2011-10-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Okresowe badanie lekarskie (czytano: 897 razy)

Wczoraj mi jedna Szwedka w przychodni podniosła ciśnienie swoim brakiem profesjonalizmu. Równie dobrze można by mapłę przyuczyć do tego co ona wykonywała, bo samodzielnych wniosków w sytuacji trochę odbiegającej od normy nie umiała wyciągnąć. No ale po kolei...
Firma wysłała mnie na okresowe badania lekarskie mające na celu sprawdzenie stanu mojego zdrowia, kondycji oraz przeanalizowania ewentualnych rzeczy które można by poprawić w „moim środowisku pracy”. Generalnie wiem, że moje środowisko pracy jest bez zarzutu, zwłaszcza teraz kiedy pracuję w biurze. Biurko ma nawet regulowaną wysokość i jak nie chce mi się siedzieć to je sobie mogę przyciskiem podnieść do takiej wysokości, by się mi przy nim wygodnie stało. Fotel super wygodny do pracy, cicho, dobry ekran komputera. Generalnie trudno by było o cokolwiek się przyczepić. Nie jest to już praca na budowie, w hałasach i innych szkodliwych czasem warunkach. No ale bardzo chętnie wybrałem się na to badanie i to jeszcze z innego powodu. A mianowicie takiego, że ostatnie takie badanie robiono mi jesienią 3 lata temu, czyli jeszcze przed tym jak zacząłem biegać. Podczas badania jest również próba wysiłkowa na rowerku stacjonarnym. Podpięty pulsometr na piersi, ustawione stałe obciążenie na rowerze i zadana kadencja kręcenia. Test trwa 6 minut podczas których co minutę jest spisywana wartość tętna oraz odczucia zmęczenia badanego. Następnie pani wchodząc z wynikami w odpowiednie tabele sprawdza jaka jest ilość tlenu O2 w litrach dostarczanego do organizmu w ciągu jednej minuty, oraz ile tlenu O2 w mililitrach dostarczam na każdy kilogram masy ciała w ciągu jednej minuty. 3 lata temu te wartości były już i tak bardzo wysokie, a wtedy jeszcze nie trenowałem biegania ani triatlonu, więc teraz bardzo byłem ciekaw jak to będzie wyglądało. Czy jest jakiś postęp czy go nie ma (bo jak już pisałem wartości były i tak bardzo wysokie, więc tu trudno o jakąś znaczącą poprawę).
Stawiłem się na badania. Najpierw waga, wskaźnik BMI, obwód w pasie, puls i ciśnienie. Okazuje się, że od ostatniego badania jest mnie mniej o 7 kilo (z 88 na 81), a w pasie ubyło mnie aż 8 cm (teraz jest 80cm). No tak, w sumie przecież musiałem zmienić wszystkie spodnie bo nawet z paskami wyglądałem w nich conamniej idiotycznie :) No ale to cieszy, nie ma co ukrywać. Puls spoczynkowy sporo niższy. Było 50 teraz 44. Ciśnienie bez zmian – zawsze miałem dobre.
Potem kilka ćwiczeń sprawnościowych, które wydawały mi się dziecinnie proste, ale podobno nie dla wszystkich takie są. Zwłaszcza jeśli ktoś pracuje fizycznie jak np z mojej branży cieśle, betoniarze czy zbrojarze. Chodziło o kilka ćwiczeń utrzymania równowagi, mięsni brzucha, tłowia i ogólnej sprawności ruchowej. No ale szczerze nie spodziewałem się innych wyników niż bardzo dobre bo i niby z jakiego powodu. No i na koniec próba wysiłkowa. Uprzejmie poinformowałem panią, że od czasu ostatniego badania zacząłem biegać, że uprawiam również triathlon, że obecnie trenuję około 8-9 godzin tygodniowo i żeby wzięła to pod uwagę. Pani sprawdziła jakie ociążenie miałem 3 lata temu. Wtedy rowerek był ustawiony na 150 watów, więc tym razem pani „zaserwowała” mi 175W co podobno jest już „naprawdę sporym obciążeniem”. No cóż, nie mam pomiaru mocy w swoim rowerze, więc nie wiem, ale wydawało mi się to trochę mało. Pani jednak ze stanowczością stwierdziła, że „to jest już na prawdę spore obciążenie!”. W sumie to przecież ona takie testy robi codziennie wielu osobom więc się zna. Niestety test się nie udał, bo mój puls w drugiej minucie ustabilizował się na 105 i po upływie szóstej minuty wzrósł tylko do 110, a pani tabelki nie przewidywały pulsu niższego niż 117 :) Nie powiem, podłechtało mnie to troszeczkę :P Pani odczytała, że gdybym miał jednak te 117 to w takim przypadku dostarczałbym 6,0 l O2/min (od 5,7 dla mojego wieku zaczyna się „elita” wg tabelki), no ale przecież mój wynik był lepszy i zaproponowała mi powtórzenie testu w innym terminie i zwiększenie obciążenia w celu określenia właściwej watrości, bo teraz po wysiłku ponowny test byłby niemiarodajny. Co prawda dla nas biegaczy tętno 110 po sześciu minutach to nie jest nawet rozgrzewką, ale przystałem na tą propozycję z ochotą, no bo jednak chciałem poznać tą wartość dokładnie, a nie tylko, że jest „bardzo dobra”.
No i właśnie wczoraj przyjechałem ponownie na badanie. Pani zaserwowała tym razem 200 watt ale po trzech minutach widząc że puls znów prawdopodobnie nie dojdzie do dolnej granicy tabelki (tu była konieczna wyższa wartość) ponowiliśmy próbę przy maksymalnym obciążeniu 250 watt jakie przewidywały tabelki. Podobno na takim obciążeniu pani sprawdza jedynie młodych adeptów na strażaków, którzy mają wchodzić w dym. Mają po prostu przeżyć ten test, to znaczy dojechać do końca i nie spaść z rowerka ;) Szczerze, to to obciążenie wreszcie po raz pierwszy zaczęło mi przypominać moje normalne obciążenie treningowe tylko że ja zwykle staram się kręcić pedałami 90 razy na munutę, a tu miałem trzymać tylko 60. Pani się bardzo ucieszyła, gdyż na koniec rowerek sam jej podał wartości, bo znów się okazało że mój puls nie doszedł do granicy tabelki (w tabelce dla 250 Watt wartości zaczynały się od tętna 141 a ja miałem 136, czyli tyle ile mam średnio podczas 3 godzinnego spokojnego rozjeżdżenia). Ale rowerek podał pani wartość 6,0 l O2/min i to już pani wystarczało. Wartość tą przyjęła bezkrytycznie. No tak, ja miałem tylko jedno ale... To jest dokładnie ta sama wartość którą mi pani podała dwa tygodnie temu! Zerknąłem kątem oka w te pani tabelki i od razu zobaczyłem, że żadna z nich nie przewiduje wartości wyższej niż 6,0! Ergo, całe to powtórzone badanie było bez sensu, bo nie ważne jakie mi pani zada obciążenie to i tak tabelka nie ma wartości powyżej 6,0 więc trochę dziwne by było gdyby na różnych obciążeniach wychodziły różne wyniki. No ale tego już pani nie była w stanie wydedukować samodzielnie. Powiedziała, tylko, że jest jej przykro, ale nie często zdarza się jej, jak to określiła, badać kogoś „tak okropnie wytrenowanego” :D No tym komplementem już mnie tak miło połechtała, że dałem jej spokój.
Co by nie było to wiem, że przyswajanie tlenu przez mój organizm zwiększyło się od poprzedniego badania dość znacznie, waga spadła tak jak i brzuch, i choć spodnie zmieniłem na kilka numerów mniejsze, przestałem się mieścić w tabelkachb ;) Czyli mam wymierny (no prawie wymierny) dowód na to, że moja kondycja poszła sporo w górę :)
W sumie to to taki dowód jak radzieckich uczonych którzy obliczyli, że jakby zebrać całą wodę na ziemi, z wszystkich mórz i oceanów, rzek, strumyków, chmur oraz istot żywych i wlać do rurki o przekroju 1cm2 to ta rurka by była baaaardzo długa ;)
Dzięki temu badaniu wiem jeszcze jedno. Jak mnie kiedyś z pracy wyleją, zawsze mogę poszukać pracy jako „strażak ogniowy” :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu jacdzi (2011-10-04,09:27): Nie miescisz się w normach to uważaj! Mogą Cię usunąć z pracy abyś nie zaburzal szwedzkiego porządku. A podniesienie ciśnienia przez Panią, cóż to normalny są czy objaw, no może nie koniecznie w tym kontekście. tdrapella (2011-10-04,09:43): Cóż Jacku, ta pani jakkolwiek była bardzo miła, raczej nie podniosłaby mi ciśnienia w inny sposób ;) Kedar Letre (2011-10-04,10:03): Jak tak coś czułem, że z Tobą coś nie w porządku jest...... :))))A co do badania to, niech się ta pani cieszy ,że jej na tym rowerze nie wyjechałeś z gabinetu :) Marysieńka (2011-10-04,10:03): No i dowiedziałam się, że nie tylko babeczki "łase" na komplementa....:)) Marysieńka (2011-10-04,10:03): No i dowiedziałam się, że nie tylko babeczki "łase" na komplementa....:)) tdrapella (2011-10-04,10:19): Radek, bo ja jakiś nienormalny jestem :) A roweru pani czujnie pilnowała i własną iersią zastępowała wyjazd z pokoiku ;) Nie dało rady :) tdrapella (2011-10-04,10:20): A jak Marysiu, nie wiedziałaś o tym?! No tak, przecież ty masz dopiero 18 lat to w sumie masz jeszcze prawo takich rzeczy nie wiedzieć :))) Tr (2011-10-04,11:21): Mogę tylko pozazdrościć stanu Towjego organizmu. No, no... nieźle. :) A spirometria też była? Pewnie kazałaby Ci dmuchać aż do skutku, zebyś zmieścił się w jedynie słusznym przedziale przewidzianym dla wieku. :)))) Kedar Letre (2011-10-04,11:35): I musiałaś z tym - DMUCHANIEM Iza wyjechać?! :))))))) Gulunek (2011-10-04,11:47): :) Absurd niejedno ma imię :P tdrapella (2011-10-04,12:02): Aaaa, tu było o tym dmuchaniu :) Nie Iza, spirometrii nie było, ale trening oddychania i radzenia sobie z brakiem tlenu mam często na basenie :) (pływanie z braniem oddechu na 5 i 7 ruchów ramion). Daje popalić agawa (2011-10-04,13:51): Jejku o takich badaniach w polskich realiach tylko pomarzyć. Regulowane biurko??? Gdzie ty u licha pracujesz????????????? Tr (2011-10-04,14:12): Taaaa.. pewnie miałeś Radziu przyjemność z drogówką ostanio.. :)))) tdrapella (2011-10-04,14:21): Aga, pracuję w firmie budowlanej NCC :) A takie biurka są tu standartowe :) tdrapella (2011-10-04,14:22): Nie wiedziałem, że teraz drogówka nawet w Radziowych lasach łapie ;) agawa (2011-10-04,15:20): Qrde, muszę zmienić branżę!!! Jasiek (2011-10-04,15:28): Ech, namieszałeś w ichniejszych szwedzkich statystykach!... A z drugiej strony, to taki okaz zdrowia nie powinien marnować się za biurkiem, więc nie zdziw się jak Cię wcielą do straży ;) tdrapella (2011-10-04,17:28): Aga, ty akurat masz do Szwecji żabi skok :)
|