2010-01-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bieżnia Elektryczna (czytano: 209 razy)

Styczeń ostro przymroził, więc zgodnie z moj± obietnic±, tzn. "nie biegam jak jest mniej niz -10", zaliczyłem kilka treningów na biezni elektrycznej.
Czytałem sporo na ten temat ale w chwili obecnaj mam już swoje zdanie.
Co niektórzy pisali że na bieżni nie da sie biec, wystarczy podskakiwać, przekonałem się że dalecy s± od prawdy.
Jak dla mnie bieżnia jest doskonałym zamiennikiem, jeżeli do czynienia mamy z wyborem, odpuszczam trening czy ide na bieżnie.
Mój ostatni trening, gdy na zewn±trz było -21 stopni, był bardzo pojemny, wynosił 21,2 km, zaliczyłem go w domu, odwiedzał mnie w pokoju czasami mój pies lub syn, słuchałem muzyki i biegłem w moim letnim stroju startowym.
Przyznaje, że aby zaliczyć taki dystans trzeba mieć bardzo dużo samozaparcia, człowiek jest po takim treningu tak samo zmęczony jak po asfalcie, jednak nie ma odczucia osłabienia organizmu na skutek walki z zimnym powietrzem.
Suche powietrze w zamkniętym pomieszczeniu tez robi swoje, po treningu mam chwilowy kaszel, ale wole tak niż pieczenie na twarzy po mrożnym treningu.
Co do efektów ogólnych to chyba też jest ok, dzisiaj dało się wyczuc pierwsze odznaki kompensacji, na bieżni udaje mi się utrzymać zadane tempo i jest ono zdecydowanie stałe, dokonuje rzeczywistego pomiaru pulsu i staram się utrzymac go w zadanych widełkach.
Jednak mimo jaki¶ tam plusów i tak wole biegac na zewn±trz, wystarczy aby tylko troche ¶niegu ubyło a bedzie całkiem nieĽle, my¶le, że temperatury ponad -20 juz tez nie zobacze więc czekam na ten moment, gdy rano przed treningiem staje przed wyborem innym niż "bieĽnia czy na zewn±trz" - wiosno przybywaj.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |