2013-01-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ludzie bezdomni... (czytano: 588 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.youtube.com/watch?v=DTIgQSsXl-o

Ludzie bezdomni...
Ktoś na forum polecił jakiś filmik na youtubie. Obejrzałam z ciekawości. Postawa tego człowieka powaliła mnie niemalże na kolana… Być bezdomnym i mieć ochotę pokonywać maratony w takiej ilości, tyle połówek przebiegniętych… 119 maratonów w ciągu 10 lat…
Bardzo często niewyspany – spanie na klatkach schodowych nie można nazwać komfortowymi warunkami…
Zjedzenie jednego posiłku dziennie nie można nazwać pożywieniem i dietą dla sportowców…
Otrzymanie jednej czy dwóch par butów od ludzi, którzy chcą cokolwiek pomóc… i bieganie w zwykłej bawełnianej bluzce…
I jak wyglądam na tle tego człowieka i jego chęci biegania? Blado, bardzo blado… Nie, ja w ogóle nie wyglądam – mnie nie ma przy nim ;) Ja cienki Bolek jestem i tyle…
Ja muszę mieć super odzież, dobre buty (dwie lub trzy pary na rok) i nie wspomnę o tym, że jedzenia mi nie brakuje, a na trening nie zawsze chce się wyjść… albo wychodzę i biegam co drugi dzień i wypisuję sobie kilometraże, bo jestem wielka – trenuję…
Bezdomność kojarzy się z biedą, wyuczoną bezradnością, często alkoholem. I nagle widzę człowieka, który bez super odzieży, bez super butów, często bez jedzenia i często niewyspany… biega, bo taki znalazł sposób na życie i na bezcelowość w jakiej się znalazł. Znalazł cel w sytuacji, która mnie chyba by dobiła… Nie wiem czy znalazłabym w sobie tyle sił, tyle samozaparcia, chęci, determinacji…
I dzięki Jego opowieści dowiedziałam się, że była kiedyś kobieta – Barbara Szlachetka, której wyczyny są wpisane w Księgę Guinnessa, a ja robię z siebie dla samej siebie bohaterkę, bo pokonałam jakiś tam maraton poznański… czy połówkę, czy marny bieg na 10 kilometrów…
I cieszę się, że obejrzałam ten film – nie będę bredzić już o jakiś życiówkach, a może dalej będę bredzić, że coś osiągnęłam, bo tylko człowiekiem słabym jestem i lubię się przechwalać… i potrzebuję dzielić się z całym biegowym światkiem, że właśnie życiówkę trzasnęłam…
I cieszę się, że obejrzałam ten film – zobaczyłam siebie w tym wszystkim taką małą, chociaż wiem, że to co zrobiłam jest dla mnie samej wyczynem z mojego punktu widzenia : ) Chociaż czy na pewno?
Bo to, że biegam w jakimś tam bliżej nieokreślonym biegowo stylu jest czymś, ale tylko dla mnie : ) Dla mnie na pewno, ale nie koniecznie dla kogoś innego…
I ten Pan stał się dla mnie bohaterem – innych ludzi też cenię, ale jednak postawa tego Pana każe spojrzeć na swoje bieganie z pokorą : )
I chyba nikomu innemu nie udało się mnie sprowadzić do parteru – z całym szacunkiem : ) Próbowano, ale się nie udało : ) Czegoś zabrakło… czego? Nie wiem, a może wiem tylko lepiej tego nie pisać…
Odnaleźć siebie w sytuacji bezdomności, bezcelowości życia… jak dla mnie wyczyn godny pokłonu, takiego do samej ziemi… Co niniejszym czynię :)
I wracam do zakuwania :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora mamusiajakubaijasia (2013-01-21,10:37): Fajny wpis. Nieco podszyty złośliwością, ale fajny:) renia_42195 (2013-01-21,11:55): Gabrysiu, może delikatnie, ale naprawdę delikatnie można wyczuć złośliwość ;) "Piłam" zdecydowanie do własnej marnej osoby - bo taka się poczułam po obejrzeniu tego filmu. Marność nad marnościami... Kaja1210 (2013-01-21,17:50): Dokadnie jak w Twoim motto. Często narzekamy i nie potrafimy się cieszyć tak długo póki nie dowiemy się, że ktoś czerpie radość z tego co w naszym odczuciu jest zupełnie naturalne. Tak jak np. paraolimpijczycy. jacdzi (2013-01-21,21:06): Kazdy z nas swoj los jakos wykuwa i dla kazdego z nas inne rzeczy maja wartosc. Zmienia sie to z czasem, z kolejnymi doswiadczeniami. Reniu, fajny wpis i dobrze ze pobudza do refleksji. DamianSz (2013-01-21,21:15): Widziałem tego bezdomnego na wielu zawodach, podobnie jak bosonogiego biegacza i oboje nie zrobili na mnie dobrego wrażenia.To nie są ludzie, których stawiałbym komuś za wzór. Przyznaję jednak, że oboje gadane to mają. renia_42195 (2013-01-22,08:22): Gadane czy nie, ale biegają :) renia_42195 (2013-01-22,08:23): Jacku, mnie dał do myślenia bardzo... :) Rufi (2013-01-22,08:26): A ja sama siebie podziwiam, że daję radę jeszcze :-) W tym gąszczu obowiązków i odpowiedzialności i obciażeniem psychicznym:-). Dopiero jak wracam z wakacji to to widzę i wtedy zawsze się dziwię "jak ja tak kurde dawałam radę?". I wtedy rzucam się w ten wir nie myśląc. Za dużo nie można mysleć :-) renia_42195 (2013-01-22,08:35): Elu, ja zawsze się zastanawiam: Jak Ty to robisz? Pojechać na basen na 6-stą rano, tyle jeździć na rowerze i tyle biegać... Dla mnie to byłoby za dużo, zdecydowanie za dużo :) Marysieńka (2013-01-22,09:53): Nigdy w życiu nie chciałabym "musieć zmierzyć" się z bezdomnością....jako dziecko wiele razy głodna chodziłam...ale dach nad głową zawsze miałam:)) renia_42195 (2013-01-22,16:51): Ja też zawsze jakiś dach nad głową miałam i nie potrafiłabym być bezdomna. Dziś mam dach - wreszcie mój dach nad głową :) Rufi (2013-01-22,21:42): Renia. Ja nie robie tak czesto. Czasami mi sie zdarza. Ale gdyby nie rodzina-robilabym tak codziennie ;-). renia_42195 (2013-01-22,21:47): Elu, a mnie jest żal nawet 2 godzin co drugi dzień. Mozna tyle poczytać :))) Może ja nie jestem stworzona do biegania ;) tylko do zakuwania ;)? To też jakiś tam wysiłek ;) Bozia różnych ludzi stworzyła :)))Jesteś niesamowita :)))) Tego się trzymam :))) Rufi (2013-01-22,22:03): Kazdy ma jakas pasje na ktora poswieca duzo czasu. Twoja pierwsza pasja jest czytanie i juz. A ja juz sie nawkuwalam. Po prostu mam dosyc :-) renia_42195 (2013-01-22,22:27): Elu, ale ja już tak 15 lat wkuwam... Może to powinnam leczyć? uzależnienie jakieś czy co mnie spotkało? Rufi (2013-01-23,21:45): A ja w tym roku obchodze pelnoletniosc mojego nalogu ;-) jak nie biegam to pije :-) renia_42195 (2013-01-23,22:04): Żarty sobie robisz Elu, pijesz mleko ;)? To nie nałóg to sama zdrowotność jest :)))
|