2012-01-30
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ślężańska krew (czytano: 206 razy)

-Imiona rodziców?
-Tata, Mama!
Wybuch śmiechu.
Tak było przy próbce, przy właściwym spuszczaniu krwi:
-Dokument ze zdjęciem poproszę.
-Ależ proszę!
Pigula patrzy to na zdjęcie w dowodzie, to znowu na mnie. Z radością obserwuję jej pełną wątpliwości twarz. Cóż kłaki z 5 razy dłuższe, twarz znacznie chudsza, w dodatku na zdjęciu w dowodzie jestem regulaminowo ogolony. Pomiary życiowe ciśnienie 110/70, hemoglobina 14,2 (przy dolnej granicy normy 13,5) coraz lepiej:). Tylko co ja u diabła zrobię z ośmioma czekoladami? Muszę się ich w miarę szybko pozbyć, w przeciwnym przypadku je zwyczajnie zeżrę... A trzeba uważać na zbędne kilogramy:). Próbowałem wcisnąć współlokatorce, odmówiła... Cholera dlaczego posiłek regeneracyjny o wartości 4500 kcal wypłacają w ośmiu tabliczkach czekolady, a nie na przykład w w czterech kilogramach polędwicy wołowej, ponad dwóch kilogramach łososia, czy chociażby w każdym innym mięsie! Ba! A może zestawik mięcho, mieszkanka orzechów, warzywa?:) Do dupy ta organizacja:):)
Wczorajszy trening w Sobótce według planu, spokojne tempo 5:50. A potem sauna na przemian z czytaniem książek, niestety zostały same okładki...:):).
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora a.Klimczak (2012-01-30,21:09): Ja bym z chęcią zeżarł czekoladę. I to nie jedną, mimo że jestem na diecie to gorzkiej bym nie odmówił. placekjacek (2012-01-30,23:30): Powiedz mi jak to się stało, że się nie spotkaliśmy w Sobótce???:)) Jaszczurek (2012-01-31,10:10): Yyy? Jedyne co mi przychodzi do łba, to to że przybiegłeś później (bo my wcześnie wybiegliśmy:)), a potem jak ja siedziałem w saunie, to Ty się wyniosłeś:). Andrzej7 (2012-01-31,19:01): Janusz,byłeś zaczytany w tej saunie,oj i to bardzo
|