2013-08-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Eureka ! (czytano: 276 razy)

- Co Eureka ? – zapytał leniwie głos wewnętrzny i uniósł głowę znad koszyka, w którym zapadł w letnią drzemkę. – mówisz o okrzyku wydanym przez uradowanego Archimedesa, gdy dokonał swojego jakże ważkiego odkrycia czy o amerykańskim serialu science fiction ? Bądź tak łaskawa bardziej sprecyzować !
- Już wiem ! - wypaliłam.
- Ja też wiem - odparł głos – tyle tylko, że nie wiem czy oboje wiemy to samo ?
- Tego na pewno nie wiesz, bo odkryłam to dopiero w ostatni weekend i sama się sobie dziwię, że tak późno na to wpadłam ! A to takie proste ! Odpowiedź miałam cały czas na wyciągnięcie ręki tyle tylko, że szukałam jej gdzie indziej.
- Odpowiedź na co ? – drążył Głos starając się zachować spokój, ale widać, że przychodziło mu to z niejakim trudem.
- Na pytania. Na całe mnóstwo pytań !
Dlaczego niemal każdy półmaraton zamienia się dla mnie w ultra maraton ?
Dlaczego stając na starcie czuję ciężar tych 21 km ?
Dlaczego to takie wyzwanie a zarazem taka ciężka praca ?
Dlaczego bieganie NIE sprawia mi przyjemności ?
Dlaczego odchorowuję każdy bieg i zawsze mam jakieś urazy ?
- No ciekawe DLACZEGO ? – spytał znudzony Głos
- Odpowiedź okazała się bardzo prosta i dotarła do mnie, gdy ….biegałam. Zresztą po raz pierwszy od półmaratonu w Pobiedziskach co świadczy o mojej głębokiej pasji lub raczej niechęci do biegania. Odpowiedź kryje się w słowach: Bo MUSZĘ ! Gdy staję na linii startu to MUSZĘ biec niezależnie od tego czy mam na to ochotę czy nie. Niezależnie od tego czy to jest TEN dzień czy nie. W głowie kołacze się dystans, który MUSZĘ przebiec i ten dystans mnie zazwyczaj przeraża, ale nie mam wyboru i biegnę. Traktuję to jak ciężkie zadanie do wykonania. Cieszę się, gdy jest PO. Odpowiedź tkwi w słowie: MUSZĘ.
Mój umysł buntuję się przeciw wszelki nakazom. Z reguły stawia opór, gdy coś narzuca mu swoją wolę a to przekłada się na siłę fizyczną i motywację. Okazuje się, że gdy NIE MUSZĘ to biegam znacznie LEPIEJ, DALEJ, DŁUŻEJ i BARDZIEJ mi się to podoba ! Gdy wybiegam to nie zakładam ILE przebiegnę i dlatego mój umysł i ciało już na starcie nie doznają swoistego nokautu z powodu zakładanego dystansu. Nie przechodzą w tryb przetrwania ! Po prostu biegnę ! Jak członkowie plemienia Tarahumara !
- Tara co ? – przerwał Głos.
- Eh, za dużo by tłumaczyć. Krótko: to Indianie, którzy potrafią biegać w trudnych warunkach na dystansach kilkuset kilometrów. Znamienne jest to, że kontuzje prawie im się nie zdarzają a biegają w prostych sandałach własnej konstrukcji.
- Czyli, że ty teraz będziesz biegać jak oni w klapkach ? – zapytał zaczepnie Głos nie do końca rozumiejąc moje wyjaśnienia.
- Jasne ! Bardziej minimalistycznie to już tylko na boso. W ostatnią sobotę przebiegłam tak sobie 28 km. To przecież więcej niż dystans półmaratonu i to więcej niż kiedykolwiek w życiu przebiegłam ! Ale nie było linii startu, nie było mety, nie było żadnego MUSZĘ ! Nie było rekordów, życiówek. Nie przestraszyłam mojego umysłu tym ile MUSI przebiec. W podziękowaniu podarował tyle kilometrów. Wniosek nasuwa się sam:, jeśli chcę biegać dla przyjemności to tylko sama a jeśli chcę zdobywać pamiątkowe medale i brać udział w imprezach z udziałem innych biegaczy to mogę zapomnieć o przyjemności ! Przykre to i rozczarowujące, ale prawdziwe. Kolega namawia mnie do udziału w maratonie poznańskim, co dla mnie jest totalnie absurdalnym pomysłem i dystansem rodem z powieści Stevena Kinga. Oczywiście po raz kolejny go wyśmiałam ! Ale…..Kołacze mi w głowie natrętna myśl z udziałem słowa SAMA i z zakazem wstępu dla słowa: MUSZĘ. Jeśli te dwa słowa wezmę pod uwagę to być może kiedyś potwierdzę samej sobie własną tezę. Nie będzie wtedy medalu ani tłumów, ale będzie satysfakcja. Ale nic na siłę ! Przecież nie muszę !
p.s. Na zdjęciu Głos wewnętrzny ;)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Namorek (2013-08-04,21:30): Iwonko - a kto Ciebie zmusza do tego aby stanąć na linii startu ? Myślę że nie musisz tylko chcesz . :-) jacdzi (2013-08-04,22:44): Chcesz, tylko pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy. paulo (2013-08-06,08:23): to jest wielka sztuka Iwonko żeby znaleźć równowagę i radość i z jednego i z drugiego. Najważniejsze żebyś kierowała się sercem.
|