2014-02-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Road to Boston part 6 (czytano: 629 razy)

Ale to był świetny tydzień treningowy!!!
Jeśli każdy następny pójdzie tak samo to o wynik w Bostonie będę spokojny :)
Nie ma co ukrywać, że przy trybie życia jaki prowadzę trenowanie w takim kilometrażu jest dosyć kłopotliwe ale zawsze gdy na ten temat zaczynam się mazać przypominam sobie przykłady innych znajomych pracujących na trzy zmiany i w dodatku mających rodziny z małymi dziećmi. Wtedy od razu wiem, że u mnie nie jest tak źle przy odpowiednim zarządzaniu czasem...
Do startu w maratonie w Bostonie zostało mi już tylko 70 dni. Niewiele ale wszystkie treningi idą zgodnie z planem i trzeba trzymać kciuki by było tak do końca przygotowań.
Ten tydzień miał być pierwszym, w którym planował zrobić aż 4 akcenty treningowe i zobaczyć jak zareaguje na to mój organizm.
Tydzień 3-9.02.2014
Poniedziałek - OWB1 15 km + sauna
Wtorek - OWB1 10,5 km + SB 8 x 400/400m + OWB1 3,5 km + solanka + Vitargo
Środa - OWB1 4 km + OWB2 12 km (tętno 159; tempo 4:05) + OWB1 2,6 km + Vitargo
Czwartek - OWB1 15 km
Piątek - OWB1 2 km + WT 15x1" (minutówki po 3:25 na przerwie po 4:48) + OWB1 2 km
Sobota - OWB1 20 km + masaż (dzięki Dybol)
Niedziela - WB 30 km (OWB1 13 km + OWB2 14 km [tempo - 3:55; tętno 157-159] + OWB1 3 km) + Vitargo
Suma: 134 km
Podsumowanie
Na wstępie napisałem, że ciężko nie być zadowolonym po tak przepracowanym tygodniu. Do tego aż 4 razy w pracy jadałem zdrowe jedzenie czyli warzywa gotowane na parze z brązowym ryżem lub soczewicą. To wszystko ma wpływ na przygotowania.
Do tego doszła dobra suplementacja, solanka, masaż i sauna.
Siła biegowa wykonywana już na dystansie 400 m na warszawskiej Agrykoli. Było nieźle. Do tego dzień później trening "ciągłego" w drugim zakresie na pętli przy SGGW. Pętla ma 3,8 km i niewiele na niej miejsc potencjalnie do zatrzymania (3 przejścia z prawe zerowym ruchem bo to wjazdy na parkingi). Trasa w 2/3 była niestety zaśnieżona co odbiło się na tempie. Jednak w miejscach gdzie nie było śniegu biegałem już mocno poniżej 4:00/km co jest dobrym prognostykiem.
Znacie przysłowie - czego Jaś się nie nauczył tego Jan nie będzie umiał? :)
Przed niedzielną trzydziestką robiliśmy zBiegiemNatury.PL na Młocinach w Warszawie i miałem niewiele czasu na poprawne jedzenie. Postanowiłem zrobić mały eksperyment by wyciągnąć wnioski na przyszłość.
O godzinie 13:00 udałem się do McDonalds gdzie zamówiłem Big Mac + frytki + cole + cheesburgera. O godzinie 14:05 byłem już na treningu eksperymentalnym czy taki posiłek będzie miał wpływ na jego przebieg.
Faktycznie pierwsze 3 km były trochę ciężkie jednak później nie odczułem żadnego dyskomfortu czy problemów z żołądkiem czego efektem była trzydziestka w tempie 4:30 :)
Efekt tygodnia to 134 km zatem trzymam się swoich standardów. Teraz w związku z wyjazdami długie wybiegania będę robił w poniedziałki.
Nie róbcie tego w domu :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora suchy (2014-02-10,16:08): Czis w maku to mój standard przed każdym z maratońskich startów :) Przemek_G (2014-03-21,21:34): Świetna robota.
|