2014-03-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ostatnia prosta (czytano: 260 razy)

Zaczęli¶my końcowe odliczanie do półmaratonu, a ja złapałem doła. W połowie lutego byłem w nastroju hurraoptymistycznym, póĽniej wyjazd na ferie rozregulował mi wagę, a zeszłotygodniowy wyjazd do Hamburga był przysłowiowym gwoĽdziem do trumny.
W pi±tek nie biegałem, bo nie dałem rady na czas wstać z łóżka - efekt siedzenia w barze do pierwszej nad ranem.
Sobotę zaczęli¶my od spacerów z dziećmi, wyj¶cia na rower. W pewnym momencie poczułem się tak zmęczony, że odechciało mi się biegać.
W niedzielę pies obudził mnie przed 6.30, domagaj±c się spaceru. Wyszli¶my na półgodzinny spacer, wszystko było ok. Wróciłem do domu i nagle poczułem, że zaatakowal mnie jaki¶ alergen. Zrobiło mi się niedobrze (prawie zwymiotowałem), czoło zaczęło się pocić, sił miałem tyle żeby leżeć nieruchomo na łóżku. Wzi±łem leki antyalergiczne, trochę się poprawiło, ale słabo¶ć nie mijała. Dziewczyny chciały na rower, więc ubrałem się w strój biegowy i poszli¶my na boisko.
Na powietrzu zrobiło mi się trochę lepiej, zacz±łem biegać wokół boiska, a dziewczyny jeĽdziły. Przez pierwsze dwa kółka my¶lałem, że zaraz się przewrócę. PóĽniej było już trochę lepiej, tempo trochę wzrosło, ale ogólnie biegało się tragicznie. Dystans 8,7 km przebiegłem w czasie... 1:07:35!. Najszybszy km 7:20, trzy km w czasie powyżej 8 min / km. Tak wolno nie biegłem nawet na ostatnich kilometrach ubiegłorocznego MW. Pocieszam się tym, że teraz może być tylko lepiej, trzeba odpocz±ć.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |