2007-11-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| MARATON KOMANDOSA 2007! (czytano: 239 razy)

Aż wstyd się przyznać, ale wczorajszy Maraton Komandosa był pierwszym biegiem maratońskim jaki udało mi się ... zobaczyć "live" :P Widząc ponad dwustu śmiałków, w tym aż siedem kobiet!, którzy z dziesięciokilogramowymi plecakami, w wojskowych mundurach - w tym ciężkie buty bez jakiejkolwiek amortyzacji ! - zaczęłam się zastanawiać, co ich motywuje, dlaczego startują w tak exxxtremalnym biegu, stawiając swoje zdrowie na szali...przecież w najlepszym wypadku kończy się na otarciach na plecach, nogach i odciskach na stopach...Stojąc na trasie - między 4 a 5 kilometrze, w szczerym lesie (fotka obok), pokazując na rozjeździe, w którą stronę należy biec, szybko zrozumiałam dlaczego "oni i one" to robią! Widziałam jak walczą ze sobą, ze swoimi słabościami, ze swoim organizmem, który często odmawiał im posłuszeństwa, powodując skurcze mięśni uniemożliwiające jakikolwiek ruch, a próba zrobienia najmniejszego kroku i przezwyciężenia bólu kończyła się jego nasileniem, a był to dopiero 25 kilometr!(do pokonania były dwie pętle po 21.97,5 metra). Pomimo, iż większość biegnących uśmiechała się i próbowała ze mną rozmawiać, a nawet pocieszać marznący w zasypanym lesie "kierunkowskaz ;P" w czerwonej kurtce, to w środku każdego z maratończyków toczyła sie walka aby przebiec jeszcze jeden kilometr, a zanim kolejny i... pokonać swoje wewnętrzne słabości i ukończyć ten prestiżowy, exxxtremalny maraton. Wielki szacunek dla wszystkich, którzy pokonali siebie i nie dali się swym wewnętrznym słabościom i osiągnęli szczyt, metę...
Aby opisać co widziałam, szkoda że nie uczestniczyłam osobiście, może kiedyśśś...wystarczy przytoczyć słowa jednej z hiphopowych piosenek -
...NALEżY WALCZYć O Tę WALKę CHODZI WłAśNIE,
SZACUNEK DLA TYCH KTóRZY POSWIęCAJą żYCIE DLA SWOICH MARZEń, ONI OD DAWNA SA NA SZCZYCIE...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |