2010-01-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Two Oceans (czytano: 253 razy)

Po raz pierwszy od dłuższego czasu zrobiłam dziś całe 10km. Co prawda w dwóch turach hehehe..(blog to w końcu opowieść o codziennym życiu więc należy obowiązkowo pisać jak było). Dotlenienie i wyprawa w obszary, które uważam za swoje normalne życie, tylko chwilowo nieco odstawione na boczny tor, zrobiły swoje: zrobiło mi się biegowo tak jakoś wesoło i całkiem raźno. Okrążyłam truchtając po świeżutkim śniegu jezioro, jak zwykle spłoszyłam ukryte w szuwarach kaczki, a to, że bywam tu teraz rzadszym gościem, poznałam wyłącznie po tym, że na zwykłe powitanie przy płocie przybiegły wszystkie trzy Smoki naraz. Śnieg zamortyzował kroki i schodząc po schodach nie musiałam udawać przed sobą sama, że nie kuleję. Bo nie kuleję. Dobry nastrój nie ustępował, więc ignorując właśnie rozpoczęty 2010-ty przeskoczyłam styczeń-luty-marzec-kwiecień-maj-czerwiec-lipiec-sierpień-wrzesień-październik-listopad-grudzień i wystartowałam wprost w nowy 2011-ty kiedy to ma się najprawdopodobniej ziścić wyjazd na Two Oceans w RPA i zaczęłam rozczytywać się w stronie internetowej tego biegu. Tak mi dzisiaj dobrze..
Szczęśliwego Nowego Roku dla Was wszystkich!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Grażyna W. (2010-01-03,23:25): Jednak sprawdza sie stara prawda, że bieganie robi dobrze :))) buziaki. Marfackib (2010-01-04,07:21): Wszystkiego najlepszego w nowym roku :-)) Medit (2010-01-29,22:35): Hej Toya, szkoda, że wracając nie zauważyłaś dawnej koleżanki od biegów pchającej wózek po zaspach :-)
|