2010-05-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| maminowe... (czytano: 68 razy)

... urodzinki. W sobotę. Więc córka zebrała się pi±tek i pognała... ;)
Tyle się dzieje, że nie nad±żam rejestrować rzeczywisto¶ci. Czasem mam wrażenie, że nim do mnie w pełni dotr± pojawiaj± się nowe.... Fluorescencyjna zieleń li¶ci nasyciła się. Jeszcze chwilę temu miała kolor biegowej kurtki J. Bzy przekwitaj±.
W to piękno, nowy cykl życia w jakim¶ pomyłkowym zamieszaniu- powódĽ. Niesamowita tragedia dla jednych, dla innych rozrywka. Jedni trac± dorobek całego życia a inni po spacerze nad "wielk± wod±" wracaj± do bezpiecznych domów...
Przepadły z trudem budowane domy, ulubione zabawki, zdjęcia, dokumenty, ubrania... Jak ma na nowo zaczynać życie rodzina na dorobku, która straciła podstawy do ży6cia, często i pracy? Albo "dziadkowie"? Zaczynać od nowa, sami, tyle pracy...??
Jak im pomóc, pieni±dze to nie wszystko...
Moi rodzice s± daleko od wielkiej wody- bezpieczni, siostra, dalsza rodzina mniej, ale sobie radz±.
W nocy, z pi±tku na sobotę jechałam do rodziców. W poci±gu tradycyjnie dantejskie sceny, ale udało mi się usi±¶ć. W nocy zrobiło się zimno, wierciłam się próbuj±c się przykryć kus± kurtk±. Obudziło mnie ciepło i słońce. Siedz±cy obok obcy mężczyzna przykrył mnie ciepłym, wełnianym kocem.
Ten gest grzeje mnie aż do dzi¶.
Jeszcze raz dziękuję, nieznajomy.
:)
Autor zablokował możliwo¶ć komentowania swojego Bloga |