2014-02-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Dziki znów ryj± (czytano: 299 razy)

Plan na dzisiejszy poranek był prosty. Pobudka o 6.00, o 6.30 miałem wyj¶ć na trening. Pierwsz± czę¶ć planu udało się zrealizować bez problemu - obudziłem się parę minut przed budzikiem i już nie zasn±łem. Kawę skończyłem o 6:36 i jak kończyłem się ubierać, to pies upomniał się o spacer. Tak więc drobna zmiana planów - spacer z czworonogiem przed bieganiem zamiast po, co nie jest takie złe. Nie trzeba mokremu robić spacerów.
Bieganie zacz±łem o 7:10. Podczas spaceru z psem zastanawiałem się, czy nie i¶ć na boisko porobić interwałów. Boisko jest nawet w niezłym stanie, gdyby nie liczyć tego, że w jednym miejscu dziki rozryły ¶cieżkę.
Ostatecznie zdecydowałem się na pętlę uliczn± - i dobrze, na interwały nie było szans, dzień przerwy to zdecydowanie za mało. Czułem w nogach tamten trening, oj czułem. Ale tempo było niezłe, mój optymizm co do wyniku z Wi±zownej jeszcze sie zwiększył. Rok temu przed każdym półmaratonem mówiłem sobie: złamanie 2h to mój psi obowi±zek (dwa razy się nie udało), a najlepiej pobić życiówkę. Teraz wydaje mi się, że 2h powinienem złamać bez specjalnego napinania, wynik w okolicach starej życiówki jest na wyci±gnięcie ręki, a przy odrobinie szczę¶cia uda się ustanowić now±.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |