2010-01-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| III Bieg Spełnionych Marzeń, Mysłowice-Wesoła dn16.01.2010r (czytano: 601 razy)

III Bieg Spełnionych Marzeń, Mysłowice-Wesoła dn16.01.2010r
>okiem kibica<
Firearrow zapragnęła pobiec w Mysłowicach. „Bieg w sam raz dla Ciebie”-zareklamowałam ze znajomością lokalnych warunkowań-”wymagający cross w ładnej zimowej scenerii. Bywaj!” Głupia sprawa, na Wesołej jeszcze nigdy nie byłam. Zapędzamy się pod kopalnię, nie w ramach wycieczki, tylko prozaicznie nie wiem gdzie skręcić i zawracamy pod biuro zawodów. Warunki bardzo dobre: śnieg w miarę świeży, a temperatura minus kilka stopni. Do biegu półtorej godziny, na miejscu już multum osób, a jednak jednym ciągiem spotykamy bardzo lubianych przez mnie biegaczy: Stasseba z żoną, hudiksona, kertela, dako. Firearrow zanim pójdzie po pakiet chętnie wszystkim rączkę poda :-) Bieg odbywa się na nowej trasie - dla urozmaicenia, a także ze względu na możliwość skorzystania z namiotu, który stwarza możliwość ogrzania się, skorzystania z ciepłych pryszniców i mieści wszystkich na ceremonię zakończenia. Wcześniej zagadnęłam Katana, czy potrzebują jeszcze kogoś do organizacji i Bo*zena przydzieliła mnie razem z simovem na punkt sędziowski nr 2. Główny trzon organizatorski ubrany jest w kamizelki odblaskowe z wymalowanym na plecach napisem TRUCHTACZ. Dobry pomysł, widać ich z daleka. W ogólnej bieganinie w sztucznym świetle hali od czasu do czasu coś mocno błyska-to wtedy gdy raz za razem uśmiecha się muszka. Organizatorki pakują obstawie trasy po termosie z herbatą, ludzie wyznaczeni na najdalsze punkty wsiadają do terenówki, my idziemy pieszo, bo punkt mamy tuż przed pierwszym kilometrem. Spotykamy rozgrzewających się zawodników. Dwa razy przejeżdża quad organizatorów ubijający kopny śnieg, stajemy z simovem na swoim miejscu. Świetny punkt obserwacyjny na górce w lasku zasypanym bielutkim śniegiem. Gdyby jeszcze wyszło słońce.. ale dzień jest pochmurny.
Zaczynamy gawędzić, zastanawiamy się jak szybko pobiegną po tej trasie, kiedy zobaczymy czołówkę.. Kilka minut po jedenastej z zakrętu wypada szpica. Biegacze cisną gęsiego, rzadko kiedy parami. Po kilkunastu minutach grupa biegaczy miesza się z kijarzami. Po przejściu pierwszej pętli pijemy po kubku gorącej herbaty i przechadzamy się góra-dół czekając na biegaczy, bo trasa biegu jest z dwóch pętli. Gdy nadbiegają zaczynamy podawać każdemu zawodnikowi do 100-go miejsca, na którym miejscu biegnie a kobietom dodatkowo, na której są pozycji w stosunku do innych zawodniczek. Trochę kibicujemy, trochę pozdrawiamy na ile osobiście znamy Truchtaczy, różnych znajomych, TEAMowiczów. Po zamknięciu stawki nadjeżdża quad i organizator informuje nas, że można wracać na metę.
Czekam na mecie na firearrow jak kwoka na swojego kurczaka i zabieramy się do namiotu. Siadam na ławeczce, trochę obco się tu czuję, skoro nie biegam, o czym miałabym w tej chwili rozmawiać z ludźmi, gdy rozprawiają o wrażeniach z trasy.. Organizatorzy donoszą termosy z herbatą, rozkładając z pietyzmem z jakim podłącza się na starych filmach samowary :-) Obok mnie zasiada na ławce rodzina biegowa: małżeństwo z córką w licealnym wieku. Kobietę znam z widzenia. Dzielą się przeżyciami, częstują mnie żelkiem o wyglądzie zielonej gąsienicy i śmiejąc się zajadamy te żelki; później mężczyzna proponuje grzane piwo. Chwilę rozmawiamy z Bo*żeną; przechodzący Marian zatrzymuje się, żeby zaprosić na biegówki. Na zakończenie gdy wraca od znajomych firearrow nadbiega Bogdan, szybko trzaskając zdjęcie. Zdjęcie z wielbłądem, małpką czy Toyą..jaka różnica :-p
Przyglądając się organizacji: rzuca się w oczy, ze przy biegu pracuje sztab wolontariuszy. Pytam Truchtaczy ile osób: około 70-ciu. Ciekawa sprawa, to jest znakomite zaplecze w lokalnej społeczność. Ogólnie atmosfera zawodów bardzo dobra, gościnna. Podsumowując: sobota na Wesołej całkiem udana była.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora mamusiajakubaijasia (2010-01-18,06:39): Hmmm....czemu Cię tam nie spotkałam? Przywitałabym się chociaż.... Toya (2010-01-18,20:38): Najwyraźniej taktyka "siedź w kącie a znajdą Cię" nie wypaliła :)) Poszkapiłyśmy sprawę, Gabi..
|