2010-01-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 2009 (czytano: 348 razy)

W sumie nie ma co za dużo pisać o roku 2009. Był i minął tak szybko jak poprzedni. Było w nim kilka kiepskich okresów i kilka lepszych. Do tych kiepskich zaliczam nie tylko okresy kontuzji ale i pisanie pracy magisterskie. Olewanie promotora, jego humory i ogólnie kiepski z nim kontakt. Najlepsze w tej pracy to to, ze już jestem od jakiegoś czasu po jej obronie.
Biegowo też było marnie. Rok zaczęty obozem w Szklarskiej. Zapowiadał dobry przetrenowany rok. Niestety tak się nie stało. Po powrocie zrobiłem od razu 3 tyg przerwy. Wiec część roboty poszła w las.
potem w sumie z niczego start w Radomiu.
Radomskie Kaziki 08 03, przy tej pogodzie trasie i robocie zrobionej to jak na start powiedzmy kontrolny całkiem nie było źle. Dycha 36:32 bez napinki, na dużym luzie.
Po 3 tygodniach treningu czyli 28.03 start w przełajach, około 4,4 km czas 14:19 hmmm
żeby następnego dnia pojechać do Warszawy na półmaraton , dość rekreacyjnie z Sobkiem biegłem. Zabawowo, choć w planach było pomaganie osobom które chciały się z nami zabrać. czas na mecie 1:25:33
dodatkowo 02.04 byłem na Puma z biegiem miasta u Pawła Januszewskiego ;) a następnego dnia startowałem w MPSW na ergometrach wioślarskich.
Kolejne 2 tygodnie (19.04)i start w przełajach uczelnianych organizowanych w tym roku przez AZS PŁ , który mogę zaliczyć do porażki bo nie tak miało być....czułem się fatalnie i też tak mi się biegło.
30.04 start w biegu z Olimpijczykami, sądząc po czasie dość rekreacyjny około 5,5km w 21 minut.
02.05 bieg w Justynowie. Pierwsza impreza tam organizowana bardzo fajna, kameralna, super trasa, no i moje 2 miejsce ;) czas moze bez rewelacji 36:34 (dystans około 10 km) ale trasa nie była taka prosta.
Dzień później Bieg parafialny i też drugie miejsce ;)
09.05 Tekstilcross a więc start "u siebie" ;) i zaskoczenie 4 miejsce czas 34:07 to znacznie poprawiony mój rekord na tej trasie. No i to 4 miejsce hmmm.
właściwie tydzień później a wiec 17.05 był mBank maraton Łódź (tak tak to ten pamiętny mBank ;) ). Miałem biec odważnie ale bez szaleństw. Troche mi brakło, zapewne przez moją głupotę, ale czas na mecie 1:15:15, to poprawiona życiówka. Przy fakcie że nie szykowałem się do tego biegu jakoś konkretnie to było spore zaskoczenie .
I tu były kolejne problemy. Dostałem jakiegoś zakażenia, prawie tydzień ledwo chodziłem.
30.05 startowałem w Zgierzu , Bieg o Złote Czółenko . czas 39:33 miejsce 3, dystans podobno 10,5 km .
31.05 bieg w Pabianicach. Miejsce 2.
W tym okresie przeziębiłem sie i to dość mocno. Na AMP-ach które były tydzień po tych biegach miałem biec 1500 i 3000 ale ze względu na to, ze 1500 biegłem pierwszego dnia wieczorem i potem byłem nie do życia 3000 odpuściłem.
1500 - 4:23 , życiówka ale powinno być lepiej.
13.06 trochę nie rozważny start w Biegu nad Jeziorskiem. Obiecany koledze, który organizował ten bieg, dlatego pomimo lekkich kłopotów zdrowotnych pobiegłem. Pogoda nie pomagała, zwłaszcza na przeziębienie ale czego się nie robi dla Józka ;).
20.06 Bieg Świetojański, znowu start na własnych śmieciach. czas 55:03 miejsce 14
W lipcu wyjechałem do Płocka i tam trenowałem w cierszewskich lasach. Spotykając kilka razy Przemka G, no i skorzystałem z gościny arturokamyka :) .
Pierwszym startem po powrocie do Łodzi był Bieg Lata 16.08 , bez rewelacji 36:53. W tym okresie już biegało mi się dość ciężko.
A we wrześniu uszkodziłem się na tyle ze miałem ponad 3 miesiące przerwy :(.
Podsumowanie km nie zrobiłem, musze je zliczyć. Troche ich było, ale nie za dużo.
Jaki będzie 2010 ...? oby lepszy
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora arturokamyk (2010-01-02,18:00): Jak będziesz w Płocku zapraszam znów do siebie. Zrobimy wybieganko a pożniej uzupełnimy elektrolity.Pozdrawiam. Pawel M (2010-01-02,18:05): :D no po wizycie u Ciebie elektrolity miałem załadowane na full :D
|