2011-06-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Gaszenie tęsnoty... (czytano: 575 razy)

Ja się do tego nie nadaję... Nie wytrzymałem już dłużej i po prostu musiałem! Co z tego, że już za parę dni (dokładnie dziesięć) i tak bym się już z nimi zobaczył. Ale minął już miesiąc kiedy ich nie widziałem. Dla mojego synka to jego jedna trzecia życia! Czort tam z kosztami, nic to, że na krótko, ale musiałem i pojechałem!
Po półmaratonie w Geteborgu moja rodzinka pojechała do Polski, a ja zostałem, bo pracować trzeba. Nie nadaję się do samotnego życia. Gdybym był kawalerem i mieszkał sam to aż się boję pomysleć jak wyglądałoby moje mieszkanie... Gdyby nie wzmożony trening to bym chyba zwariował przez ten miesiąc. Najgorsze są weekendy i wolne kiedy się nie idzie do pracy. Po prostu dramat. Muszę się sam w tyłek kopnąć aby się ruszyć i coś zrobić. Już nawet na trening brakowało motywacji. W poprzedni weekend z nudów obejrzałem prawie jednym ciągiem wszystkie odcinki „Władcy Pierścieni”! Kiedy dzieci i żona są w domu, wszystko łatwiej. Człowiek nie ma czasu na głupoty, czas nie przecieka przez palce. Jest tyle do zrobienia, a jakoś się ze wszystkim da wyrobić. A samemu to nawet nie ma czasu ugotować porządny obiad czy normalnie siąść do kolacji!
Ale najtrudniejszy jest brak kontaktu z ukochanymi. Oczywiście jest skype, są kamerki, ale to nie to samo. Nie wytrzymałem, wziąłem wolne i poleciałem do Polski. Po za tym w tym czasie były czwarte urodzinki Olgi. Nie mogło mnie na nich nie być. Ona tak bardzo za mną tęskniła... Jak jej obiecałem, że przyjadę to zrobiła sobie kalendarz na którym zaznaczała ile jeszcze dni do mojego przyjazdu. Za każdym razem kiedy rozmawialiśmy pytała się kiedy przyjadę i dlaczego nie mogę przyjechać już...
Do Torunia dotarłem we wtorek trochę przed północą. Olga powiedziała wszystkim, że będzie czekać na Tatusia. Nie wierzyłem, że wytrzyma aż tak długo. Ale wytrzymała! Zobaczyła mnie już przez okno. Wybiegła na klatkę z najpiękniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałem , wskoczyła w moje objęcia i już nie chciała puścić mówiąc tylko „Mój Tatuś”. Nawet jak to piszę teraz to się wzruszam. To były najpiękniejsze chwile mojego tacierzyństwa. Taki wielki dowód miłości małego dziecka do swojego taty...
Hubert smacznie spał. Jak on urósł! Waży już ponad 6 kilo i zrobił się taki pulchny i taki słodziutki. Najbardziej fotogeniczny moment życia takiego małego bobaska. Czy mnie pozna rano jak się obudzi? Czy się przestraszy nie kojarząc co to za człowiek? Otóż poznał, a przynajmniej powitał mnie z rana płomiennym uśmiechem :D Jest bardzo silny jak na swój wiek. Już zaczyna robić „brzuszki” i jak ma poduszkę pod pleckami to potrafi praktycznie usiąść, ale zaraz przewraca się na bok. Jak mu podać palce to od razu próbuje się podciągać. Głowę trzyma sztywno i wysoko. Wszysko go ciekawi, najbardziej własne ręce :) Jeszcze ma te ruchy mało skoordynowane, ale juz świadomie sięga w kierunku zabawek. No i często się śmieje.
Spotkanie z ukochaną Magdą. Miesiąc czasu to najdłuższe nasze rozstanie od czasu przeprowadzki do Szwecji. Strasznie się stęskniliśmy za sobą. Jej uśmiech, jej włosy, jej zapach, jej głos, ten błysk w oku... Wszystko zachwyca. Wreszcie możemy się objąć, przytulić pocałować. Jak mi tego brakowało! Źle sypiałem przez ten czas. Łożko było takie duże i puste... Miesiąc czasu to strasznie długo. Podziwiam moich rodziców, że to wytrzymują od ponad 30 lat. Pewnie można się przywyczaić, ale ja nie chcę i nie przyzwyczaję się. Dzięki rodzicom Magdy udało nam się pójść na randkę do kina na „Uwikłanie” (polecam) i do restauracji na toruńskiej starówce.
Po wspaniałych podwójnych urodzinach Olgi i jej dwuletniego kuzyna Wojtka urządzanych w ogrodzie moich rodziców w Gdańsku musiałem się spieszyć do Torunia odstawić pożyczony od teściów samochód, a potem wszesnym niedzielnym rankiem na pociąg do Warszawy i samolot powrotny do Geteborga. Już w najbliższy piątek zapakuję samochód, sprzęty i jadę z powrotem do Polski. Zacznie się dłuugi urlop. Dla mnie bardzo długi, bo do pracy wrócę dopiero w kwietniu przyszłego roku.
Zdjęcie zamieszę, jak tylko dostanę mailem odpowiednie z tego wyjazdu. :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Kocjur (2011-06-28,15:46): Tomku, wcale się nie dziwię, że tęsknisz...i oby takich przerw w widywaniu było jak najmniej, tego Wam życzę :)) mamusiajakubaijasia (2011-06-28,16:43): Święty Paweł napisał to krócej, ale....to powyżej, to naprawdę przepiękny i bardzo poruszający "Hymn o miłości". Poważnie! Marysieńka (2011-06-28,17:13): Więcej takich cudownych chwil:)) tygrisos (2011-06-28,17:52): To życzę przyjemnego pobytu na łonie rodziny :) Super taki długi urlop :) Tr (2011-06-28,18:35): Jak Ty będzisz trenował? Dzieciaki do wózka? Albo do przyczepki? tdrapella (2011-06-28,19:49): Gaba, bardzo miłe to co napisałaś :) A ten wpis tak po prostu ze mnie wypłynął, bez zastanawiania się, redagowania, tak z serca. Nie porówałbym tego do listu św. Pawła, ale wiem, że kocham i że jestem kochany :) tdrapella (2011-06-28,19:50): dzięki Maryś, dzięki Maciek :) tdrapella (2011-06-28,19:54): Iza, jakoś się to wymyśli, ale to co piszesz jest jedną z opcji i na pewno będzie wykorzystywane :) Zimą rower będzie stał w salonie (no nie cały czas ma się rozumieć) Olga będzie chodzić do przedszkola 3h dziennie co by mieć kontakt z rówieśnikami, Hubert i tak będzie potrzebował spacerów, a jemu będzie raczej wszystko jedno czy wózek porusza się 5km/h czy 10 :) Jeśli wda się w tatusia to będzie zimą spał i po 6-8 godzin na balkonie :) Ja podobno tyle spałem. A jak nie spałem to jadłem i tak mi zostało do dziś ;)
|