2012-01-06
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| senne marzenia (czytano: 300 razy)

I mnie to dorwało....Zapalenie ścięgna i przymusowa przerwa w bieganiu...Idąc do lekarza, gdzieś głęboko cichutko marzyłam, ze powie mi, że to nic poważnego, mimo że świadomie dokładnie wiedziałam co usłyszę...
Dziwne uczucie... Taka pustka, jakby wyczyszczono cały mój twardy dysk umysłu.Reset. Brak ochoty na cokolwiek. Zabłądziłam chwilowo w ciemnym i ślepym labiryncie własnych myśli... Czuję się zamknięta w pokoju, w którym nie ma wyjścia, bo nie ma drzwi...Są cztery ściany i ja - pozostawiona sama sobie... błądząca w kółko bez sensu i bez celu..Wiem, że to chwilowe, że tak trzeba dla mojego własnego dobra, ale ciało i psychika uporczywie domaga się tego, czego nie mogę im dać. Widząc w parku biegających ludzi czuję ogromny smutek i zazdrość, że oni mogą tam być, a ja nie...Ja mogę tylko popatrzeć.
Dziś rano obudziłam się głaszczona ciepłymi promieniami słońca zaglądającego przez okno ,i pierwsze moje senne marzenie to było: "Jaka cudna pogoda! Wskakuje w buty i uciekam do mojego parku! " Ale nie, nie mogę. Świadomość tego, że nie mogę, przytłacza i wprowadza w nostalgię,jakbym zgubiła coś bardzo ważnego w moim życiu,i teraz muszę to odnaleźć, ale mi nie wychodzi...
Niecierpliwie i rozpaczliwie czekam na ten dzień, kiedy moje marzenie stanie się realnością, kiedy będę mogła tuż po obudzeniu założyć moje ulubione buty i polecieć na tak długo oczekiwaną randkę z lasem, poczuć muśnięcie delikatnego i jeszcze zimnego powietrza, zaobserwować drzewa w ich dziwnym rytmie tańca, otulić się zapachem świeżego leśnego powietrza... I na nowo poczuć jak smakuje radość...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |