2014-04-07
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Dębno... było - opalenizna moim największym atutem ;) (czytano: 371 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.tduszynski.eu.interia.pl

Opu¶ciłem się w pisaniu bloga ;) Cóż nawet na trening nie ma czasu :) Od ostatniego wpisu przebiegłem Wrocław Maraton, a teraz jestem ¶wieżo po maratonie w Dębnie. Wynik paskudny. Zastanawiam się czy tłumaczyć się kontuzj±, pogod±, wyżem lub niżem atlantyckim czy po prostu przyznać, że z przygotowaniami było niezbyt dobrze ;) Cóż przyznaję to ostatnie, przygotowania nie poszły tak jak trzeba. Test, który zaplanowałem nie sprawdził się. Same dłuższe wybiegania dwa w porywach trzy razy w tygodniu nic mi nie dały. Z każdym treningiem czułem się bardziej zmęczony i wolniejszy. I w Dębnie na 30 km, gdy słonko zrobiło już ze mn± swoje (opaliłem się tak, jakbym dwa tygodnie przeleżał na Karaibach) okazało się, że moje nogi hmmm... nie s± już moje :) To była tragedia. Wnioski wyci±gnięte? Sam nie wiem. PO PIERWSZE: Waga - musi wrócić do normy... w dół przynajmniej 7 kilo, a prawidłow± dla biegacza to nawet 12 kilo... Obci±żenie było zbyt duże dla kolan i mię¶ni ud. Dwa: interwały... najlepsze wyniki miałem gdy biegałem krótsze dystanse, ale pokonywałem je bardzo szybko, a gdy doł±czałem interwały, to wtedy nawet przy maratonie czułem, że mimo totalnego zmęczenia wci±ż mogę biec.
18 maja Cracovia maraton. Zbyt wiele do tego czasu nie zrobię. Zastanawiam się jak rozplanować ten ostatni miesi±c. Je¶li kto¶ to czyta i ma do¶wiadczenie będę wdzięczny za wskazówki ;) Choć i tak pewnie znów wszystko zrobię na nosa!
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |