2009-01-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Nigdy na basen po godzinie 18:00 (czytano: 107 razy)

Dzsiaj na basen pojechałem dość o niestandardowej godzinie dla mnie i mam nadzieje, że już nigdy tego nie powtórzę. Ludzi pełno. Pływają wzdłuż, w poprzek, po przekątnej...wszędzie. Żadnej organizacji. Na szybkim torze był każdy, mimo że jest to tor szybki :-). Raz miałem zderzenie z Panem, który płynął przede mną, ale postanowił stanąć na środku toru. Drugim razem miałem zderzenie z małą dziewczynką, którą postanowiła popływać ale pod prąd. Luuudzie! Tyle nerwów straciłem. Wziąłem w końcu sobie deskę i pływałem z deską. Pierwszy raz z basenu wyszedłem równo po godzinie. Zazwyczaj na basenie jestem w godzinach 15-16, wtedy też jest najmniej ludzi.
Teraz o podciąganiu. To właśnie ćwiczenia na drążku były powodem tego, że przesunąłem basen na późniejszą godzinę. Dość szybko nadgoniłem straty spowodowane przerwą w treningu. Jestem na poziomie 13 podciągnieć nachwytem. Teraz już będzie trudniej wypracować kolejne podciągnięcie. Jutro idę na siłownie "Vera" zobaczyć jak tam wygląda wszystko, pogadać z instruktorem itd. Plan jest taki, żeby się tam zapisać i popracować nad tymi mięśniami, które biorą udział w podciąganiu. :-) ostatnio wpadłem na kolejny pomysł: naczyć się robić wymyk na drążku wysokim :-). Moja Karolcia już nie chce słysześ o moich pomysłach...
Teraz o bieganiu. Tutaj trochę gorzej. Od czwartku (wtedy cofnąłem się do domu po 3km) nie biegałem jeszcze. Nogi już mnie praktycznie nie bolą, ale jak postanowiłem to postanowiłem. W tym tygodniu może dopiero pod koniec wystartuje do parku. Źle się z tym czuję, bo bieganie to u mnie podstawa, ale cóż...lepiej nie ryzykować.
No i na tyle dzisiaj. Ze względu na to, że jutro nie idę na biegi (normalnie jest to dzień biegowy), w środę dodatkowy basen. Tym razem o normalnej dla mnie porze :-). Jutro siłownia.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |