2009-02-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| coach ze wschodu - czyli jak robię karierę na Wyspach:) (czytano: 154 razy)

Tak się ostatnio wyżyłem na kulturze fizycznej Wyspiarzy a tu taka niespodzianka!
W czwartek po lekcjach pojechałem z chłopcami z 9-go roku (14 lat) do szkoły katolickiej na mecz koszykówki. Nauczyciel sędziował więc ja zostałem poproszony o poprowadzenie zespołu z ławki. Oczywi¶cie się zgodziłem i byłem lekko podekscytowany szczerze mówi±c. Dodam tylko, że ci chłopcy nie wygrali jeszcze żadnego meczu w bież±cym roku szkolnym i skazywani byli z góry na porażkę.
Na szczę¶cie w drużynie było trzech czarnoskórych chłopców, którzy co¶ tam potrafili z piłk± zrobić, ale raczej nic zadziwiaj±cego. Po prostu w porównaniu do swoich kolegów umieli kozłować, podać i w miarę możliwo¶ci oddać rzut.
Skupiłem się na tym, żeby rozdzielić im zadania na boisku i ustawić na odpowiednich pozycjach. Grali obronę każdy swego, bo o strefie nie mieli pojęcia.
Kilka wskazówek, korekt, upominanie przez cały mecz (zapominali co maj± robić) i chłopcy wygrali 48-19!!!
Szybko nazwali mnie coachem ze wschodu i poprosili, żebym jeĽdził z nimi na następne mecze.
Cała ta sytuacja zaowocowała tym, że przeniesiono mnie na stałe do Departamentu Wychowania Fizycznego i po feriach będę współpracował na stałe z nauczycielami wf-u. Ucieszyli się z tego niemniej niż ja. To kolejny krok naprzód w moich podbojach i mam nadzieję, że już niedługo będę mógł wprowadzić na grunt angielski kilka zdrowych i potrzebnych zasad wychowania fizycznego:)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2009-02-14,22:32): Gratuluję..i tak trzymaj....TRENERZE ZE WSCHODU:)) AgaR. (2009-02-16,09:01): Bardzo lubię czytać Twojego bloga...:) enemigo (2009-02-16,16:41): dzięki Aga, to zupełnie tak samo jak ja - lubię czytać Twojego:)
|