2008-05-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| po drzemce (czytano: 272 razy)

Wczoraj 14 km. Nadal trochę jeszcze bol± nogi i ewidentny brak ¶wieżo¶ci doskwiera. ¦rednie tempo wyszło w 5:36 na km.
Ale z każdym dniem jest coraz lepiej. Dzisiaj pogoda tak paskudna że wła¶nie obudziłem się po 3 godzinnej popołudniowej drzemce. Leje, szaro, smutno. Nie ma co . Typowy piękny maj:) No ale cóż w Boże ciało w końcu prawie zawsze leje.Więc czego człowieku chcesz.
Zobaczę może pójde z wieczora na kolejne truchtanko.
O ile oczywi¶cie s±siad czego¶ nie wymy¶li bo ma długi łikend i okazja do tego aby uskutecznić jakie¶ rozmowy przy zielonych butelkach.
Moja waga dzisiaj rano pokazała 86,5kg. Kolejny mały rekordzik. Jest więc mnie mniej o 7,5kg w porównaniu do połówki warszawskiej z końcówki marca. To prawie 8 paczek cukru. Mój kręgosłup mówił mi ostatnio że jest z tego powodu bardzo zadowolany i szczęsliwy:)
Za 16 dni Lajkonik. Marzy mi się 160km. A może nawet ciut więcej. Na Krakowskich Błonaich zapowiada się niezłe bieganie bo i towarzystwo z kręgów Ultrasów będzie przednie. Cała polska i nie tylko czołówka się tam bowiem zjawi. Jedno wiem już napewno. Od samego pocz±tku będę zasuwał galołejem i przygotuje sobie spory zapas Vitargo które na Rzeżniku sprawdziło się bardzo dobrze.
Oby tylko nie było wielkiego upału.
Dobra.. Kawa wypita więc skladam monitor i jadę do siostrzyczki w odwiedzinki bo jutro na dwa tygodnie do Chorwatów się wybiera.
Foto. Przedostatni przepak pod Smerekiem(51km).
Tu odpoczęli¶my z 15 minut.
Zdjęcie wykonał Teamowy Radesz
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |