Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [16]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
wiewiorka
Pamiętnik internetowy
Szalone zapiski nonszalanckiej natury...

V G
Urodzony: -06--11-
Miejsce zamieszkania: Wrocław
11 / 26


2012-02-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Moje małe święto... (czytano: 248 razy)

 

Dziś, jak każdego pierwszego dnia miesiąca obchodzę moje malutkie prywatne święto :-)
A mianowicie – 1 dnia września 2011 roku rozpoczęłam moją przygodę z bieganiem – i każdego pierwszego dnia miesiąca buzia mi się śmieje na tę myśl , że kolejny miesiąc i kolejne kilometry są do przodu…

Jakoś na samym końcu sierpnia, w pewnej stresującej sytuacji pewien sympatyczny somebody polecił mi pójść i pobiegać na uspokojenie się i redukcję negatywnych emocji… Nie wiem, dlaczego się Go posłuchałam, z natury jestem baaardzo przekorna i uparta, uwielbiam robić wszystko całkowicie odwrotnie niż mi radzą :-) ale posłuchałam się Jego i poszłam… I od tej pory jestem zakochana bez granic … w bieganiu oczywiście :-) To, co jeszcze kilka dni wcześniej wydawało mi się nudne, trudne i bez sensu, nabrało całkiem innych – kolorowych i radosnych barw, pokazało mi swoje wielgachne serce , czego się nie spodziewałam, bo przecież przenigdy bym nie uwierzyła w to, że bieganie ma swoistą „cielesność” i można się w nim tak zakochać … Najlepsze jest to, że odwzajemnia tę miłość - darząc nas ogromną radością z każdego osiągniętego celu, satysfakcją z najmniejszej urwanej minuty , oraz dając motywację i chęć iść dalej do przodu, rozwijać się i być szczęśliwym na każdym stawianym kroku swojego życia..

Bieganie sprawia mi naprawdę ogromną przyjemność – czerpię energię z natury, lasu, wiatru, słońca – i napełniam swoje ciało życiem i wigorem! Bieganie jest moim wiernym przyjacielem i pomocnikiem we wszystkich kwestiach – kiedy biegam, moje myśli i mój umysł są jakby aktualizowane i w jeszcze całkiem pustej przed chwilą głowie raptem rodzą się nowe pomysły i właściwe decyzje! Dziś już nie wyobrażam sobie życia bez biegania, jest to zakodowane we mnie gdzieś bardzo głęboko jako część mojej codzienności, jak powietrze - bez tego nie umiałabym już się obejść !

Zawsze będę bardzo wdzięczna temu pewnemu somebody , który nieumyślnie i pewnie całkiem nieplanowo podarował mi ten ogromny bukiet pozytywnych emocji eksplodujący tęczowymi kolorami szczęścia – i tak naprawdę nie wiedząc, że zrobił mi jeden z najcenniejszych prezentów jakie w życiu dostałam!

A teraz - niecierpliwie wiercę się na krześle i czekam na wieczór, kiedy to od razu po powrocie do domku zakamufluję się jak prawdziwy terrorysta – by po drodze nie zgubić odmarzniętego noska przy dzisiejszej minusowej temperaturze - i pobiegnę do parku uczcić moje małe prywatne święto…


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


tytus :) (2012-02-01,13:47): Świętuj zobacz ile jescze śiąt przed Tobą!
snipster (2012-02-01,14:49): Fajowski opis ;) prawie jak... miłość od pierwszego "wejrzenia" ;)
wiewiorka (2012-02-01,15:01): Bo to była miłość od pierwszego wejrzenia :-) albo od pierwszych kroków :-)
Namorek (2012-02-01,22:29): Przyjemności w bieganku . :-)))
a.Klimczak (2012-02-02,23:14): Fajnie, że bieganie sprawia przyjemność. I nie sprowadza się tylko do robienia na siłę treningów zgodnie z planem :)







 Ostatnio zalogowani
porywczy
18:02
Wojciech
17:53
BOP55
17:50
stanlej
17:39
romano071
17:37
rezerwa
17:28
janusz2602
17:18
Ty-Krys
17:10
eldorox
16:44
krunner
16:39
Bartuś
16:27
biegacz54
16:13
platat
16:06
mariuszkurlej1968@gmail.c
15:51
chris_cros
15:45
mirek065
15:37
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |