2011-10-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Mam dylemat... (czytano: 529 razy)

No i mam teraz dylemat... Niby starałem się trzymać określonego planu treningowego przygotowując się do półmaratonu, który już w sobotę, ale trochę wyszło nie tak. Ten uniwersalny plan podałem parę wpisów temu, no ale z jego realizacją już było gorzej...
Po pierwsze nie zrobiłem sobie testu na 10km, od którego powinienem był zacząć. Ale uważałem to za bezsensowne skoro w sierpniu biegałem tyle co kot napłakał, a po porażce w „Tour de Run” w podtoruńskich gminach nie biegałem w ogóle nic przez prawie 3 tygodnie. W „Tour de Run” udało mi się jedynie ukończyć 2 biegi z czterech. Pierwszy dość mocny, na 8km i drugi na 15km gdzie się już ledwo doczłapałem, a wieczorem dorwały mnie silne dreszcze i gorączka. No więc po takiej przerwie uznałem, że jakikolwiek wynik uzyskałbym w tym teście na 10km to będzie on niemiarodajny. Założyłem za to od tyłu, że chcę spróbować pobiec tą połówkę w 1:35 i pod ten czas końcowy ustawiłem sobie tempa mocniejszych treningów.
Po drugie, coś mi się pokręciło i nagle się zorientowałem że do połówki zostało już tylko 3 tygodnie, a nie 4 więc z planu wypadł jeden tydzień :/ Wypadły jedne podbiegi i dłuższe interwały (4x3km).
Po trzecie, wszystkie treningi robiłem z wózkiem biegowym z synkiem i nie mam pojęcia jak to bardzo wpływa na obniżenie realnego tempa biegu bez owego obciążenia. Na płaskim wydaje się, że nic to nie przeszkadza, ale jednak jest inna praca rąk, trochę inna pozycja w biegu, no i na każdym podbiegu wózek czuć już mocno.
Po czwarte, na niecałe dwa tygodnie przed połówką był przewidziany trening 16km w planowanym tempie półmaratonu. Trochę się tego obawiałem czy wytrzymam z wózkiem średnie tempo 4:30 na całym dystansie, a tu wyszło lekko 4:26 na średnim pulsie 152 więc dość nisko. Następnego dnia nie czułem dużego zmęczenia nóg. No ale skoro z wózkiem, na pagórkowatej trasie dałem radę biec po 4:26/km to czy dam radę połówkę pobiec np po 4:20? To już by był czas w granicach 1:32 w połówce.
Po piąte, na tydzień przed połówką powinienem wg planu zrobić jeszcze trening specjalny 4+3+2+1 km zaczynając od tempa planowanego na połówce i przyspieszając kolejne odcinki. Ostatni kilometr miał już być na maksa. No ale w sobotę nie było mowy o takim treningu, bo byłem sam z dzieciakami, Hubert lekko podziębiony, a po za tym ten ciężki trening musiałbym zrobić jeszcze z Olgą w wózku, a to oznacza dodatkowe 18kg obciążenia. Więc jakikolwiek by nie był wynik takiego treningu nie byłby on miarodajny. No więc ostatecznie trening zrobiłem wczoraj po powrocie Magdy. Pierwszy raz bez wózka. Założyłem nieśmigane jeszcze na żadnych zawodach startówki, dobrze się rozgrzałem i poleciałem te 10km na mojej płaskiej kilometrowej pętli, na której robię treningi w drugim zakresie. (Wiem, że trasa połówki też jest bardzo płaska, szybka i malownicza. Wiedzie ścieżką rowerową brzegiem morza). Postanowiłem zobaczyć jak to będzie jak zacznę tempem po 4:20. Biegło mi się nadzwyczaj lekko. Tętno 146-148. Pierwsze kiloski wyszły jak po sznurku po 4:20, 4:20, 4:19, 4:19. Dołożyłem lekko do pieca. Następne wyszły po 4:13, 4:11, 4:12, a tętno? A tętno nic do góry, a nawet momentami zaczeło spadać! Co jest kurka?!
Dołożyłem jeszcze do pieca i wyszło 4:04, 4:01. Tętno 153-156 więc jeszcze jest spora rezerwa. Ostatni kilometr poleciałem na maksa. No może prawie na maksa. Chyba gdybym jeszcze mocniej zaczął od początku to byłoby jeszcze lepiej, ale przeraziłem się tego co mi pokazał garmin i zwolniłem lekko. Ostanie okrążenie wyszło po 3:36 i jest to mój najszybszy kilometr odkąd zacząłem to rejestrować! I to bez przerwy po 9km dość mocnego wydawało mi się biegu! Całość wyszła w 41:37 i jest to mój drugi czas na „dychę”, który sobie zmierzyłem. Może trasa bez atestu, ale znam ją jak własną kieszeń, biegam na nie wielokrotnie i mierzyłem też wielokrotnie rowerem więc jestem pewien przebiegniętego dystansu. A puls? Średnio wyszło tylko 151 uderzeń na minutę... A ostatni kilometr wyszedł średnio 168, i 174 maks na finishu, czyli jeszcze teoretycznie do tętna maksymalnego brakowało 10-15 uderzeń...
No i co ja mam teraz zrobić? Jak ja mam się ustawić na tą połówkę w sobotę? Dzisiaj czuję jeszcze w łydkach te ostatnie kilometry wczorajszego treningu, ale teraz już nie będzie mocnego biegania tylko truchtanie i jeszcze 2 razy basen. Na pewno się zregeneruję do soboty.
No ale po ostatnim treningu wydaje mi się, że magiczne 1:29:59 jest realne, tylko to oznacza, że wszystkie treningi, nawet interwały, biegałem poniżej zakładanego tempa połówki... Czy to bieganie z wózkiem dało aż tyle siły biegowej? Czy to te nowe startówki? Czy dam radę po raz drugi złamać te 1:30? Czy wytrzymam całość w tym tempie? Nie chciałbym przeholować... Co robić? Nie wiem...
A na zdjęciu to co wyskoczyło w googlu na pierwszym miejscu, po wpisaniu "dylemat", obrazy ;) Ach ten internet :))
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu tygrisos (2011-10-04,10:59): Ja bym wybrał te po lewej ;))) A powaznie, zacznij na 1:35, kontroluj i przyśpieszaj. Z tego pułapu jestes w stanie złamac 1:30, nawet jak pierwsze 11 przebiegniesz na 1:35. 30 sek. na km gdy sa siły i dobre dogrzanie po pierwszych 10 km to nie powinien być problem przy naszym amatorskim bieganiu. Powodzenia ! gerappa Poznań (2011-10-04,11:15): a kiedy kobieta wpisuje w google "dylemat" pojawia się wersja dla pań ? Tr (2011-10-04,11:24): Makabra Tomek. Nie ma innych zdjęć w całym internecie?? :))) Miałam pewne opory żeby czytać o Twoim treningu.. nic tylko zdołować się idzie, no i zazdrość zżera, że są tacy co tak mogą. Ech.. :) Kedar Letre (2011-10-04,11:37): I co się dziwisz Iza. Napisałaś w poprzednim wpisie o dmuchaniu i teraz masz....:))) tdrapella (2011-10-04,11:49): Dla Maćka zestaw po lewej, kto woli zestaw po prawej? ;) tdrapella (2011-10-04,11:53): Nie wiem Aga :) Nie mam możliwości sprawdzenia. Ale ty jak najbardziej :) Ja jak wpisuje w googlu "dylematy wersja dla kobiet", obrazy to wyskakuje mi TO :D tdrapella (2011-10-04,11:54): Ależ są Iza! Ale to było pierwsze i nie jest takie złe ;) tdrapella (2011-10-04,11:57): I głęboko więrzę Iza, że w Poznaniu śmigniesz życiówkę :) A jak nie to... to będziesz musiała zacząć biegać z wózkiem ;) Tylko kogo ty do niego wsadzisz :) tdrapella (2011-10-04,11:59): Gdzie ty Radek wyczytałeś o tym dmuchaniu, bo chyba coś przeoczyłem :) tdrapella (2011-10-04,12:03): Aaaa, już znalazłem :) A myślałem, ze to było w Izy wpisie :) Gerhard (2011-10-04,12:22): Więcej takich dylematów Ci życzę... tdrapella (2011-10-04,12:54): Dzięki Wojtek :) Mam tylko nadzieję, że masz na myśli dylematy biegowe, bo co do zdjęcia ja dylematów nie mam :) Wyboru dokonałem ponad 6 lat temu, tego się trzymam i dylematów z tym związanych nie mam :) Gerhard (2011-10-04,13:26): Zdaje spobie sprawę, że byłem dwuznaczny(celowo). Ale właśnie dylematy "okołobiegowe" miałem na myśli. Pamiętam podobne sprzed 2 lat gdy celowałem w czas 2:15 w debiucie półmaratońskim. A bezpośrednio przed biegiem "czułem się mocniej". Czasu z debiutu 2:02 do tej pory nie udało mi się wyrównać (chyba nie byłem już tak zmotywowany) tdrapella (2011-10-04,13:32): Jeśli udałoby mi się pobiec na 1:30 to do mojej życiówki z zeszłego roku będzie jeszcze ze dwie minuty. Ale to było po 3 miesiącach biegania średnio 10km dziennie pod okiem super trenera. Teraz tylko wózek z synkiem i tylko 3 razy w tygodniu plus basen. Jakby się udało złamać te 1:30 byłbym w siódmym niebie... Hepatica (2011-10-04,13:55): W kwestii fotografii dylematów nie mam- wybieram ciągnik:))), a co do startu, to polecam starą sprawdzoną metodę: - rozpocznij wolniej, a potem przyspieszaj:))). Powodzenia! Marysieńka (2011-10-04,14:03): Gdybym była facetem pewnie również miałabym dylemat....myślę o załączonej fotce...ale mnie auta nie "podniecają"..hahaha...odnośnie planowanego startu....zrób dokładnie to co na wspomnianym treningu..a na pewno będzie bardzo dobrze:)) Życióweczki życzę:)) Tr (2011-10-04,14:14): Radziu, jak nic dmuchałeś ostatnio. :)))) Tr (2011-10-04,14:14): A byłoby.. mam paru malutkich sąsiadów. Do wózka w sam raz, mamusia będzie miała wolne a dzieciak spacerek zaliczy. :))) Tr (2011-10-04,14:17): Radek, i jeszcze bym powiedziała, że gołym okiem to widać, że dmuchałeś. :)))) tdrapella (2011-10-04,14:47): Krysiu, tak się zastanawiałem, kto pierwszy napisze "ciągnik" :) tdrapella (2011-10-04,14:49): Marysiu, nie podpuszczaj mnie z tą życiówką :) Teraz to zupełnie inny poziom wytrenowania niż wtedy... Ale jak sobie teraz przypominam, to wtedy również zaczynałem po 4:20 a ostatni kilometr kończyłem po 3:42... Może...? tdrapella (2011-10-04,14:53): Iza! Toż to może być świetny pomysł na biznes! Przyjemne z pożytecznym! "Aktywne wyprowadzanie maluchów". Same plusy: dzieci dotlenione na biegowym spacerze po lasach, połykają już za młodu bakcyla biegania (bo przecież czym skorupka za młodu nasiąknie...), ty robisz trening i siłę biegową, matywacja do treningu jak znalazł (obowiązek, bo przecież już obiecałam) a i jeszcze trochę grosza do kieszeni wpadnie! :D Jasiek (2011-10-04,15:40): Jednym słowem - jeśli chcesz podnieść formę sportową, zostań ojcem. ;) Obyś Tomku miał tylko takie dylematy, bo życiówkę masz jak w banku! :))) Tr (2011-10-04,17:23): wiesz co, jakoś tak wydaje mi się, że z psami moich sąsiadów miałabym mniej roboty. :))) tdrapella (2011-10-04,17:32): Nie przeczę, ale siły biegowej nie zrobisz, pieski zapędzisz do zaprzęgu i forma tylko pójdzie w dół :) A po za tym czy twoja Krupska zaakceptuje inne psie towarzystwo podczas waszych wybiegań? ;) tdrapella (2011-10-04,17:34): Kurcze Jasiek, przez was zacząłem o niej myśleć, choć wydawało mi się to mało realne, a teraz jakby jakoś mniej :) Ale nie mówię "hop". Mimo wszystko do takiego banku na Twoim miejscu pieniędzy bym nie wpłacał :)) Gerhard (2011-10-05,08:08): "Wybieram CIĄGNIK". Kto jeszcze bez podpowiedzi zauważył, że do wyboru jest ciągnik? szlaku13 (2011-10-05,09:38): Ładniejsze podwozie... i nadwozie też, ma ta maszyna po lewej... ;)
Niemniej jednak, zawsze można jeszcze coś "przetiuningować" i wyklepać to tu, to tam... ;))) tdrapella (2011-10-05,10:14): Wojtek, Krysia była pierwsza :) tdrapella (2011-10-05,10:18): Widzę Arturo, że ci się włączył tryb fantazyjny ;) szlaku13 (2011-10-05,10:57): Ale ten tryb to mi się Tomku nigdy nie wyłączył... ;))) Gerhard (2011-10-05,11:09): Wiem, że była pierwsza. Ja przyznaję się, że ciągnika nie zauważyłem. Pytanie dotyczyło pozostałych - kto zauważył ciągnik SAMODZIELNIE - bez podpowiedzi? tdrapella (2011-10-05,12:00): Artur, to bardzo dobrze że ci się nie wyłączył :) I niech tak długo pozostanie ;) tdrapella (2011-10-05,12:03): Wojtek, ja się przyznaję, że ciągnik zauważyłem sam, ale to moje zboczenie zawodowe. Wszak to maszyna budowlana :) Zastanawiałem się tylko czy to Volvo czy JCB :)) Ale faktem jest, że "zauważanie" zaczynało się od obiektów na pierwszym planie, a następnie "głębia ostrości" rosła ;)
|