2012-12-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| matymatyka biegowa (czytano: 240 razy)

Wła¶ciwie od pierwszych zawodów biegowych słyszałam od kolegów "byłem szybszy" lub zwroty pokrewne.
Już po pół roku od debiutu w zawodach - zanim zaczęłam zgłębiać literaturę biegow± - dokonałam zupełnie nieprofesjonalnych obliczeń różnic czasu biegu kobiet i mężczyzn.
Wła¶nie odnalazłam wyniki tego porównania :-)
Sprawdziłam jakie były różnice czasowe na mecie w biegach na dystansach 5,43 km (Bieg Wedela), 10 km (3 różne biegi) i 15 km (2 biegi) pomiedzy trzema najlepszymi facetami a kobietami.
Chodziło o to by zobaczyć, o ile ¶rednio kobiety s± wolniejsze od mężczyzn. Na 5,43 km panie s± w tyle około 3-3,5 min, na 10 km już 7 min, a na 15 km około 8.5 min.
Chodziło o to, żebym wiedziała ile muszę odj±ć od swojego czasu by uzyskać czas jaki miałabym z moj± kondycj±, ale będ±c facetem.
Oczywi¶cie, przyczynkiem do porównania był konkretny facet. Wówczas z tego liczenia wyszło mi, że tylko na dystansie 15 km Luis był nieznacznie lepszy ode mnie!!! na krótszym dystansach wygrywałam ja ;-)))) Piękne, tym bardziej że wówczas kolega miał o wiele dłuższy staż biegowy, a ja wła¶ciwie dopiero rozpoczynałam treningi.
Matematyka biegowa, królow± nauk ;-)
Od tych obliczeń minęło sporo czasu, kilometrów, zawodów.
Jak po tegorocznym maratonie w Dębnie znów wywi±zała się dyskusja na temat różnic czasu kobiet i mężczyzn, napisałam do list do jednego ze znanych trenerów czy moje wcze¶niejsze założenia wyliczeniowe były prawidłowe. Były. To znaczy, że znów byłam lepsza od większo¶ci kolegów, bo przybiegli na metę tylko kilka minut przede mn±, a różnica między zwycięskim facetem, a kobiet± to około 21 min.
A wówczas tylko jeden z kolegów przyznał mi rację, ale on był na mecie 40 min przede mn± :-))))
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |