2008-05-07
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Po Cracovii (czytano: 220 razy)

No i po Cracovii. Impreza ze wszech miar udana. Zarówno towarzysko , organizacyjnie a i również sportowo. Tylko aura tradycyjnie juz nie dopasowała sie do tego wszystkiego( chłodno i deszczowo przez cały okres trwania biegu)
Razem ze Staszkiem podczas tego maratonu prowadzili¶my grupę na połamanie 4 godzin.
Pomimo pocz±tkowego małego stresiku zwi±zanego z niedokładnym oznaczeniem kilometrów w pocz±tkowej fazie biegu ,udało sie Nam doprowadzić spor± grupkę biegaczy na wyznaczony czas.
Dzięki tej imprezie biegowej ponownie dane mi było spotkać sie i przyjemnie spędzić wolny czas zarówno przed jak i po biegu w towarzystwie nowopoznanych jak i starych znajomych forumowiczów. Bardzo miło było z Nimi porozmawiać, po¶miać się , powymienić spostrzezenia z zakresu okołobiegowych tematów i nie tylko.. Moim zdaniem to jest sól Naszego amatorskiego biegania. I jedna z najważniejszych rzeczy która Nasze bieganie czyni jeszcze ciekawszym i piękniejszym.
Dzięki wszystkim, których spotkałem za miłe chwile i naprawdę bardzo przyjemnie i sympatycznie spędzony czas podczas tych dwóch dni.
Dzień po Cracovii zaliczyłem wybiegannie. Ze wzgledu na ¶wietne samopoczucie pobiegłem spokojniutko 14 km w ¶r tempie 5:30 na km. A więc o 10 sek. szybciej niż maraton dzień wcze¶niej. Napawa mnie to optymizmem ponieważ te powolne wiosenne maratony które ostatnio zaliczam zaczynaj± spełniać swoje zadanie. Tzn? Organizm coraz lepiej dopasowuje sie do pokonywania długich biegów i w następstwie tego coraz szybciej sie po nich regeneruje. Ro¶nie równiez wytrzymało¶ć która tak bardzo bedzie mi potrzebna na pocz±tku czerwca na Krakowskich Błoniach.
Teraz czas na Rzeżnika. Zapowiada się wielkie, ciężkie bieganie po błocie. To juz tylko za 10 dni:)
Foto: Zajęczy finisz. Robota wykonana.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |