2012-11-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Oj Góry moje góry! (czytano: 555 razy)

Piszę do was moje góry kochane, bo od lat jeste¶cie przeze mnie zaniedbywane!Moi rodzice zapaleni tury¶ci, ci±gali mnie... swoj± jedyna pociechę ze sob± wszedzie...jako dziecko do dzi¶ pamiętam z tamtych lat moj± niechęc do gór...!Godziny wędrówek,ból małych nóżek i te nudne chwile spędzane z rodzicami i ich znajomymi.))) Potem oczywi¶cie to sie zmieniło kiedy w gronie rówie¶ników zdobywałam Beskidzkie szczyty... a zapalił nas do tego nasz wychowawca,pasjonat turystyki, gór,chwili,tego co nas otacza.Panie Krzysiu pan tego nie przeczyta zapewne ale naprawdę dziękuję.... Od dziecka tez musiałam umiec jeĽdzić na nartach!!!!Nie było kiedy¶ takiego sprzętu jak dzi¶...oj nie było...miekkie buty doczepione do nart i mała Jolka ćwiczona na prawdziwego sportowca!Nie było tez wyci±gów!!!!Trza było sobie podej¶ć co by zjechać!Inaczej!Udeptać i zjechać...za¶ udeptać i zjechać...Czy to zrozumiej± młodzi?Nigdy...teraz narzeka się nawet na wyci±gi...bo jedzie za wolno...bo kanapa nie podgrzewana...bo trasa nie przygotowana...już nie mówi±c jakby trafili na orczyki i muldy....co za prymitywizm!!!!Byłam w tamtym sezonie w Alpach austriackich i naprawdę nawet nie chciało mi się odzywać gdy Polacy narzekali...wła¶nie Polacy...Ale wracaj±c do tych prehistorycznych czasów narciarstwa....Co tydzien narty na plecy i na Magurke!To taki szczyt u nas tu w Beskidach z nazw± własn± blędn± ortograficznie....))ale tak jest... to tak jak inny szczyt Hrobacza ٱka pisana przez samo H.Ale o tym to może kiedy¶...w tamtych czasach ten sport nie był taki drogi jak dzis,co niedziele obiadki w schroniskach, kopanie tuneli w ¶niegu z kuzynem kiedy znudziło sie nam zjeżdżanie a zwłaszcza podchodzenie(zajmowało zdecydowanie więcej czasu niż sam zjazd)...mimo,że nie zawsze miałam na to ochotę dzi¶ wspominam z sentymentem.W ósmej klasie pojechałam do Zakopanego na obóz narciarski...pierwszy raz dostałam sztywne buty i narty tempe jak szlag!Większo¶ć chłopaków...pare dziewczyn dopiero zaczynajacych przygodę z nartami...i ja...do¶ć dobrze wytrenowana mimo swej woli...))Do dzi¶ nie zapomnę trenera i tego zawstydzenia,gdy brał mnie na Butorowy byłam jedyn±
dziewczyn± w¶ród chłopców!Ale dał mi wyćwikę!Na trasie lód,muldy prawie po pas...-przecie ratraków nie było...i miałam dwa wyj¶cia...zjechać ,albo się rozpłakać i zatrzymać wszyskich swoim widokiem histerycznej wariatki.Jestem góralka jakby nie było...poradziłam sobie!Do dzi¶ pamiętam t± panikę i strach a zarazem siłę,która to przezwycięzyła....Oj góry moje góry!Jakże was kocham ale i czuję przed wami respekt.Góry to mój codzienny widok z okna ,no i może temu nie doceniany...ale nawet jezeli troche mi te widoki spowszedniały to szczególnie jesień w górach jest cudowna...))ostatnio miałam wolne... piękna pogoda... zatem my¶le co robić...w góry..!!! woła moje serce... daj spokój biegom! do¶c biegała¶! Serce mam rozdarte bo biegi to tez moje zycie..!Co tu robić...co tu robić...pomyslałam...i jak pomysłowy Dobromir zapaliła sie lampka:)))Wbiegnę na Szyndzielnię i zaliczę dwa w jednym!I zrobiłam to...błędem było tylko zabranie ze sob± wody,która na mrozie tam na górze była w temperaturze otoczenia a ja zmęczona i spocona... dobrze się piło...dobrze się wbiegało...pierwsze my¶li jakie mi się nasunęła gdy pełzłam...)) CZEMU JA TAK RZADKO BYWAM W GÓRACH?...CZEMU NIE BIEGAM PO GÓRACH?...musze to zmienić...Bielsko organizuje wiele biegów górskich....w tym roku nawet myslałam o biegu na Żar...wymiekłam...po ludzku sie tego bałam.Góry moje góry!Nawt doswiadczeni maratończycy wymiękaj± przy was..!Maraton górski to jest wyzwanie!!!Może kiedy¶...może na przyszły rok...mój syn sie zapalił...Moi chłpocy...tez tak jak ja od dzieciństwa byli prawie zmuszani do nart...)))do turystyki górskiej..)do roweru...) jedynie do biegów nikogo nie zachęcałam...ale chyba maja to w genach;)Geny genami ale rozchorowałam się po tym wbiegu!Nic to..do wypadu nocnego przejdzie!Wypady nocne...wła¶nie...góry...latarki lub pochodnie...i my wariaci tam wchodz±cy...juz od 3 lat spędzam w górach Sylwestra i nie tylko... tak naprawdę...poprawię się obiecuję:)))
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora jacdzi (2012-11-22,15:47): Podobnie bylo ze mna. Cale dziecinstwo zwiazane z gorami, rodzice pasjonaci turystyki, tata narciarstwa, poznali sie w Karpaczu, pokochali Szklarska Porebe... Potem w czasie studiow wedrowki po gorach... A teraz, bywam z raz w roku i to wszystko! Trzeba to zmienic!!!
|