Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [19]  PRZYJAC. [111]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Beauty&Beast
Pamiętnik internetowy
Lecę, bo chcę :)

Pawłowska-Pojawa Anna
Urodzony: 1976-05-06
Miejsce zamieszkania: Warszawa
189 / 228


2009-06-17

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Tęcza, tęcza, cza, cza, cza! (czytano: 250 razy)



Tak mi się niezobowi±zuj±co skojarzyło. Bo faktycznie wczoraj wieczorem na niebie nad Warszaw±, a przynajmniej nad jej wschodnimi rubieżami, zaja¶niała wspaniala podwójna tęcza. Było to już pod wieczór, na sinogranatowym niebie wrażenie było unikalne. Taki zachwyt nad przyrod±. Tęcza pojawiła się, potem przez kilka minut intensywniała i wreszcie rozpierzchła się, pozstawiaj±c niemy zachwyt.

I wtedy uznałam, że taka tęcza nie trafia się co dzien i co¶ musi symbolizować. Co¶ na pewno znaczy. Zmobilizowana takim stwierdzeniem, przebrałam się w biegowe ciuchy i wyszłam na pierwszy w tym tygodniu trening z zamiarem przebiegnięcia 10, a może nawet 15 szybkich kilometrów (szybkie kilometry, w odrożneiniu od wolnych kilometrów, s± krótsze).

I tak mialy się zaczac moje ambitne przygotowania do Berlina.

Piszę: miały, bo... No cóz, nie wychodzi się na szybki trening w niespełna godzinę po obiedzie. Choćby ten obiad i był najlepszy. Na efekty nie musiałam długo czekac. Przyzwoity pierwszy kilometr, nieco szybszy, ale też nie jaki¶ powalaj±cy - drugi i... żoł±dek przypomnial mi o swoim istnieniu. Dotruchtalam do konca trzeciego kilometra, a potem dospacerowałam do domu, uznaj±c, że zapaskudzanie komu¶ płotu byłoby wyjatkowo mało s±siedzkie.

W domu zapowiedziałam, że od dzi¶ jem kurczaka z ryżem i warzywami... Jak na Polska Biega ;-) I poszlam spać, obrażona na cały ¶wiat, a na siebie najbardziej.

Rano... Budzik zadzwonil bardzo rano. Nie padało. Ale mnie się nie chciało. Koszmarnie nie chciało mi się wstawać. Wszystko mi mówiło, zebym sobie jeszcze pospała. No itak podsypiałam i podsypiałam, kiedy uprzytomniłam sobie, że jezeli nei wyjdę rano, to wieczorem znowu będzie zabawa z obiadem i bieganiem z pelnym zol±dkiem. A jak nie wyjdę w ogóle - to w niedzielę w Legionowie czeka mnie kompromitacja.

Wyskoczylam spod kołdry i wskoczyłam w ciuchy biegowe (lezały jak wyrzut sumienia przy łózku). Wdziałam buty i wyruszyłam. Wyruszyłam szybko. Pierwszy kilometr - 5:03. Czyli prawie tak, jak chciałam. Potem już było tylko szybciej. Pod koniec pierwszego kółka zastanawiałam się, czy dam radę drugie w tym tempie. Dałam.

10 km w 49:09. Wróciłam do domu spocona, ale zadowolona. Co prawda w tym tempie powinnam smigac 15 km, ale to za miesi±c. Na razie dobre i 10. Tym bardziej, że w tym tempie to ja ostatnio biegałam na zawodach na Kabatach. NA ZAWODACH! A tu na treningu wyszło. I to bez zajechania. Co prawda biegam bez pulsometru, ale zakładam że to był II zakres. Czyli na zawodach powinnam biegać ciut szybciej...

Wczoraj gdzie¶ wyczytałam, że droga do szybszego biegania prowadzi przez szybsze treningi. Czyli - pierwszy krok? Przeczytałam też (guru Skarżyński), że droga do 3:30 prowadzi przez 45 minut na 10 km. Czyżby...?

Jednym slowem - tęcza?

Jutro w planie niespieszne 15 km po lesie....

A niedzielę - dycha w Legionowie :)
Bez napinania.


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


Isle del Force (2009-06-17,22:55): Udanego ¶migania w Legionowie, jak się nie będziesz ¶ciskać z psychika co do zamierzonego czasu to wyjdzie lepiej niż ma być. Poniesie Cię daleko.
jacdzi (2009-06-19,22:25): Aniu, ja dobre dwie godziny po jedzeniu nie moge biegac. Gdy biegam rano, nie zdarza sie to co prawda czesto to robie to na czczo, tak jest lepiej. A do Berlina przygotujesz sie jeszcze genialnie , jestem pewien.







 Ostatnio zalogowani
pamać
08:25
platat
08:16
jankos6
08:14
Leno
08:14
biegacz54
08:11
QbaEnjoysLife
07:59
GriszaW70
07:45
jaro109
07:42
cinekmal
07:41
Hari
07:28
Borowion
07:12
chris_cros
07:08
Lucas
07:00
Admin
06:22
kmajna
02:32
Ziuju
01:51
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |