2011-08-17
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 14. 08.2011, Rybnik: 9. Półmaraton Energetyków (czytano: 673 razy)

Bieg wyglądał zachęcająco. Kameralna liczba zawodników, zacieniona trasa.
Na starcie nie widziałam "twardych" zawodniczek. Owszem było kilka, ale były też młodziutkie niepozorne dziewczynki. Patrzę na nie i myślę: pewnie bieg pomyliły. Chyba chcą startować w innych zawodach: tych na 5 kilometrów, a nie półmaratonie.
Zwarci i gotowi wysłuchaliśmy na starcie słów zachęty z ust organizatora-Grzegorza i... ruszył peleton. Echo miękko stąpających butów po leśnej, szutrowej drodze mieszało się z śpiewem ptaków, szumem wiatru w drzewach i równym jeszcze oddechem biegnących.
A ja w czołówce. Biegnę, choć przez moje szybkie tempo wcale nie jest mi lekko. Myślę: mam szanse!
Muszę naprawdę gnać, bo nawet Mirka, który szybciej biega też odbiegłam.
Wiec pędzę.
Ale pozory mnie zmyliły.
Dałam się im zwieść, tak jak mojej pewności, że jestem odpowiednio przygotowana.
Te niepozorne dziewczynki to siostry, Czeszki- stanęły na pudle...
Mirkowi wypadły klucze do samochodu i musiał zawrócić...
Ja zapomniałam żelu do zjedzenia w trakcie biegu i w nadziei na łyk energii skusiłam się na cole..., a potem prawie co kilometr krzaki podziwiałam, z mrówkami, żuczkami i jeżem w skulonej pozycji rozmawiałam...
Niestety przeceniłam swoje możliwości. Życie jeszcze raz pokazało mi gdzie jest moje miejsce...
I jedyne co mnie pociesza to fakt, ze dobiegłam.
Naprawdę się cieszę, ze przynajmniej tyle z siebie dałam.
I jeszcze trasa była piękna. Choć upal przeszkadzał, to urok tego biegu gdzie las i jezioro widokiem urzekały i tak długo zapamiętam.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora kluseczka (2011-08-17,18:25): znam to uczcie, kiedy napompowany balonik pęka z hukiem, przekłuty igłą ostrej pokory;) oj nie raz mnie ta igła ukuła, ale balonik pęka i biega się dalej, najważniejsze, że dobiegłaś, GRATULUJĘ, bo bieganie w upał to masakra, jesteś zuch aniołku:)))
|