2010-08-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Berlin (czytano: 546 razy)

Berlin zbliża się wielkimi krokami a ja ... nie wiem na czym stoję. Wła¶ciwie to wiem. Nie biegnę tym razem na życiówkę, co w mojej dotyczczasowej karierze maratonki praktycznie prawie nie miało miejsca. Raz, w Poznaniu, gdy wiedziałam, że cykl przygotowawczy nie był nastawiony na wynik a drugi raz w Warszawie, gdy poprzedzała ona Poznań. Poznań oczywi¶cie zaplanowany na życiówkę. A teraz raczej turystycznie, choć wcale nie jest powiedziane, że nie będzie ciężko. Nie robiłam długich wybiegań, kilometraż marny, achillesy zmordowane ... no nie będzie łatwo zmie¶cić się w czterech godzinach!!!
Za tydzień polecę w pucharze maratonu 25km i będzie to mój najdłuższy tegoroczny bieg przed maratonem. Mam tylko nadzieję, że w tym tłumie nie uda mi się zw±tpić, jak czasami na trasach w Polsce, gdzie po 35-tym kilometrze robi się pustawo i ciężko biec w takich warunkach.
A we wtorek Kabaty. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że w tym roku byłam tam tylko dwa razy!!!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2010-08-26,15:01): "Rozmienisz" te cztery godzinki, rozmienisz...powodzenia:))) Marfackib (2010-08-30,10:07): Berlin jest tak pięknym maratonem, że warto pobiec wolno i rozkoszować się t± niesamowit± atmosfer±.
|