Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [72]  PRZYJAC. [245]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
miriano
Pamiętnik internetowy
...............

MIROSŁAW BIERKUS
Urodzony: 1956-09-28
Miejsce zamieszkania: Koszalin - Lublin - .......
289 / 356


2011-12-05

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Listy do M (czytano: 607 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://www.youtube.com/watch?v=OJuVGsPykvY

 

Jak to zwykle w przypadku komedii romantycznych bywa
powinno być przewidywalnie i słodko z takim nastawieniem wybrałem się do kina Kryterium na film „ Listy do M „

Myślę,
że ani twórcy polskiej produkcji nie obrażą się na mnie , ani nie będzie to zbytnią przesadą, jeśli powiem wprost – to był właśnie mój długo oczekiwany film na którym nie nudziłem się .


Jego twórcom udało się osiągnąć to, czego w rodzimym kinie, szczególnie tym romantyczno- komediowym bardzo często brakuje na co z utęsknieniem oczekiwałem .
Szkoda tylko że nie byłem z tą osoba z którą miałem pójść

Innymi słowy „Listy do M.” wywołały we mnie emocje. Film sprawił że zapomniałem o jaką miłość chodzi i .....

O co w tym wszystkim idzie ?
Nie jestem aż tak naiwny oczywiście, że o miłość nie jednostkową a mnogą w ich wydaniu przedstawioną.
Jak w życiu, ktoś, gdzieś, z kimś
gdzieś ktoś do kogoś wraca ....

Jak w życiu
jednostkowe miłości splecione w jedną całość czasem za zazębiającą się czasem stwarzającą oddzielny watek


miłość to nie jest bajka
miłość to nie zagrywka pokerowa
miłość nie jest losem na loterii
miłość w okresie bożenarodzeniowego cudu powinna być autentyczna
ona powinna umieć czuć , wczuwać się i kochać
miłości nie można nauczyć się na pamięć


Ta miłość zapisana na kartach scenariusza wydawała się autentyczna ..opisana w sposób osobliwie mi bliski .
Kilka wątków kilka miłości , których z uwagą się przyglądałem .
Można było śledzić każdy z nich bardziej lub mniej, można było sympatyzować, a nawet utożsamiać się .

Ten film chętnie oglądałem niemal od pierwszej sceny. Z każdą następną robiło się też coraz lepiej .
Nie wbijał mnie w fotel wręcz przeciwnie zatracony w filmie zapomniałem o bożym świecie ..siedziałem rozluźniony i myślałem .....

Wrócę do poprzedniej myśli, można było śledzić miłosne losy bohaterów ,sympatyzować z nimi a nawet utożsamiać się z głównymi bohaterami .

Wątek Szczepana i Kariny, mimo iż zaczął się, jak w typowej farsie skłonił mnie do refleksji nad minionym czasem nad czasem który minął i nie powróci ....
był bliski memu sercu .

To motyw ponownego odnajdywania się, próba spojrzenie wstecz, czy może się czegoś po drodze nie zgubiło się . Czy można coś naprawić lub znaleźć.
Czasem życie pisze inny scenariusz ,inny niż w oglądanym filmie.

Piotr Adamczyk i Agnieszka Dygant perfekcyjnie czuli tę konwencję. Nie było w ich występach błazenady, komediowego zagrywania. Oni byli jakby na serio i to procentowało przy oglądaniu filmu .

W elokwentnego i eleganckiego Wojciecha...wpasował się Wojciech Malajkat jakby ta rola była z jego życia , który wracając z gór ...podwozi do Warszawy kilkuletnią Tosię – rewelacyjną Julię Wróblewską.

Niezwykle wzruszający jest koniec tej podróży, do której dołączyła również zimna i wyniosła Małgorzata - żona Wojciecha, zagrana sugestywnie przez Agnieszkę Wagner.

W role Świętego Mikołaja wcielił się niegrzeczny Tomasz Karolak myślę że był w swoim żywiole w swoim stylu, a mimo to nie czułem przesytu .

Partnerował mu z kolei Adam Tyniec, czyli Kacper, który z naturalną swobodą udowodnił jak poważny talent w sobie ma. Jaka siła aktorska w nim drzemie .

Wreszcie mały Kostek – syn Mikołaja
Gra go z niesamowitym polotem i intuicją Jakub Jankiewicz. Takich dziecięcych postaci i ich odtwórców dawno w naszym kinie nie widziałem. Z przyjemnością oglądałem go .

Jakże inna postać singielka 30-letnia Doris (w jej roli Gąsiorowska). Kobieta najczęściej sama budziła się o poranku, fakt ten nie zmienił jej w desperatkę wieszającą się na każdym napotkanym męskim ramieniu". Przeciwnie, Doris wierzyła , że gdzieś czeka na nią jej "druga połówka pomarańczy" i miłość ta prawdziwa nie zmącona sztucznością wyrafinowaniem i egoizmem.

