2016-04-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| bieganie w weekend (czytano: 283 razy)

To był dla mnie najbardziej forsowny weekend w tym roku.
Zaczęło się już w środę biegiem przełajowym na 5 km w ramach GP Żoliborza na Kępie Potockiej. Trasa miła około 2,5 km, w tym 8 podbiegów, nie dużych ale za to pokonanych w bardzo ostrym tempie, w sumie 2 pętle i 16 podbiegów. Chyba wszyscy byli na mecie wykończeni. Ja zrobiłem niezły czas 23:18 i miejsce 78/208. Pogoda dość dobra ale wiał bardzo zimny wiatr, złapałem lekką chrypkę.
W sobotę zaczynam o 9:00 w parku Przy Bażantarni biegiem na 5 km w ramach Parkrun Ursynów. Jest dość ciepło , ubrany jestem na krótko, w nogach czuję jeszcze podbiegi na Kępie Potockiej. Tempo biegu dość dobre, prawie cały dystans biegnę z Karoliną, ostatecznie brak mi świeżości na finiszu i tracę do niej 2 sek. Kończę z czasem 22:12 na miejscu 16/58.
Czas się przenieść do lasu Kabackiego, o 11:00 rusza czwarty bieg GP Warszawy na 10 km. Robi się coraz cieplej. Ze względu na dużą frekwencję najpierw o 11:00 startują dziewczyny a my za nimi o 11:10. Biegnie mi się ciężko, czuję trudy poprzednich startów, dokucza także pierwszy w tym roku upał. Do 5 km jest całkiem dobrze tempo 4:30min/km i czas 22:30, niestety na 5 km słabnę nie mogę już utrzymać tempa, wyprzedzają mnie koledzy z którymi powinienem powalczyć. Na 7km kryzys, dosłownie ściana, znów zwalniam, nie pomaga doping Idy, na szczęście głowa jeszcze zmusza ciało do biegu, trochę przyspieszam na ostatnich 500 metrach przed metą. Ostatecznie kończę z marnym czasem 46:22 na miejscu 127/276, na szczęście koledzy z drużyny MORT! postarali się lepiej.
W niedzielę jedziemy do Zimnych Dołów koło Zalesia w lasy chojnowskie. Odbędzie się tu wiosenna edycja biegu Biegam Bo Lubię Lasy. Oprócz biegu na 10 km jest równolegle bieg na 5km i Nordic Wolking i kilka biegów dla dzieci. Ja wybieram bieg główny, Start następuje o 11:10, jest bardzo ciepło a ja czuję wczorajsze starty, nie tyle w nogach co ogólne zmęczenie całego organizmu. Biegniemy po gruntowych drogach, czasem po luźnym piasku, dość krętą i miejscami nierówną trasą. Upał daje się nieźle we znaki, ja staram się napierać ale nie mam za wiele siły, kilka osób mnie wyprzedza. Na ostatnie 2 km podłączam się do jednego z biegaczy i trochę podkręcam tempo. Finiszuję z czasem 45:56 na miejscu 70/231, czas całkiem niezły jak na te warunki ale trzeba wziąć poprawkę na nieco krótszy dystans biegu. A po biegu piknik, grochówka i pieczenie kiełbasy. Doskonała atmosfera i świetna słoneczna i bardzo ciepła pogoda.
W sumie uczciwie przepracowany weekend.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |