2010-01-31
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| białego szaleństwa ciąg dalszy (czytano: 204 razy)

Jak szaleć to szaleć!
Dzisiaj zamiast siedzieć w cieplutkim domku i wygrzewać obolałe mięśnie po wczorajszych nartach poniosło mnie :) Razem z mężem i przyjaciółmi wybraliśmy się na łyżwy. Tego podobno się nie zapomina tak jak jazdy na rowerze :)
Faktycznie! Nie zapomniałam zasady, ale mięśnie moich stóp kostki zapomniały o tego rodzaju wysiłku. Ja natomiast chyba całkowicie zapomniałam, że mam takie mięśnie :) Trochę trwało zanim nieco nabrałam pewności i rozluźniłam się. Jestem jednak bardzo ostrożna, bo nie dałam ponieść się emocjom tylko spokojniutko sobie jeździłam.
Statystyka:
* 45 minut na lodowisku,
* 0 upadków,
* 100% radości :)))
We wtorek powtórka :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2010-01-31,16:57): O kurczę, aleś narobiła mi ochoty...Lecę do piwnicy "odkopać" swoje figurówki:)))) Foxik (2010-01-31,17:04): poczułam smak dzieciństwa :) Tobie polecam to samo :)
A moje figurówki pamiętają jeszcze czas kiedy uczyłam się jeździć - mają na sobie ślady tego czasu, ale spisują się wyśmienicie :) Renia (2010-02-01,08:42): Brawo! Tak trzymać.:) . (2010-02-17,12:27): Aniu.Ja też powinnam odkopać swoje figurówki-one wiele przeszły.
|