„Listy do M.” bawiły mnie , wzruszyły
a z jedną z parą utożsamiłem się wracając wspomnieniami
do dawnych chyba jednak zmarnowanych kilu lat i zmarnowanych miłości

które były
i które są

dwie godziny radości
dwie godziny zapomnienia
dwie godziny wspomnień

wspaniały film na który pójdę raz jeszcze
tym razem będę go oglądał z innej perspektywy
........





Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Marysieńka (2011-12-05,19:38): Mireczku.....wróciły wspomnienia??? :))
miriano (2011-12-05,19:41): Marysiu tak wróciły te dobre , a złe one są ale staram się nie myśleć :)))
DamianSz (2011-12-05,19:43): Ile można mieć tych miłości w życiu Mirku ? Bo tak piszesz jak nastolatek, który zakochuje się raz średnio na miesiac ,-)
miriano (2011-12-05,19:43): Marysiu życie jest zbyt piękne by dręczyć się przeszłością , kto wraca do przeszłości nie ma w życiu przyszłości :))
miriano (2011-12-05,19:49): Damek to były wspomnienia , dawne wspomnienia natchnione oglądanym filmem . Ja 1996 roku jestem wolny a życie pisze swój scenariusz nie znam godziny kiedy wolnego faceta miłość trachnie :)
DamianSz (2011-12-05,20:33): Ja jestem pewny, że mnie już nie trachnie - co ciekawe nawet żona się obruszyła jak jej to powiedziałem -) Żonkę oczywiście kocham dla jasności.
miriano (2011-12-05,20:51): A wiesz jakbym miał żonę to nawet bym nie próbował by mnie coś "trachnęło" bo ona by mnie w łeb "trachnęła" Damek lepiej nie próbuj , nawet nie myśl o tym to zarezerwowane jest tylko dla wolnych .
jacdzi (2011-12-05,22:32): Cieply, mily film, ja tez nie zalowalem czasu w kinie.Polecam.
DamianSz (2011-12-06,07:03): No właśnie o to chodzi Mirku. To nie jest tak jak często można to usłyszeć, ze coś człowieka trachnie i "koniec" To tylko głupie usprawiedliwianie swoich słabości. Koniecznie musze iść na ten film, bo teraz tak pisze jak kiedyś w szkole analizę lektur, których nie czytałem ,-)
DamianSz (2011-12-06,15:00): ps. u mnie bilety wysprzedane na dwa dni do przodu -(
miriano (2011-12-06,17:48): Jacku dlatego pójdę obejrzeć go po raz drugi:)
miriano (2011-12-06,17:54): Damek wiele lat temu popełniłem błąd , mając tak wspaniałą żonę nie umiałem tego docenić , poniosło mnie a skutki są widoczne .
DamianSz (2011-12-06,18:01): "Wiele lat temu popełniłem błąd" albo "jaki ja głupi byłem" czasem tak mówię żonie ,-) Tak, to jest - z babą źle a bez niej jeszcze gorzej.
miriano (2011-12-06,18:04): Damek polecam ten film kup bilety i idź z żoną :)
miriano (2011-12-06,18:05): Ze swoją żoną oczywiście
miriano (2011-12-06,18:11): Damek głupi byłem że popełniłem taki błąd zachowując się w sposób nieodpowiedni innymi słowy wydawało mi się że mnie "trachnęło " nie trachnęło tylko mnie się wydawało. "Trachnąć" może tylko raz a to po drodze to nie wiem jak to nazwać.
DamianSz (2011-12-07,09:36): W pełni się z Toba zgadzam Mirku co do tego "trachnięcia" ,-)A, bilety kupię jak będą już dostępne od ręki, bo nie chce znów kupić a potem odsprzedawać tak jak niestety musze to zrobić z biletami na koncert sylwestrowy-(
miriano (2011-12-07,10:01): reasumując ...Nigdy nie wiesz, kiedy przyjdzie miłość. Nic na siłę, nie wolno za dużo o niej myśleć, bo właśnie wtedy nie przychodzi. Ale w końcu przyjdzie. I będzie jasne czy warto było czekać. Słowa Macieja Stuhra z filmu „Listy do M.”







 Ostatnio zalogowani
karhumek
05:18
andreas07
04:54
Lektor443
02:00
Mr Engineer
00:41
KoMarek
23:11
Raffaello conti
23:06
michal.r
23:02
marz
22:43
andrzejgonciarz
22:41
bogaw
22:33
J0Ker
22:30
milu7
22:29
kolor70
22:23
radio_judasz
22:05
wiesław
22:05
soniksoniks
22:02
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |