Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [31]  PRZYJAC. [132]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
tdrapella
Pamiętnik internetowy
Luźne myśli z nie tak odległego kraju...

Tomasz Drapella
Urodzony: 1979-07-31
Miejsce zamieszkania: Gdansk / Vänersborg
65 / 105


2011-10-10

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
udana połówka ;) (czytano: 504 razy)

 

To był bardzo udany biegowy weekend i bardzo miła niespodzianka. Gdyby mi ktoś miesiąc temu powiedział, że przy tak stosunkowo niewielkim treningu i jak się okazało, nie do końca trafionym, że będę w stanie pobiec „połówkę” w tempie prawie mojej życiówki, to bym i tak nie uwierzył. No bo i jak. Trening był układany pod zakładany, wydawało mi się i tak optymistycznie, czas 1:35, czyli średnie tempo 4:30. Co prawda wszystko co biegałem biegałem z wózkiem i Hubertem, więc musiało to rzutować na rezultaty. Interwały biegałem po 4:20 a tu na zawodach wyszło 1:28:58 czyli średnio po 4:13 każdy kilometr! Ten wynik jest tylko o 46 sekund gorszy od mojej życiówki, na którą w zeszłym sezonie biegałem przez trzy miesiące po 300km miesięcznie. A niecałe 2 miesiące temu przebiegłem 15km w 1:10 i z wycieńczenia się rozchorowałem i na trzy tygodnie odechciało mi się biegania :)
No ale już ostatni mocny poniedziałkowy trening przed połówką zapowiadał, że jest moc. Pytanie było tylko ile jej jest i czy jej starczy na pełne 21,1 km. Postanowiłem spróbować ponownie złamać 1h30 co dotychczas mi się udało tylko raz. No ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i jeszcze lekko podpuszczony przez komentarze Marysi i Jaśka postanowiłem przygotować się również na ewentualność bicia życiówki. Na garminie nakleiłem sobie średnie czasy na 5,10,15 i 20km z życiowego biegu, a na drugiej ręce zawiesiłem rozpiskę kilometrową na 1h30 :)

Pogoda do biegania była super. Około 11 stopni, słońce przebijało się przez chmury. Jedynie dość silny, północny wiatr, który zapowiadał walkę w drugiej części dystansu po nawrocie. No ale pogoda jest zawsze taka sama dla wszystkich, no i tak jak Gaba napisała – jak jest forma, to nie ma złej pogody. Impreza jak na szwedzkie warunki bardzo kameralna. Na starcie jakieś 500 osób, z czego część biegnie połówkę, a inni cały dystans. Trasa bardzo malownicza i płaska biegnąca ścieżką rowerową wzdłuż morza. Wydoki obłędne na szkiery (przybrzeżne wysepki) i liczne porty jjachtowe mijane po drodze. Rozpocząłem spokojnie. Plan był zacząć po 4:20, ale w tłoku wyszło 4:26. Dalej szło już gładziutko i nadspodziewanie komfortowo między 4:11 a 4:16. 5km wyszło w 21:14. Czyli 6 sekund lepiej niż na 1h30, a 19 sekund wolniej od życiówki. Taki był plan. Druga piątka wyszła nieco szybciej w 20:47. Czyli udało mi się odrobić kilka sekund do życiówki. Teraz nawrót i walka z wiatrem. Zrównałem się z jednym triatlonistą i razem walczyliśmy z wiatrem zmieniając się na prowadzeniu i wyprzedzaliśmy kolejnych zawodników. Mieliśmy podobny plan – złamać 1h30, ale ja miałem jeszcze plan B – atak na życiówkę :). Trzecia piątka wyszła w 21:07 i piętnasty kilometr osiągnęliśmy w czasie łącznym 1:03:08. Do tempa życiówki brakowało 23 sekund. Postanowiłem zaatakować i oderwać się od towarzyszącego mi triatlonisty. Następny kilometr wyszedł już po 4:04. Ale tu zaczęły się problemy. Mimo wciąż dość niskiego pulsu (około 160) nogi nie chciały już tak szybko przebierać. Uda i łydki paliły i musiałem lekko zwolnić. Zrozumiałem, że nie dam rady dziś pobić życiówki, ale stawiałem sobie kolejne cele w postaci mijania pleców innych zawodników. Czułem, że biegnę na pograniczu kurczy, więc nie forsowałem tempa wcześniej niż do 20km. Choć ostatni kilometr był dodatkowo lekko pod górkę śmignąłem go w tempie 3:55. Zbliżając się do mety widziałem, że jest szansa na zejście poniżej 1:29 więc wykrzesałem co jeszcze można było i udało się. Wynik 1:28:58 i pozycja na mecie 69... jakkolwiek by to nie brzmiało, ale to fajna pozycja ;)

To co bardzo cieszy to średni puls na całym dystansie. Podczas mojego rekordowego biegu było średnio 165 i maks na finiszu 187, a tu tylko 154 średnio i 175 na finiszu. Co to dla mnie oznacza? Że kondycja jest dobra, a zabrakło kilometrów i biegów w tempie zbliżonym choćby do tempa na zawodach. Znaczy to też, że jeszcze sporo mogę się poprawić. Po prostu dalej robić swoej i będzie dobrze.

Czy mogłem się lepiej przygotować? Pewnie tak, ale chyba nie dużo. Patrząc w tabele to aby wg tego planu przygotowywać się do takiego wyniku musiałbym na początku miesiąca zrobić swoją życiówkę na 10km, a było to nierealne. A więc forma przyszła w trakcie realizacji planu. Nawet większa niż przypuszczałem, a to bardzo cieszy :)

Na zdjęciu biegając z dzieciakami. Połówkę oczywiście biegłem bez wózka ;)

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Tr (2011-10-10,15:10): Świetnie pobiegłeś. Widać Hurbertus Ci służy. :) Niestety mnie nie zaskoczyłeś. Zresztą sam, po badaniach w szwedzkiej służbie zdrowia musiałeś widzieć, że jest bardzo dobrze. :) I było. :)
golon (2011-10-10,15:14): gratki ! to mieliśmy tak samo we wrześniu mało co trenowałem wogóle i pobiegłem 2października Biegnij Wa-wo w 34:54 co brakło 12sek. do życiówki :) więc do będzie jak znów potrenujemy ?
tdrapella (2011-10-10,15:20): Iza, no spodziewałem się, że mam szansę na wynik poniżej 1,5h, ale sama przyznasz, że miesiąc temu było to mało prawdobodobne :)
tdrapella (2011-10-10,15:21): No właśnie Mateusz :) Świat stoi przed nami otworem :D
miriano (2011-10-10,16:33): Gratuluję zejście poniżej 1.29 to już coś , brawo
tdrapella (2011-10-10,16:46): Mirku, nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa :)
agawa (2011-10-10,18:01): Gratulacje!!! Świetnie Ci poszło :))). Masz wysoką formę więc wykorzystaj to jeszcze w tym sezonie :)))
agawa (2011-10-10,18:14): Gratulacje!!! Świetnie Ci poszło :))). Masz wysoką formę więc wykorzystaj to jeszcze w tym sezonie :)))
Marysieńka (2011-10-10,18:27): Brawo, brawo, brawo....wiedziałam, że tak będzie:))))
Tr (2011-10-10,18:32): Może tak, może nie. :)
tdrapella (2011-10-11,09:17): Aga, postaram się, ale nie wiem jak to będzie z wolnym od dzieci :)
tdrapella (2011-10-11,09:20): Dzięki Maryś, za miłe słowa :) Na kilometr przed metą zobaczyłem przed sobą jakąś panią i to nielicealistkę. Pomyślałem sobie wtedy "To nie może być Marysia, znaczy się da się ją dogonić" ;) I dogoniłem :P
tdrapella (2011-10-11,09:21): No dobra Iza, po prostu ja nie wierzyłem, że to będzie możliwe :) W końcu jestem Tomasz ;)
jacdzi (2011-10-11,09:42): Rewelacyjny wynik! GRATULUJE! Mysle ze treningi z wozkiem duzo Ci daly. No i teraz sa efekty.







 Ostatnio zalogowani
Piotr100
04:31
1999442
02:28
iwa
23:31
Ziuju
22:54
lukasz.tatys
21:59
Namor 13
21:54
Wojciech
21:54
romangla
21:42
rys-tas
21:31
Stonechip
21:13
aktywny_maciejB
21:02
uro69
20:50
42.195
20:34
czewis3
20:32
MEDA
20:32
Bartuś
20:29
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |