2012-01-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Smerfne hity (czytano: 203 razy)

W sobotę byłem u mojego bardzo dobrego koleżeństwa. Wpadłem po treningu, strasznie głodny. Zanim wci±gn±łem pożywny obiad, postanowiłem skorzystać z łazienkowej wagi. Dawno się nie ważyłem. Zobaczywszy wynik chciałem wykrzykn±ć tradycyjne: "ta waga jest zepsuta!". 67,5kg, a kiedy¶ było 61,2 (chociaż może tamta waga była wadliwa!:)). No cóż nabrało się trochę ciałka... Pora zacz±ć się lepiej odżywiać:).
W tę sam± sobotę robiłem kilometrówki, tutaj również organizm jest rozstrojony, nawet nie tyle organizm co tempo:):). Pętlę 930-metrow± pokonałem kolejno w 3:33, 3:48, 3:39, 3:33, tempo na 4min/km to 3:43. nawet blisko nie jestem:). Cóż muszę sobie jakie¶ znaczniki metrów postawić:). Przebiegłem najpierw 1,5km na sródstopiu, a potem wszystkie kilometrówki również. Łydki bol± mnie coraz mniej. W czasie powrotu musiałem wygl±dać na naprawdę wykończonego, bo pod sklepem jaki¶ sympatyczny facet przyj±ł charakterystyczn± dla wolontariuszy pozę z t± różnic±, że w dłoni nie trzymał kubeczka z wod±, tylko setkę żoł±dkowej gorzkiej. Cóż wódka ma na pewno więcej kalorii od wody... W dodatku chyba bardziej nadaje się na kryzysy, zwłaszcza te mentalne!:)
Dzisiaj Cholerna Góra w mniejszym wymiarze. ٱcznie 3,1km na ¶ródstopiu, ból łydek teraz jest naprawdę ledwo wyczuwalny, chociaż podczas biegu wyczuwalny był znacznie lepiej:). Była kupa psiarzy. Słowo na wieczór, parafrazuj±c znanego czarownika - Gargamela: "jak ja nie cierpię tych okropnych psiarzy!!!". Smerfnie jest!:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |