2010-11-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Trochę zbzikowane (czytano: 372 razy)

Kiedy¶ z nudów zacz±łem pisać historię miłosn± w tonacji błotnistej, ale przestałem się nudzić i nigdy nie dokończyłem. Może kiedy¶ poci±gnę w±tek bo dobrze się zapowiadało:)
MAGICZNE PRZYGODY ¦WINKI SZYNKI I DZIKA BZIKA
Błota nima, słońce ¶wieci, pogada sobie ze mn± w kulki leci.
Miałam Se w błotku poharcować, teraz jeno w duchu będę psiamaciować!
A jużem na to morusanie dzika była zaprosiła, kurde na zło¶ć pogoda się sknociła.
O! cusik ino za krzakiem się poruszyło, jak±ż to bole¶ć wewnętrzn± u mnie wzbudziło.
Miałby to być Bzik, lecz li trudno tu o bzik, gdy błoto nie pojawi się w mig.
Cóż za ulga, toż to mała myszka tylko, nie strasz mnie ty podła zdzirko.
Obczaję koryto, oby stamt±d pomoc przyszła, bo inaczej przyszła kryska na Matyska.
Nici z naszej dalszej więzi, nie zdobędzie ¶winka dzika, co¶ tu żęĽi, co¶ tu fika!
Nie, to swe omamy zmysły w mózg mój wtrysły zacieraj±c zdrowy wgl±d i mecyje st±d...
...
...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |