2011-10-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Żałuję i mam mocne postanowienie poprawy :) (czytano: 470 razy)

Mam moralnego kaca… I żałuję bardzo… Nie tego co zrobiłem, ale tego czego nie zrobiłem... A czego nie zrobiłem? Ano odpuściłem w tym roku maraton... Mogę znaleść sobie wiele wymówek, bo przecież Hubert się pojawił, bo nastawiałem się bardziej na połówkę ironmana (na którą w końcu nie pojechałem), ale chyba trzeba to jasno powiedzieć, że speniałem... Że mi się po prostu nie chciało zasuwać na treningach, tłuc kilometrów, trzaskać „trzydziestki” i inne żmudne treningi... A teraz jak czytam opowieści wszystkich o ich maratonach, o debiutach, życiówkach i nieżyciówkach, to mnie po prostu zazdrość zżera i pluję sobie w brodę, że mi się nie chciało... Trzeba było odpuścić walczenie o życiówki, ale po prostu uczestniczyć w tym biegu. W Poznaniu, w Geteborgu – gdziekolwiek, ale być...
Maraton mnie w pewnym sensie ciągle przeraża i pociąga jednocześnie. Na obydwóch moich maratonach zdychałem, bo przeholowałem na początku. Nogi miałem zmasakrowane i generalnie od debiutu maratońskiego w 2009 cały czas zmieniam paznokcie na dużych paluchach... Jak już w końcu odrosną i się wymienią, to jest kolejny maraton i znów krwiak się robi i znów czarne. W tym roku starczyła nawet połówka, tylko w startówkach...
Chcę biegać maratony, ale się boję tego dystansu i czasami aż mnie odrzuca na myśl o treningu pod maraton. Ale mimo to bardzo tego chcę. Chcę biegać maratony i wiem, że będę cierpieć na trasie. Ale chciałbym w końcu PRZEBIEC cały maraton. Jak dotąd mi się to nie udało. Połówki już się nauczyłem biegać i rozkładać siły. Umiem na tyle ocenić swoje możliwości, aby drugą połowę pobiec szybciej i aby mniejwięcej przewidzieć czas w jakim dobiegnę do mety. W maratonie na razie jest tak: weź czas z połowy dystansu, pomnóż razy dwa i dodaj 8 minut... A ma być „i odejmij 2 minuty”...
Agnieszka napisała na swoim blogu: „lepiej żałować za grzechy niż straconych okazji”. Nie do końca się z tym zgadzam, ale nie mniej żałuję straconej okazji... No ale wnioski wyciągnąłem... Na wiosnę wystartuję w maratonie w Rzymie! Myślałem jeszcze o Barcelonie, bo też w marcu. W kwietniu już będzie dla mnie za późno... I jak się uda będzie to mój pierwszy wiosenny maraton :) A więc trzeba opracować dobry plan treningowy, ale taki z maks 3-4 treningami tygodniowo i to w większości z moim indywidualnym trenerem – Hubertem :) Kto z was może się pochwalić, że ma trenera który z nim/nią wychodzi na każdy trening? :P Ja mam :D
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Tr (2011-10-21,16:27): Ja tam na mojego trenera nie nrzekam. Wychodzi ze mną na każdy trening, merda ogonem. A który trener to potrafi? :)) Widać, że ten maraton, czy raczej jego brak Cię gniecie. Nie przejmuj się. Na wiosnę sobie odbijesz i zrobisz życiówkę marzeń. Trochę szkoda, że formę to Ty chyba miałeś. .. gerappa Poznań (2011-10-21,16:30): ja wiem, że zżerałam bym asfalt gdybym nie mogła biec maratonu w Poznaniu... dla mnie on znaczył bardzo wiele... za rok zapraszam do Poznania a przekonasz się dlaczego... gerappa Poznań (2011-10-21,16:31): klawiatura płata figle :) miało być: "zżarłabym" :) tdrapella (2011-10-21,17:05): No też masz Iza fajnego trenera, ale i tak bym się nie zamienił... A forma? Forma przez duże "F" to dopiero będzie :D Jaką ja mogę mieć formę po tak dziurawym sezonie biegowo-triathlonowym... Wszystko przede mną :) I 3h w maratonie kiedyś też złamię! A co :P tdrapella (2011-10-21,17:07): Aga, Poznań jest niesamowity i ja to wiem. Wybrałem go w 2009 roku na debiut, ale chętnie tam wrócę... Zazdroszczę wam wszystkim tego maratonu jak cholera, ale tak pozytywnie i konstruktywnie zazdroszczę. No i tych emocji z tym związanych :) gerappa Poznań (2011-10-21,17:32): będę się cieszyć Twoją zazdrością, zazdrość, zazdrość i trenuj! 14-10-2012 13 Poznań Maraton już blisko :) szlaku13 (2011-10-21,18:09): Don"t worry... w 2012 i ja zaczynam ten nowy rozdział ;) górnik (2011-10-21,18:16): Aby nie mieć takich dylematów ja pobiegłem maraton we Wrocławiu tydzień po Borównie . Zmasakrowałem się strasznie ale potrzeba została zaspokojona Marysieńka (2011-10-21,18:54): A może wybierzesz Dębno???? "Polecimy" razem po "życióweczki"??? :)) Jasiek (2011-10-21,19:19): Ważne, że już jest mocne postanowienie, więc na nic tutaj żale, tylko Huberta do wózka i nakręcamy kilometry!... a paznokciami się nie przejmuj - moje są podobnej urody ;) tdrapella (2011-10-21,20:46): Aga, z racji tego, że w Poznaniu będą się odbywały mistrzostwa naszego TEAMu, będę robił wszystko, aby się tam pojawić nie tylko duchem, ale i ciałem, bez względu na formę. Drugi raz tego błędu nie popełnię :) tdrapella (2011-10-21,20:47): No to Artur nic tylko musisz zakupić wózek biegowy, zapakować małą do wózka i zasuwać :) Razem będzie łatwiej się wspierać :) tdrapella (2011-10-21,20:48): Bo my to jesteśmy takie małe (albo i duże) masochisty ;) tdrapella (2011-10-21,20:50): Marysiu, Dębno dla mnie odpada, bo to już kwiecień... Będę już z powrotem w pracy, a po za tym... to po prostu będzie dla mnie już za późno na maraton wiosenny... A do Rzymu zabiorę tylko moją Magdę i spędzimy urocze kilka dni sami i z maratonem :) euro40 (2011-10-21,20:52): Największym motywatorem świata jest Smolny, więc następnym razem na maratonie musisz się go trzymać :) Ja w przyszłym roku chcę pobić 4 h, więc znowu będę liczył na doping Sławka. Musimy biec razem :) tdrapella (2011-10-21,20:53): Na razie Jaśku przeplatam bieganie z basenem. I tak wychodzi w sumie koło 8h treningu tygodniowo więc wystarczy. A moje paznokcie dodatkowo mają tendencję do wrastania. Były kilkakrotnie operowane i jednym ze skutków ubocznych jest to, że na jednym paluchu mam trzy osobne paznokcie... :/ tdrapella (2011-10-21,20:54): A ja Marku słyszałem, że Smolny miał w Poznaniu biec na 2:05h :) Nie udało mu się?! ;) Tr (2011-10-21,21:37): Jestem tego więcej niz pewna Tomek. Złamiesz. :) suchy (2011-10-24,09:54): W maratonie jest jedno najpiękniejsze, po przebiegnięciu linii mety za każdym razem mówię "NIGDY WIĘCEJ!"... aż do czasu kolejnego startu... :)
|