Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [7]  PRZYJAC. [7]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
ksiezyczka
Pamiętnik internetowy
BIEGAM! TAKA KARMA

Anna Księzyk
Urodzony: 1984-10-08
Miejsce zamieszkania: Katowice
2 / 52


2014-06-16

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
2 NOCNY PÓŁMARATON WE WROCŁAWIU (czytano: 163 razy)



Perfekcyjny - tak jednym słowem opisałabym półmaraton, który odbył się we Wrocławiu 14 czerwca 2014 r. Idealne przygotowanie trasy, optymalne warunki pogodowe, fantastyczna atmosfera - wprost wymarzone tło do bicia życiówki. Długo po zapisaniu się na imprezę doszły mnie z biegowego ¶wiata słuchy, że w minionym roku planowane wydarzenie skończyło się porażk± i blamażem władz miasta. Pierwszy półmaraton formalnie został zablokowany i nie miał się odbyć, a biegaczy - niewiarygodne! - próbowano odesłać do domów. Trasy nie zamknięto, ludzie i tak pobiegli. Nie obeszło się bez żalu i słów krytyki. Nie było mnie tam wtedy, byłam teraz. I to był strzał w 10! ...a raczej w 21 bo tyle (dla niewtajemniczonych) liczy trasa półmaratonu :) Razem z innymi - ponad 5200 - biegaczami podziwiali¶my Wrocław w wieczornej odsłonie. Było warto! I to jak!



To, co mnie zaskoczyło najbardziej i stanowiło w moim odczuciu największ± warto¶ć imprezy to atmosfera - nie różni±ca się prawie niczym od tej jak± znam z maratonów. Otoczka medialna i pietyzm szczegółów - wydzielone strefy startowe, obecno¶ć pacemakerów, bardzo dobrze zorganizowane punkty odżywcze, możliwo¶ć ¶ledzenia biegu online - to wszystko dawało poczucie, że bierzemy udział w czym¶ wielkim.

Do Wrocławia wybrali¶my się jeszcze przed południem daj±c sobie czas na spacer po rynku i kontemplację miasta. Zaczęli¶my jednak od odbioru pakietów startowych. Mimo, że bieg odbywał się o 21 wieczorem, już w południe wszystko było gotowe, start przygotowany, dojazd na parkingi pooznaczany. Na ulicach pojawiła się informacja o wieczornych utrudnieniach w ruchu i zamknięciu mostu.

Mimo, iż do biegu było ponad 5200 chętnych w kolejce po pakiet nie spędziłam ani jednej zbędnej minuty. W przeddzień dostali¶y smsy z przypomnieniem i nadanym numerem.

Pakiety startowe odebrane. W nich koszulki z logo polmaratonu - damskie i męskie, g±bki, latarki, woda i izotonik, chrupki kukurydziane, długopis, broszury, gratisowa godzina do aquaparku. Na bogato. Zaopatrzeni idziemy w miasto!
Numer mam imienny, wła¶ciwie z imieniem i nazwiskiem. Całkiem zapomniałam, że dodatkowo zamówiłam napis "Jestem lampartem! " Może ¶mieszne ale te słowa były moj± motywacj± na pierwszym maratonie.



Mieli¶my dużo czasu więc chcieli¶my zje¶ć jaki¶ makaron na wspaniałym wrocławskim rynku. Niestety w krótkim czasie pogoda się zmieniła, zacz±ł wiać wiatr i spadł ciężki i obfity deszcz. Zamiast na rynek pojechali¶my więc do galerii handlowej i tam przyszło nam się posilić. Nie o tym marzyli¶my ale wiadomo - jak się nie ma co się lubi... Tak czy owak najadłam się porz±dnie. Aż nazbyt! Akurat udało nam się szczę¶liwie zje¶ć kiedy pogoda znowu fiknęła koziołka i już znów stało się pięknie i słonecznie jak gdyby ostatnia godzina była tylko zł± mar±. Uradowani, że nie wszystko stracone obrali¶my za cel starówkę by tam poprawić obiad kaw± i deserem.
Gofry - ku mojej zgubie- były przepyszne i tylko biegać jako¶ mi się odechciało. Bieganie wieczorne ma jednak wady...


Kto odwiedził choć raz Wrocław słyszał pewnie o krasnalach. Nie wiem szczerze mówi±c jak powstała ich historia i zwi±zek ze stolic± Dolnego ¦l±ska ale brak tej wiedzy nie przeszkadza wcale w ich odnajdywaniu i rado¶ci z ich spotkania. Szukali¶my uważnie i nawet sporo udało nam się spotkać kamiennych skrzatów. Nie wiem, który z nich przyczynił się potem do szczę¶liwego wyniku ale na wszelki wypadek pogłaskałam każdego.
Atmosfera sobotniego popołudnia opanowała nas w końcu bez reszty i bez wahania zamówili¶my po dużej kawie w Sturbucksie. Nierods±dnie. Co to mieli¶my je¶ć przed bieganiem....? Oj na pewno nie to! Gofry i karmelowa kawa - żadna m±dra ksi±żka tego nie polecam. Tak (nie)przygotowani wrócili¶my na koniec dnia na stadion - miejsce próby.

W końcu przyszła pora. Drogi juz zawczasu zablokowano więc mimo zapasu czasu na koniec było nerwowo. Policja prawie godzinę przed startem zamknęła przejazd i byli¶my w lesie gdyby nie to, że.... złamali¶my zakaz i lawiruj±c między słupkami wyminęli¶my blokadę. Adrenalina podskoczyła ale na start dotarli¶my. Jak to z moim mężem.
Ostatnia rozgrzewka przed wystrzałem startera i zaczęło się przeciskanie do wła¶ciwych stref... Powoli zaczęło się też ¶ciemniać.

Napalona na bieganie stanęłam między tabliczkami 1:45 a 1:50 :)
Było chłodno, ale nie zimno. Trasa prosta ale nie nudna. Ludzi tłum. Na przedzie, w strefie VIP Kenijczycy, Etiopczycy, najszybsi z szybkich. My ruszyli¶my gdzie¶ z tyłu ustawieni za balonikiem 1:50. Ku mojemu zdziwieniu aż 3 pacemakerów obstawiało ten czas... Potem zdziwiłam się jeszcze bardziej kiedy każdy z nich biegł zupełnie innym tempem a odległo¶ć między nimi wynosiła na oko około 1 km. Niezrozumiałe ale zostawmy to. My biegli¶my jak potrafili¶my. Nogi same nas niosły. Każdy z nas osobno ale większo¶ć trasy razem. I wiecie co?! Marzył mi się czas poniżej 1:50 a przekroczyłam metę po 1:45:14 jako 21 w swojej kategorii wiekowej i 1551 w open. Może nie brzmi jak sukces ale jest nim. Oooj jest! :)

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
Leno
09:52
RadzioPaw67
09:36
kryz
09:28
mariuszkurlej1968@gmail.c
09:02
PRE
08:50
cinekmal
08:47
Borrro
08:35
Admin
08:15
Gmina_Ceków
08:14
jaro109
08:09
platat
08:05
martinn1980
07:19
Januszz
06:45
Bartu¶
06:43
przemek300
06:33
42.195
06:25
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |