2011-06-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Nie ma jak fachowiec :) (czytano: 649 razy)

Miało być o mojej frustracji z powodu zawodów IM we Frankfurcie i o moich weekendowych przygodach triathlonowych, ale nie będzie :) Tzn będzie, ale nie dziś.
Wczoraj miałem bardzo interesujące spotkanie. A mianowicie odwiedziłem zawodowego mechanika rowerowego, jak się okazało, takiego z najwyższej półki. Facet znalazł dla mnie trochę czasu mimo tego, że zaraz jedzie serwisować rowery na mistrzostwach Danii, a już za parę dni na Tour de France, dla jednej z lepszych ekip w stawce. Kiedy się z nim umawiałem nie miałem pojęcia, że to taki fachowiec, a dwa dni temu przeczytałem w rowerowym magazynie wywiad z nim o roli mechaników podczas Wielkiego Tour’u. No więc do takiego to właśnie fachowca trafiłem razem z moim nowym rowerem. Wiedziałem, że trzeba go inaczej ustawić, że coś tu nie gra. Czułem, że przy każdym ruchu pedałami kopię się w brzuch, że za bardzo jestem wyciągnięty na rowerze. Parę rzeczy pozmieniałem sam, była poprawa, ale nadal nie tak jak powinno. Miałem podejrzenia co i jak, ale nic pewności no i zero wiedzy na ten temat jak to poprawić. Zależało mi na ergonomicznym ustaleniu roweru. Wszak podczas ironmana mówimy o trasie 180km po zakończeniu której trzeba przebiec jeszcze maraton. Jeżeli plecy mnie zaczną boleć już podczas jazdy na rowerze, albo brzuch odmówi posłuszeństwa, bo będzie za bardzo ściśnięty i kopany przez 5-6 godzin 90 razy na minutę, to o dalszej części zawodów można zapomnieć.
Z polecenia kolegi trafiłem do małego garażu na przedmieściach Geteborga. Pełno w nim części rowerowych, kół, narzędzi i bardzo czysto jak na warsztat. Facet bardzo miły. Widać, że kocha to co robi, że mu się chciało spotkać z takim żółtodziobem jak ja i to po godzinie 20. Całe dopasowywanie ustawień siodełka, klocków na butach, kierownicy zajęło mu ponad 1,5 godziny. Zaczął od butów. Kazał mi się połorzyć na ziemi. Sprawdzał jak się ustawiają nogi kiedy są luźne. Okazuje się, że mam dobrą równowagę między mięśniami wewnętrznymi i zewnętrzynymi uda. Pewnie to zasługa biegania. Popoć u kolarzy często nogi uciekają na boki i trzeba to korygować ustawieniami klocków spinających buty z pedałami, aby nogi pracowały tak jak powinny. Następnie ustawienie siodełka. Góra/dół, przód/tył, kąt nachylenia... Poprawki o dosłownie milimerty! „Nie jeszcze nie tak, jeszcze 2 mm do góry. Teraz lepiej”. Sprawdzanie pionem wychylenia kolana nad stopę itp, ale kiedy skończył rzeczywiście czuć było dużą różnicę.
Następnie zabrał się za „kokpit” (sic!) Wydawalo mi się, że kokpit to może mieć jacht, samochód rajdowy, samolot albo rakieta, ale rower?! Ok, może to nie jest taki normalny rower, ale jednak tylko rower. Dla mnie „kokpit” to była po prostu kierownica z kilkoma dźwigniami :) No ale ja laik jestem. Tu trzeba było sporo pozmieniać. Kierownica była za nisko i za dalego do przodu. To dlatego kopałem się po brzuchu i czułem taki wyciągnięty. Wymiana łącznika kierownicy z widelcem rozwiązała sprawę. Jeszcze ustawienie rozstawu podpórek przedramion, skrócenie przedłużek kiedownicy i teraz jest już naprawdę super. Jeszcz mam przetestować wszystko podczas dłuższej jazdy i ewentualnie wprowadzić milimetrowe korekty, ale teraz już wiem jakie i gdzie. Jeszcze dostałem lekcję techniki pedałowania. Naprawdę nie myślałem, że to może być takie skomplikowane :) Toż to tylko kręcić na przemian w jednym kierunku i nic więcej! Nic bardziej mylnego :) Teraz zamiast myśleć o pracy nóg góra/dół mam się bardziej skupiać podczas treningów na ruchu przód/tył w punktach martwych obrotu korby. A jeszcze do wczoraj jazda na rowerze wydawała mi się taka banalna, ale to tak z większością rzeczy jak się nie ma o nich pojęcia :) Teraz wiem, że nic nie wiem :)
A na zdjęciu „kokpit” mojego roweru :D
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2011-06-21,13:31): Jak to nic nie wiesz?? Chyba nie zapomniałeś tego wszystkiego o czym napisałeś??? :)) Tr (2011-06-21,13:32): a to właśnie ten kokpit wygląda jak z gwiezdnych wojen. tak najbardziej. :) tdrapella (2011-06-21,13:34): Marysiu, oczywiscie, że nie zapomniałem, po to też ten wpis (aby nie zapomnieć), ale po prostu zdałem sobie sprawę z bezmiaru mojej niewiedzy :) tdrapella (2011-06-21,13:37): Ten mój Iza wygląda de facto jednak ciut inaczej iż na tym zdjęciu. Te przedłużki z dźwigniami zmiany przerzutek są wyprofilowane do góry (ergonomia). W rzeczywistości wygląda jeszcze bardziej kosmicznie :) suchy (2011-06-21,13:41): No właśnie, ja ustawiłem swój bolid na oko i jestem pewien, że coś w nim nie gra :] tdrapella (2011-06-21,13:44): Warto Piotr pogadać z kimś kto się zna. Niby parę milimetrów tu i tam, a różnica kolosalna. Przy prawidłowym pedałowaniu bedziesz sam chciał podnieść siodełko. Koledzy mówili mi, że po ustawieniu roweru nie odczuwali żadnych bólów pleców nawet na 200km treningach! tygrisos (2011-06-21,13:56): Noo, rowerek super, gratuluje :) Gulunek (2011-06-21,14:11): No dobrze już dobrze dokończę ten Susz :))) tdrapella (2011-06-21,14:16): Też mi się Maćku podoba :) tdrapella (2011-06-21,14:16): Marek, póki nie skończysz będę Ci głowę "Suszył" :)) suchy (2011-06-21,14:50): Dokładnie, szukałem speca w 3 mieście, mam namiary na jednego z nich i spróbuję się ustawić. Nie wiem, czy pisałem, ale w przyszłym roku wybieram się na połówkę do Tjörn :] tdrapella (2011-06-21,15:46): Nie pisales! No to sie bardzo ciesze i czuj sie zaproszony razem z Iwona :)) mamusiajakubaijasia (2011-06-21,16:59): Piękny wpis w języku estońskim:) Zrozumiałam z niego tylko słowa: plecy, kierownica, przedmieścia, nogi, mięśnie, i siodełko. Cała reszta to czysty estoński. tygrisos (2011-06-21,17:27): Tomek, najlepiej wg mnie ćwiczyć "przód-tył" pod górę na normalnej kadencji - 80-90 - będąc na siodełku.
A jak za rok w maju będziesz miał ochote na tydzień w Bieszczadach na rowerze to ekipa jest, co rok ok 20 osób :) jagódka (2011-06-21,19:06): No to teraz jak usiądziesz przed kokpitem tej rakiety to polecicie, aż sie będzie kurzyło:)))) miriano (2011-06-22,09:43): Tomku te zabawki przydają się wtedy jak jest para w nogach.Jazda na rowerze nie jest taka łatwa jak to by się mogło wydawać .Rower przez wielu nie jest doceniany .Jadąc na rowerze można dużo zyskać a jeszcze więcej stracić.
Na takim cacku można wykręcić nie złe czasy .Rower rower rower i jeszcze raz rower tdrapella (2011-06-22,11:21): Gaba, chyba trochę przesadzasz :) A estoński to też piękny język :) tdrapella (2011-06-22,11:23): Maćku, taką kadencję staram się utzymywać. Bieszady na rowerach brzmią super i bardzo kuszą, ale obawiam się, że nie będę miał możliwości w maju brać urlopu po 9 miesiącach absencji w pracy :) tdrapella (2011-06-22,11:25): Mam taką nadzieję Karolina :)) tdrapella (2011-06-22,11:27): Pamiętam o tym Mirku. Dlatego nie daję się zwariować i nie mam zamiaru kupować karbonowych kół itp. Na razie mam dużo do zrobienia treningiem, treningiem i jeszcze raz treningiem miriano (2011-06-22,20:25): Tomku i to jest prawidłowe podejście dodałbym rower rower i jeszcze raz rower
|