2007-10-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| (czytano: 114 razy)

Dla mnie to zawsze było dziwne- kiedy przybierałem dwa- trzy kilo przez kilka dni czułem się lepiej, biegało mi się lepiej i w ogóle było lepiej. Teraz przez kilka dni nie pilnowałem jedzenia, czyli nazwijmy rzecz po imieniu- objadałem się słodyczami jak ¶winia i poszło ze dwa kilo w górę. Ale jak wyszedłem potupać to okazało się że nogi mnie nios±. Pozostaje tylko pytanie jak będzie po trzydziestym kilometrze...
Cały czas nie wiem jak biegać w sobotę. Zaczęło się końcowe odliczanie, taki czas który bardzo lubię. Za każdym razem zaczynaj±c maraton obawiam się co tam się zdarzy i wiem że wszystkiego nie jestem w stanie przewidzieć. I zawsze zdarza się co¶ nieprzewidzianego.
Po Poznaniu zastanawiałem się dlaczego moje stopy były w tak opłakanym stanie- biegałem w tych butach już dużo razy ale nie były jeszcze zajechane. Za każdym razem wcze¶niej kończyło się je¶li nie szczę¶liwie to przynajmniej mało bole¶nie. A teraz? Paznokieć nie może się zdecydować- zostać ze mn± czy mnie opu¶cić, odciski powoli odchodz± i przy odrobinie szczę¶cia do soboty będę miał nogi prawie w porz±dku. Czy była to wina skarpet- pierwszy raz biegałem w tych, ale wcze¶niej korzystałem z tej samej firmy i było w porz±dku, może nie oprawiłem stóp jak trzeba na kilka dni przed biegiem i w efekcie te kłopoty. Mogłem też za słabo przewi±zać buty. Może wreszcie jednak buty już dotarły do kresu swoich maratońskich możliwo¶ci. Okaże się w sobotę, tylko w czym biegać?
Wydaje mi się że tym razem powinienem skorzystać z okazji dokładnego kontrolowania tempa- co kółko trzeba patrzeć na zegarek i delikatnie przyspieszać lub zwalniać. Przynajmniej dowiem się czy MUSZĘ końcówkę biegać wolniej, czy po prostu zaczynam za szybko, tak jak w Poznaniu i jak do tej pory zawsze. Żeby tylko nie okazało się że moje dobre samopoczucie skończy się w pi±tek wieczorem.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |