2012-11-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Zdecydowana prywata (czytano: 426 razy)

Ukazał się najnowszy numer jednej z gazet biegowych; być może ktoś zwrócił uwagę, że w środku znajduje się artykuł mojego autorstwa. Muszę powiedzieć, że mam z nim związane tak zwane mieszane uczucia. Z jednej strony miło jest zobaczyć swoje imię i nazwisko, z drugiej strony mam pewne wątpliwości odnoszące się do tego, co według mnie powinno stanowić o sile artykułu mającego ambicje do bycia czymś więcej niż tylko wypełnieniem miejsca – czyli do jego treści.
Jeżeli ktoś zauważy, podobnie jak jedna z recenzujących osób, że zamieszczony artykuł to „dwa zdania meritum i reszta chaotyczna” – nie będę polemizował. Muszę się tu przyznać, że przestałem kupować regularnie gazetę o której mowa jakiś czas temu (ograniczam się do przejrzenia jej w empiku) właśnie z tego powodu, że oceniam krytycznie większość jej artykułów. Uważam, że wchodzą one jednym okiem a wychodzą drugim. Miałem ambicje, żeby napisać artykuł, który byłby czymś więcej niż zabójcą czasu w kolejce do dentysty czy fryzjera. Kiedy dostałem propozycję napisania starałem się podejść do niej poważnie właśnie dlatego, żeby uniknąć stworzenia kolejnego wypełniacza numeru.
Czy mi się to udało a tekst podczas przeredagowania stracił klarowność, jasność i sens – nie mnie to oceniać. Jako autor nie jestem obiektywny, poza tym redaktor pisma ma swoją wizję i zakładam, że lepiej zna swoich czytelników niż ja. Ze względu na prawa autorskie nie mogę opublikować oryginalnego artykułu. Z drugiej strony nie jestem całkiem zadowolony, kiedy czytam to co zostało zamieszczone. Uwiera mnie ta sprawa, kusi, żeby wykorzystując fakt, że już opracowałem raz ten temat stworzyć na jego bazie zupełnie nową rozbudowaną, całkowicie autorską rzecz.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu mamusiajakubaijasia (2012-11-28,09:22): Artur, chcąc publikować w szeroko rozumianej prasie, musisz się niestety przyzwyczaić do myśli, że z Twoim tekstem będą robić to, co będą chcieli - będą skracać, przeredagowywać, nadawać inny sens - manipulować po prostu. I albo się na to zgadzać (i cierpieć w skrytości ducha), albo nie pisać:) Niestety:( Kedar Letre (2012-11-28,09:38): Nie czekaj! Stwarzaj! amd (2012-11-28,15:03): Masia, mogę zrozumieć że tak jest, ale nie widzę prawdę mówiąc sensu takiego działania. Pozostając przy konkretnym przypadku: jako autor, który do tego potrafi pisać jestem - jak sądzę - tą najwłaściwszą osobą do dokonywania zmian. Tekst ma być krótszy, dłuższy, trzeba zmienić naświetlenie jakiegoś aspektu - nie ma sprawy, potrafię to zrobić. W końcu nie robię tego za darmo :) Mając w pamięci Offenbacha, który brał nożyczki do ręki robił "małe zgróty" tworząc perełki nie boję się przycinania :) amd (2012-11-28,15:04): Dobrze, Radek, specjalnie dla Ciebie :) Tr (2012-11-28,16:28): To zrób proszę po 50% bo ja też bym prosiła o Stworzenie. :))) PW (2012-11-29,20:57): nie przejmuj sie, polskojezycznej prasy i tak nikt nie traktuje powaznie. Wole sciagnac za pare EUR cos rzeczowego z US, UK... niz wyrzucac kase na polskie marne tlumaczenia lub wrecz plagiaty z Empiku. Dopoki Twoje teksty nie beda ukazywac sie w NYT, to obciachu czy skonfundowania nie ma. ;). Tymczasem czytam Twoje teksty na wordpressie.... mamusiajakubaijasia (2012-11-30,07:10): Całkowicie się z Tobą zgadzam:) Marysieńka (2012-11-30,07:28): Też dałam się na tą "autoryzację" nabrać....całkiem niedawno ukazał się, całkiem długi wywiad ze mną....ale niestety treścią dużo odbiegał od tego jaki autoryzowałam....:)))
|