2009-08-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Lipa, chyba było za gorąco ...? (czytano: 193 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: pa ma

No i już tydzień po biegu. Wróciłem z letniska w Karolinowie nad zalewem Sulejowskim wczoraj na mecz Widzewa.
Bieg w Arturówku kompletnie mi nie wyszedł. Po pierwsze było za gorąco. Po drugie, chyba za dużo zjadłem przed biegiem, uzupełniając ilość kalorii, a przecież to była niecała dycha. A ja najadłem się jak na maraton. Widać, że jestem początkujący i kompletnie brak mi wyczucia. Pierwszy kilometr przebiegłem w 5.10, drugi w 5.20, ale trzeci już w prawie 6 minut ! Normalnie nie czułem żadnego ciągu do przodu. Jakbym nagle ważył z dwa razy więcej. Po 5km zamierzałem zrezygnować, ale jakoś się przełamałem i ukończyłem bieg. Czas o 37 sek gorszy niż rok temu.
Ale czas rozpoczęcia biegu, godz 11.30, przy temp. ok. 30 stopni nie był chyba za fortunny ? Już po rozgrzewce, pot lał się ze mnie tak, że rzadko mi się to zdarza.
Po biegu wróciłem do rodziny nad zalew i znowu niedobre wieści. Biegając na bosaka, po ścieżce leśnej, co prawda piaszczystej, ale chyba o jakimś za twardym podłożu, utworzył mi się krwiak pod lewą piętą, wielkości pięciozłotówki.
Narazie czekam aż mi się to trochę podgoi. Nie biegam ... Ale tak mnie ciągnie, że chyba już jutro wyjdę potruchtać ...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |