2009-06-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Kiedy przestaje działac... (czytano: 221 razy)

Kiedy przestaje działać lekarstwo, organizm się dziwnie rozluĽnia i zaczyna żyć swoim rytmem... Wtedy walka jest już nie o wynik (choci±z trochę też), ale o to, żeby dobiec, w jedym kawałku. Bo każdy kawalek wydaje się zyć swoim zyciem...
Po ubiegłotygodniowych treningach niz nie zapowiadało, że niedziela będzie taka...taka sobie. W sobotę o ¶wicie wybiegli¶my z TZ-em do lasu, zrobili¶my lekutkie rozbieganko zakończone kilkoma mocnymi przebieżkami. Czułam się ¶wietnie. Potem zajęłam się nicnierobieniem, ale czułam się jakby coraz gorzej. Przy obiedzie już całkiem rozbolała mnie głowa i zaczeło mnie trochę telepać. Hm, nie wygl±dało to ładnie. Ostatni raz tak niemiło czułam się pierwszego poranka w Dubaju...
Wyic±gnęłam termometr. 37.4. Niby niedużo, tylko ja na tym termometrze w standardzie mam poniżej 36. Połozyłam się, ordynuj±c sobie gor±c± herbatkę. Podrzemałam. Obudziłam się - i było jeszcze gorzej. Wzięłam... tak, tak, wzięłam Ibuprom, od razu dublet. Trochę mi się poprawiło. Na tyle, że uznałam, że w razie czego będę robić za kierowcę. Na noc jeszcze raz Ibu-wiecie-co oraz grzane piwo (nie na raz, jedno po drugim z przerw± po¶rodku).
Obudziłam się w niedzielę bez gor±czki, za to z kaktusem w gardle. Zaimpregnowałam się jakimi¶ tabletkami, na wszelki wypadek też tym na I, zjedli¶my ¶niadanie i pojechali¶my do Legionowa.
I własnie w Legionowie, w połowie trasy, poczułam jak mi te wszystkie na i... i nie tylko - odpuszczaj±... Obejrzałam sobie to dzisiaj w zapisie z Garmina - do połówki - poniżej 4:50. Od 6. kilometra - powyżej 5 minut na kilometr. Czas ł±czny -ha ha - identyczny jak na ¶rodowym TRENINGU.
Opisy oczekiwania na wyniki i dekoracji sobie daruje, bo poza tym biegł był fajny. Ale z samochodu potoczyłam się prosto na kanapę by ustalić, że mam już prawie 38 stopni.
No, ale to było wczoraj. Dzisiaj mnie tylko trochę boli gardło...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |