2013-07-07
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bułka z masłem (czytano: 270 razy)

Bułka z masłem okazała się gniotem nie do ugryzienia. Wyobrażałam sobie TEN dzień jako dzień mojego triumfu. Zwycięstwa ducha nad ciałem, psychiki nad fizycznym zmęczeniem i w ogóle szału endorfin ( co przecież mi się nie zdarza w sporcie ), pozytywnych emocji i dzikiej satysfakcji. To by było na tyle jeśli chodzi o wyobrażenia. Rzeczywistość okazała się płaska jak naleśnik i przytłaczająca jak największy głaz. Zgniotła wszystko jednym wielkim KLAP i tak już zostało. Musiałam się poddać a plan był taki ambitny ! Nie, nie zrezygnowałam! To nie w moim stylu ! Tylko teraz muszę obmyślić JAK inaczej to zrobić. Bo tak JAK CHCIAŁAM to zrobić okazało się najgorszym niewypałem, jaki tylko można sobie wyobrazić. Zabrałam się do tego czysto matematycznie, chociaż nie cierpię matematyki, bo mój humanistyczny umysł unika wszelkiego rodzaju regułek i prawidłowości. On idzie na żywioł, karmi się emocjami, jest zwariowany i szalony, to znów roztropny i poukładany, ale nie poddaje się regułom. No w każdym razie nie takim jakimi rządzi matematyka. Wzięłam kalkulator do ręki żeby się nie pomylić, chociaż w głowie już dawno to przeliczyłam ze sto razy ( to akurat było proste ). Jezioro Maltańskie ma 5,5 km, a dystans wynosi 180 km, zatem trzeba niemal 33 okrążeń i GOTOWE ! Pomyślałam, że wstanę wcześnie rano, co dla mnie jest okrutne ( 4:00 może 5:00 ) i okrążę Maltę kilka razy. Rano nie ma ludzi, nikt, więc nie będzie mi przeszkadzał. Po paru godzinach intensywnego pedałowania pokonam te 180 km. Naprawdę dystans: bułka z masłem. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Fizycznie byłam przygotowana, ale okazało się, że psychicznie nie ! Absolutnie nie byłam gotowa na to, co mnie czekało ! Po dwóch okrążeniach Malty zdałam sobie sprawę, że to czysty obłęd na dwóch kółkach i nie nadaję się do jeżdżenia ( tak samo jak do biegania ) po tej samej trasie jak chomik 33 razy !!!!! Instruktor spinningu mi mówił, że to można zwariować gdy zdradziłam mu swój plan ! Miał chłop rację ! Wówczas pomyślałam, że dam radę a co tam ! Kalkulator nie kłamie ! Zakładając optymistycznie, że kręcę 5 kółek na godzinę czekało mnie ponad 6 godzin jazdy wokół Malty ! Psychoza Hitchcock’a przy tym wysiada ! Nigdy w życiu nie zafunduję sobie takiego obłędu ! Po dwóch okrążeniach pogodziłam się z porażką i pojechałam w swoją starą trasę. Po 6 godzinach podziwiana różnorodnych krajobrazów, zatrzymywania się i generalnie niekiedy jazdy turystycznej wśród licznych rowerzystów i spacerowiczów zaliczyłam niemal 100 km. Już wiem ! Na pokonanie 1/3 Ironmana muszę wybrać realną trasę z punktu A do Z ! Ciekawe krajobrazy i miejsca inaczej mój umysł sfiksuje. Żadne idiotyczne kółka nie wchodzą w grę ! Przekonałam się o tym na własnej skórze ! Brrrrr !
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora jacdzi (2013-07-08,10:10): Dla mnie ten dystans ktory pokonalas jest NIESAMOWITY! Wierze w to ze 180km pokonasz.
Smak porazki, walki samemu ze soba poznalem w sobote w Gorach Stolowych, gdzie po 32km zszedlem z trasy POKONANY. paulo (2013-07-12,22:48): chyba bym miał podobne odczucia.
|