2011-05-16
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Szybciej, szybciej... (czytano: 537 razy)

W sobotę wzi±łem udział w II Biegu Truchtacza w ramach akcji Polska Biega. Ponieważ impreza odbywała się na tej samej trasie (ok. 6,6 km), na której ma miejsce GP Mysłowic, pomy¶lałem sobie, że będzie to dobry sprawdzian, który pokaże mi, jak tam po maratonie ma się sprawa z krótkimi biegami. Przyznam, że liczyłem, iż przygotowania do maratonu dadz± uboczny skutek w postaci formy również na krótszych dystansach. Miałem więc nadzieję, że pobiegnę gdzie¶ w okolicach życiówki na tej trasie, a może nawet j± lekko poprawię. Rzeczywisto¶ć jednak okazała się brutalna...
Już na pierwszym podbiegu zaraz po starcie poczułem, że będzie ciężko. Dyszałem, sapałem, serce mi waliło, a mocy w ogóle nie czułem. Potem było już tylko gorzej. W żaden sposób nie potrafiłem przyspieszyć, chociaż próbowałem ile sił. Za met± o mało się nie porzygałem ze zmęczenia, a czas... o prawie minutę gorszy niż najlepszy wynik na tej trasie zrobiony zeszłej jesieni. Porażka :(.
No i teraz my¶lę – dlaczego? Być może jeszcze nie zregenerowałem się po maratonie, ale to chyba nie to. Po jedenastu dniach, na takim krótkim dystansie, pomaratońskie zmęczenie nie powinno być chyba odczuwalne. My¶lę, że przyczyna tkwi gdzie indziej. Przecież ostatni raz biegałem w tempie poniżej 5:00/km... prawie pół roku temu, w końcu paĽdziernika, wła¶nie wtedy, gdy biłem swoj± życiówkę na trasie GP Mysłowic. Od czego czasu były już tylko spokojne zimowe wybiegania, potem trochę wiosennych krosów i znowu wiosenne coraz dłuższe biegi podczas przygotowań do maratonu. Wszystko w tempie ok. 6:00 lub wolniejszym. Do tego jedynie trochę WB2 po 5:30, a w szybszym tempie tylko półminutowe przebieżki i czasem szybkie krótkie podbiegi. Jednak dłuższych odcinków w trzecim zakresie nie biegałem poza jedn± piętnastk± na Powitanie Wiosny w marcu. To było jednak też w tempie trochę ponad pięć minut na kilometr. Tak więc, chyba po prostu organizm odzwyczaił się od szybszego biegania, szybszego pulsu... No i s± efekty.
My¶lę, że to dobrze, że praca nie pozwoli mi pojechać na dyszkę do Bielska za dwa tygodnie. Trzeba najpierw trochę potrenować. Plan na najbliższy czas to kilometrówki w tempie ok. 4:30, aktywne krosy i solidne, szybkie podbiegi. Wszystko krócej, ale konkretniej. No i zobaczymy, jakie da to efekty na GP Mysłowic albo na dyszcze w Bukownie pod koniec czerwca. Z dłuższych biegów co jaki¶ czas nie będę jednak rezygnował. Przecież tę czwórkę w maratonie przydało by się jeszcze w tym roku złamać.
Zdjęcie zrobił Henio
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu DamianSz (2011-05-16,20:38): Krzysiu krosy, podbiegi to głównie zim± , teraz pora na kilometrówki i przebieżki po każdym treningu(choć sam tego nie robię, bo nie lubię ) Ja też my¶lę o Bukownie ale też o Dobrodzieniu. creas (2011-05-16,22:22): No tak. Ale chyba co¶ za słabo zim± robiłem te podbiegi, skoro teraz nawet taki krótki jak ten na GPM mnie pokonał... A za kilometrówki biorę się ostro. Raz w tygodniu musz± być!
|