Argentynie.
Gościnność Trzepiecińskiej w moim subiektywnym odczuciu była rzeczywiście gościnnością w koszalińskim teatrze .
Znając wiele ról granych przez Panią Joanne
szczególnie z „Papierowego małżeństwa” spodziewałem się troszkę więcej.
Czasem miałem wrażenie że odtwórczyni Eve gra jakby na pamięć , troszkę improwizując.
Nie jest to ujmą dla aktora wręcz przeciwnie
ale dobijanie targu o kochanka
to nie targ na miejskim targowisku , momentami miałem wrażenie że na nim jestem.
Ale tylko momentami , na szczęście było ich nie wiele.
Krótka chwila spędzona z aktorami na scenie na zapleczu co jest w zwyczaju zaproszonych gości kilka zamienionych zdań pozostawi w pamięci na długo nie zapomniane chwile.
Z kuluarowych informacji dowiedziałem się że reżyser Zdzisław Derebecki na warsztat wziął kolejną sztukę Vilar niebawem ją zobaczymy.
Bilety w cenie 20 , 25 i 30 złotych to wydatek
wart wrażeń i przyjemnego spędzenia czasu w teatrze , powiem więcej to żadem wydatek .
Bardzo miłe odprężenie
od marazmu codziennego życia
od biegania
od kilku nieporozumień
by na drugi dzień wrócić z radością do dnia codziennego
myślę że oderwanie się od codzienności będę powtarzał częściej .
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu jacdzi (2011-12-13,22:35): Teatr to magiczne miejsce, uwielbiam obcowanie na zywo ze sloqem. Nie wyobrazam sobie miesiaca bez wizyty w teatrze. miriano (2011-12-14,19:32): Jacku pewnie wrócę od dawnych przyzwyczajeń każdy piątek teatr lub filharmonia miriano (2011-12-14,19:33): Wiesiek z sympatyczna osoba oj warto chodzić do teatru:-)
|