Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [33]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
ultramaratonka
Pamiętnik internetowy
ku pamięci

Ewelina ¦wi±tek
Urodzony: -10--1--
Miejsce zamieszkania: Borzęcin Duży
123 / 125


2015-08-06

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Sobota w Górach Sowich (czytano: 1619 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: https://www.facebook.com/ultramaratonka/posts/887386861353619

 

Regeneracja po Super Trailu 130 km na DFBG nie trwała długo. Po 4 dniach przerwy wróciłam do biegania, a po dwóch tygodniach znów znalazłam się w górach. Tym razem na spokojnie, bez szaleństw zarówno w dystansie, jak i tempie. Czuję jeszcze skutki zawodów – pasma biodrowo-piszczelowe, mię¶nie płaszczkowate potrzebuj± regularnego masażu („czuły” dotyk łokcia Mateusza z Fizmed przywraca im sprawno¶ć).

W sobotę mogli¶my z partnerem ruszyć w góry dopiero przed południem, gdy słoneczko już konkretnie grzało.
Wszystko to zadecydowało, że w zrezygnowali¶my z biegania, a postanowili¶my zwyczajnie pochodzić po Górach Sowich. „Zwyczajnie” nie znaczy wolno, bo nasze tempo marszowe, zwyczajnego turystę pozbawiłoby tchu po pierwszych pięciuset metrach. Cóż, biegacze mog± szybciej ;)

Trasa obejmowała najwyższy szczyt czyli Wielk± Sow± (1015 m n.p.m.), a także Kalenicę (964 m n.p.m.), gdzie s± wieże widokowe i sk±d pięknie widoczna była ¦lęża, która czekała na nas w niedzielę. Przy dobrej widoczno¶ci polecam wizytę szczególnie na wieży na Kalenicy – s± tam mapki opisuj±ce co widać w każdej z czterech stron ¶wiata. Chwilę zatrzymałam patrz±c się na ¦nieżnik, który pokonywałam noc± 2 tyg temu.

W sumie zrobili¶my 23 km przy blisko 1000m przewyższenia. Trasa łatwa technicznie - parę mocniejszych podej¶ć, ale też zej¶cia, które wręcz prosiły się o luĽny bieg… Założenie było inne, więc choć czasem nogi chciały ponie¶ć, to konsekwentnie wracałam do marszu. Bieganie musiało poczekać do niedzieli. Była to moja pierwsza wizyta w Górach Sowich i na pewno nie ostatnia. Jest to doskonałe miejsce na spokojne wybiegania z przyzwoitym przewyższeniem i do¶ć blisko Wrocławia, w którym bywam coraz czę¶ciej.

Dodatkowym bonusem wycieczki były … jagody!!! Najpierw kusili¶my się na nale¶nik i pierogi z jagodami w Schronisku Sowa – doskonałe… pełne ¶wieżych, aromatycznych, całych jagód, a nie jakiej¶ jagodopodobnej paćki z mrożonki. A na koniec wycieczki butelka po izotoniku posłużyła za koszyk na jagody, bo postanowili¶my ich trochę zebrać. Niedzielna owsianka z jagodami smakowała wybornie :)


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
aktywny_maciejB
21:02
uro69
20:50
42.195
20:34
czewis3
20:32
MEDA
20:32
Bartu¶
20:29
jantor
20:07
DAntoni78
20:04
chris_cros
20:02
romelos
19:43
henry
19:39
ziutek58
18:51
eferde
18:32
bur.an
18:18
AntonAusTirol
18:16
mario1977
18:11
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |