2009-06-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Sobotnia Warszawa (czytano: 279 razy)

Ostatnio mam bardzo kiepski okres treningowy i generalnie jestem słaby jak nigdy :(. W piątek z powodu wielu spraw, na PŁ spędziłem połowę dnia . Gdy wróciłem do domu, to położyłem się i zasnąłem :( a potem byłem głodny i zjadłem obiadek. No i nie wyszedłem na trening. Następnego dnia też tak miało być. Też tak tzn, bez treningu. Tym razem z powodu Warszawy.
Wyjazd do Warszawy był "planowany" od dłuższego czasu choć do wtorku nie wiedziałem czy pojadę, bo organizator nie wyraził się w tej kwestii jasno. Sobota zaczęła się pobudką o godzinie 6:05 ciężka godzina do wstawania, choć codziennie wstaje wcześnie, to jednak nie aż tak. O 7:10 byłem już w samochodzie organizatora. W sumie trochę się słabo wyrobiłem bo nawet kanapek nie udało mi się zrobić. Na szczęście osoba odpowiedzialna za moją osobę ;) o to zadbała. Chwile po 9 byliśmy na miejscu . Zamieszanie się już kończyło i mogliśmy zająć się wraz z pilotką wycieczki (we 3kę) za nasze zadania dnia sobotniego. Chwile to trwało,choć w między czasie zwiedziłem okolice, park a nawet grób nieznanego żołnierza. Potem byłą już tylko praca z przerwą na kanapki,ciastka i banany. Kilka godzin, trochę potu i wszystko było zrobione. Następnie trzeba było udać się i załatwić pewne sprawy formalne, oraz uzupełnić brakujące kalorie. A potem przyszedł już czas na same przyjemności.
Pomimo moich prawie już 24 lat nie byłem nigdy, baa nawet nie widziałem nigdy z bliska, budynku naszego sejmu. W TV wygląda on okazalej niż na żywo. Podobnie jak dumniej brzmi bycie posłem niż w rzeczywistości to jest. W założeniu powinni tam pracować ludzie, którym zależy na tym by działo się dobrze. A realnie patrząc "pracują" tam ludzie , którzy mają na uwadze przede wszystkim swoje interesy. Największą ich zaletą jest chyba cwaniactwo i świadomość, że szanse trzeba wykorzystać do końca. Cóż tak bywa.
Otrzymałem zaproszenie do siedziby Senatu, jednak nie skorzystaliśmy i zostaliśmy przed jego murami. Związane to było z tym iż dalsza część wycieczki była znacznie ciekawsza niż Mury i ławy.
Organizator zadbał o strawę dla ciała i ducha. Spacerkiem dotarliśmy do warszawskiej Agrykoli, fajny stadion z tartanem, gdzie w dość miłych warunkach można trenować. Niestety nie miałem kolców i na tartan nie weszliśmy (a właśnie w sobotę miałem zrobić 15x200 na przerwie 200 , tartan jak znalazł). Jedynie przespacerowaliśmy obok w stronę Łazienek królewskich. Tam otoczył naszą wycieczkę przyjemny chłód i zapach , natury. Świetny klimat, cisza spokój, alejki w znacznym stopniu nie asfaltowe, coś wspaniałego. Nie wiem tylko jak z zakazem biegania ;). Chwilę zabawiliśmy w tym miejscu, spacerując i robiąc kilka zdjęć (jedno z nich umieszczę przy tym wpisie ;) ) . Dochodziła już godzina 20 i pomimo długiego dnia, ładnej pogody , wszyscy myśleli już o tym by wracać do domu. Droga do auta zajęła nam chwilkę. A podczas jej trwania udało nam się obejrzeć ambasady m.in. Niemiec Francji i Kanady.
Trasa do Łodzi była również pełna przeżyć. Sznury TIRów, których kierowcy (przynajmniej w znacznej części) pozamieniali się chyba z debilami na rozumy. No bo jak można TIRem wyprzedzać innego TIRa jak nie ma się widoczności ani miejsca a z naprzeciwka jedzie auto ?!?! albo wieczorem jechać zupełnie bez świateł, gdzie auto ma kolor ciemno granatowy i widoczne jest w ostatnim momencie gdy wychodzi z zakrętu ?!?!
Tak właśnie minęła mi sobota. NA pracy, jedzeniu, i zwiedzaniu. Sądzę, że była to jedna z najmilszych i najsympatyczniejszych sobót w Warszawie jaką miałem okazje przeżyć (pomijam, że to była chyba jedyna moja sobota w Warszawie ;P )
Dziękuję organizatorowi (Bartkowi "Sobkowi" Sobeckiemu) oraz pierwszej pilotce (Agnieszce "Adze" Wolskiej) bo bez nich ta sobota nie była by taka sama.
właśnie SOBEK!!!!!! no jak się umawialiśmy na trening !!
(wpis poczyniony o godzinie 10:15, niedziela 28.06.2009)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora sobek (2009-06-28,17:59): fakt, wyjazd całkiem przyjemny...za tydzień powtórka w większym składzie...a za dwa wracamy do stolicy:)
|